niedziela, 20 lipca 2014

Milewszczyzna: Gród sprzed tysiąca lat będzie atrakcją turystyczną

Grodzisko jak przed tysiącem lat ma powstać w Milewszczyźnie. Taki plan ma wójt Korycina. Na razie na tym terenie archeolodzy prowadzą prace wykopaliskowe.




Tak według projektu miałoby wyglądać grodzisko w Milewszczyźnie, które chce
wybudować wójt Korycina (fot. Urząd Gminy w Korycinie)


Nie wiemy jeszcze czy to był gród mieszkalny czy tylko schronieniowy, gdzie mieszkańcy osady kryli się w czasie jakiegoś zagrożenia. Być może odpowiedź na to pytanie poznamy za miesiąc – mówi Dariusz Krasnodębski, archeolog z Polskiej Akademii Nauk.

Od trzech tygodni z dziesięcioosobowym zespołem prowadzi prace wykopaliskowe w Milewszczyźnie pod Korycinem (koło Białegostoku). Archeolodzy badają teren po wczesnośredniowiecznym grodzie.

– Najprawdopodobniej pochodzi z X-XI wieku i był otoczony dwoma wałami. Wiemy już, że został spalony – mówi Dariusz Krasnodębski.

To pierwsze tego typu prace na grodzisku w Milewszczyźnie. Ale nie są przypadkowe. Bo wójt Korycina ma już plany związane z tym miejscem. Chce stworzyć wyjątkową atrakcję w regionie i odtworzyć średniowieczne grodzisko.

– Może nie wybudujemy tu drugiego Biskupina, ale chcemy stworzyć miejsce, które nawiązywałoby do naszej historii. Poza tym ciągle poszukujemy nowych elementów, które rozsławiłyby gminę. A już same wykopaliska rozbudzają ciekawość – wyjaśnia Mirosław Lech, wójt Korycina. – Kto wie, może się okaże, że już tysiąc lat temu mieszkańcy grodu i osady wyrabiali ser koryciński? – dodaje ze śmiechem.

Władze gminy Korycin, na terenie której znajduje się Milewszczyzna zamierzają utworzyć kamienny nasyp, otoczyć go drewnianymi palami i fosą, nad którą zostaną przerzucone trzy kładki. Plany inwestycji mają być wkrótce gotowe, a ich realizacja rozpoczęta w momencie uzyskania unijnego dofinansowania.

Wizualizacja przedstawiona w artykule przypomina rzeczywiście nieco osadę w Biskupinie, oczywiście w dużo mniejszej skali.

Widok na grodzisko w Milewszczyźnie
Foto: Mariusz Derecki


Obecnie odszukanie grodziska w Milewszczyźnie to nie lada sztuka. Z drogi prowadzącej z Korycina na wschód, w stronę Aulakowszczyzny, po przejechaniu około 2–3 kilometrów, przez malowniczo położoną w kotlince wieś Rudki, o drewnianej w większości zabudowie, z domami o dwuspadowych dachach tonącymi w zieleni ogrodów, należy skręcić w prawo, na północ. 

Tuż przed mostkiem na rzeczce Kumiałce miniemy drewniane zabudowania dawnego młyna, a za mostkiem po prawej stronie ujrzymy zabudowania dawnego folwarku Milewszczyzna, a właściwie to, co z nich pozostało, a więc kamienną stodołę, mur z polnych kamieni z wkomponowanymi weń wiekowymi kamiennymi młyńskimi żarnami (w tej dawnej kamiennej stodole i na podwórzu mieści się obecnie pole biwakowe). 

Żwirowa droga zacznie się łagodnie piąć pod górę, a po lewej stronie dostrzeżemy niewielkie wzgórze, porośnięte zdziczałymi już drzewami owocowymi, krzakami porzeczek, tarniny, pokrzywami, a między nimi gdzieniegdzie pobłyskują żeliwne krzyże, ustawione jakby dla uświęcenia pogańskiego miejsca kultu. 

Dopiero po zbliżeniu się do nich okazuje się, że każdy z nich został oznaczony cyframi rzymskimi, a więc próbowano tu niegdyś utworzyć coś w rodzaju skromnej kalwarii. Przedzieranie się przez chaszcze i pozostałości sadu utrudnia jeszcze dodatkowo zachowane miejscami druciane ogrodzenie, które wskazywałoby na to, że być może ktoś jeszcze użytkuje, albo do niedawna użytkował, to miejsce.

Zabudowania dawnego folwarku Milewszczyzna 
(częściowo na terenie grodziska)
Foto: Mariusz Derecki

Jeśli się nie wie, że w tym dokładnie miejscu istniało średniowieczne grodzisko, to nie sposób się tego samemu domyślić, obserwując jedynie ukształtowanie terenu. Krajobrazy na północ od Białegostoku, a znajdujemy się około 40 kilometrów na północ od tego miasta, zaczynają łagodnie falować już na rogatkach, z krótką przerwą w dolinie Biebrzy, a później ich natężenie i wysokość zwiększają się z każdym kilometrem w stronę Litwy, aż do samego wybrzeża Morza Bałtyckiego. Trudno zatem sztucznie usypane, zarośnięte wzgórze odróżnić od licznych wzgórz morenowych rozciągających się wokół.

Po raz pierwszy o grodzisku w Milewszczyźnie poinformował nas gospodarz z pobliskiej Aulakowszczyzny, na którego polu znalazło się dość dobrze zachowane grodzisko wraz z podgrodziem. Tę osadę nieznani najeźdźcy mieli spalić, a jej mieszkańcy w porę zbiec, schronić się i wznieść kolejne grodzisko, około 2 kilometry na zachód od pierwotnego, właśnie w Milewszczyźnie, także nad rzeką Kumiałką, która niegdyś musiała być znacznie szersza niż obecnie, choć i ta obecna nie straciła uroku, meandrując i wolno tocząc swe wody między polami, łąkami i łagodnymi wzgórzami Wysoczyzny Białostockiej.

Zrekonstruowane grodzisko miałoby być ulokowane nieco niżej, niż to zbudowane w X wieku. Ma powstać na kamiennym nasypie. Będzie otoczone drewnianymi palami i fosą. Prowadzić do niego będą trzy kładki.

– Dzięki badaniom będzie można odtworzyć gród, przynajmniej w zbliżonej formie do tego, co było kiedyś – nie ma wątpliwości Dariusz Krasnodębski.

Skąpe źródła historyczne dotyczące tych terenów oraz dotychczasowy brak solidnych badań archeologicznych sprawiają, że wciąż niewiele wiemy o grodziskach w Aulakowszczyźnie, Milewszczyźnie czy nie tak odległym Zamczysku.

W książce autorstwa Jolanty Muszyńskiej, Urszuli Wróblewskiej i Artura Konopackiego Świat dawnego Korycina możemy wyczytać jedynie, że jest to wczesnośredniowieczne grodzisko.
Niewiele więcej na ten temat powie nam książka Romualda Bujwickiego Janów i okolice. Moja mała ojczyzna:

„W średniowieczu ziemie współczesnej Białostocczyzny stanowiły granicę między Zachodnimi a Wschodnimi Słowianami, a jednocześnie będąc na styku siedzib ludów słowiańskich i bałtyckich, były przez nie zasiedlane. Od X wieku krzyżowały się tu interesy Polski (a ściślej Mazowsza) oraz Rusi, Jaćwięgów i Litwy, a w późniejszych stuleciach Krzyżaków. Region kilkakrotnie zmieniał przynależność, a pojawiające się osadnictwo ulegało w toku walk zniszczeniu.
Z wcześniejszego okresu tych zmagań pozostały ślady materialne w postaci grodzisk. Odkryto je w Trzciance, Aulakowszczyźnie, Milewszczyźnie i Grodziszczanach”.

Widok na grodzisko w Milewszczyźnie
Foto: Mariusz Derecki


Wciąż jednak nie wiemy, kim byli założyciele i mieszkańcy grodzisk w Aulakowszczyźnie i Milewszczyźnie. Czy byli Bałtami, a jeśli tak, to czy Jaćwingami, zbiegłymi przed Krzyżakami z okolic np. Ełku, czy też mieszkali tu pierwotnie, także na lewym brzegu Biebrzy, a nie tylko na prawym, jak twierdzi większość historyków (granicą Jaćwieży według nich miałaby być rzeka Biebrza, płynąca około 25 km na północ od Milewszczyzny)? Czy byli to być może osadnicy z Litwy? A może zachowały się tu osady Bałtów jeszcze z czasów, gdy na te ziemie nie dotarli Słowianie? A jeśli założycielami i mieszkańcami mieliby być Słowianie, to raczej Wschodni czy Zachodni? Przybysze spod nieodległego Grodna (około 50 kilometrów na północny wschód) czy może już z Mazowsza? Tego wciąż nie wiemy i ta nasza niewiedza oraz niepewność przydają jedynie tajemniczości temu i tak niezwykłemu miejscu.


Archeolodzy mają już na swoim koncie pierwsze znaleziska. To fragmenty ceramiki i zwierzęcych kości. – Mieszkańcy zapewne jedli kaszę, groch, proso. A znaleziona kość pozwoli odpowiedzieć na pytanie, czy jedli domowe świnki czy dziczyznę – mówi Dariusz Krasnodębski.

Autorzy: Martyna Tochwin i Mariusz Derecki