Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dagome Iudex. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dagome Iudex. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 października 2014

Zbigniew Nienacki "Dagome Iudex" - Recenzja

Doskonała książka o tamtych czasach, jako literacka interpretacja szczątkowych informacji o początkach polskiego państwa. Krew i sperma leje się gęsto, jak to u Nienackiego dla dorosłych.


wtorek, 21 stycznia 2014

Civtas Szinske- państwo nad Odrą znane z dokumentu Dagome Iudex



Gród nad Odrą
Najstarsze ślady osadnictwa wczesnośredniowiecznego Szczecina, sięgają końca IX w. i początków X w. Zbudowany został przez książąt słowiańskich gród otoczony fosą, u którego podnóża rozwinęła się osada handlowo-rybacka[4]. Warowny gród składał się z trzech części: grodu, podgrodzia i portu handlowo-rybackiego. Gród rozciągał się na błotnistych terenach lewego brzegu rzeki Odry oraz na wyspie Łasztowni[5]. Przekazy Ibrahima ibn Jakuba z poł. X w. mówią o dużym słowiańskim mieście portowym nad Odrą, które nazywało się Sadżin lub Sasin, wokół którego rozwijało się gęste osadnictwo wiejskie[5]. Gród miał owalny kształt, w środku zwężony. W centralnym punkcie grodu, znajdowała się pogańska świątynia Trygława – bóstwa słowiańskiego[5].
Wierzenia pogańskie Szczecina
Szczecin uchodził ówcześnie za najstarsze i najznakomitsze miasto - matkę innych grodów[6]. Gród ten posiadał cztery pogańskie świątynie. Z trzech pagórków, na których rozlokował się gród, środkowy najwyższy poświęcono najpotężniejszemu z bogów - Trygławowi[6]. Świątynia Trygława uchodziła za najważniejszą w grodzie. Jej ściany wewnętrzne i zewnętrzne były pokryte kolorowymi rzeźbami, przedstawiającymi ludzi i zwierzęta. Posąg bóstwa był trójgłowy, pokryty złotem[7]. Był symbolem panowania nad trzema państwami: nad niebem, ziemią i piekłem[6]. W świątyni składano zdobyte w bitwach - oręże i przepisane prawem dziesięciny. Prócz tego przechowywano również złote i srebrne czasze, wielkie pozłacane, wysadzane drogimi kamieniami rogi wojenne, miecze, noże i skóry[6].
Trzy pozostałe świątynie zdaniem scholastyka bamberskiego Herborda były o wiele mniejsze[8], były mniej ozdobione i mniej czczone[6]. Wewnątrz jednej z nich stały tam stołki. W określonych dniach, odbywały się zebrania starszyzny plemiennej, w celu zabaw, biesiad oraz ważnych narad[6]. Obok świątyń, z licznymi większymi i mniejszymi posągami, był także w Szczecinie wielki ciernisty dąb, z tryskającym pod nim źródłem (miejsce pobytu jednego z bóstw). W grodzie był także święty biały koń, poświęcony Trygławowi, którego mógł dosiąść tylko jeden z kapłanów. Przed wyprawami, przy pomocy konia i bliżej nieokreślonych wróżb radzono się w ważniejszych sprawach plemiennych[6]. Kapłani nie tworzyli warstwy społecznej. Każda ze świątyń posiadała jednego kapłana. Według Ebona istniała funkcja arcykapłana, który posiadał zwierzchnictwo nad pozostałymi. Kapłanów w każdej chwili można było odwołać[6].
Ustrój republikański Szczecina
Szczecin był republiką o charakterze arystokratyczno - patriarchalnym[6]. Rządy miasta należały do starszyzny. Ważną rolę w grodzie odgrywał wiec. Do wiecu należało m.in. dbanie o dobro własne grodu, podejmowanie decyzji w sprawach plemienia (w tym obowiązującej religii), a także wojny i pokoju[6]. Uchwały wiecu miały moc prawną, nie zawsze musiały być poprzedzone decyzjami rady starszyzny. Wiec w sprawach ważnych wymagał jednomyślności[6]. Starszyznę według Herborda i Ebona określano najczęściej mianem primates, principes, honorabiles, lub maiores. Byli to ludzie pochodzący ze znamienitych rodów, wyróżniający się bogactwem lub doświadczeniem życiowym[9].
Niższe warstwy społeczności szczecińskiej stanowili mediocres (niezależni i zamożni)[10], rzesze prostego ludu oraz tzw. domownicy (inaczej niewolnicy). Wpływ ludu na sprawy publiczne był ograniczony[6]. Źródła nie przekazują żadnych wiadomości o stałej drużynie zbrojnej grodu, której zadaniem było przestrzeganie porządku w mieście oraz obrona godności starszyzny. Wiadomo tylko, że część wolnych obywateli zbroiła się w razie wojny zewnętrznej, wystawiając czasem kontygent posiłkowy[6].
Szinske ochrzczone przez Mieszka
Legenda z XII wieku zaczynająca się od słów Tempore illo podano informację, że Mieszko oddał swoją córkę [25] za żonę księciu pomorskiemu, który wcześniej z własnej woli został w Polsce obmyty wodą chrztu świętego. Opisany przekaz,  sugeruje, że region ten - został przez mieszka ochrzczony i nie został włączony do państwa katolickiego władcy, lecz jedynie ochrzczony, możliwe że zhołdowany. Świadczy o tym pośrednio także fragment wstępu do pierwszej księgi kroniki Galla Anonima poświęcony Pomorzanom:
Częstokroć wprawdzie naczelnicy ich pobici przez księcia polskiego szukali ocalenia w chrzcie, lecz znów zebrawszy siły wyrzekali się wiary  chrześcijańskiej i na nowo wszczynali wojnę przeciw chrześcijanom.

Państwo Szinske
Opis dokumentu Dagome Iudex sugeruje że Pomorze Zachodnie, Śląsk i Wielkopolska należały do państwa Szinske.
W 992 został wydany przez 4 wystawców dokument, znany z jego streszczenia (regestru) jako dagome iudex[13], określający granice państwa Szinske. W opisie znajduje się Schinesgne, który identyfikowany jest także, ze Szczecinem[b]. Z dokumentu wynika, że w ostatnich latach X w. - Szczecin wraz z Pomorzem, znajdował się w sferze wpływów Mieszka.
Jedna z interpretacji dokumentu mówi o Gnieźnie
Większość autorów polskiej literatury historycznej za pierwszą stolicę czasów Mieszka I uznaje Gniezno. Wydaje się to nielogiczne:
1) Przeczy temu treść najważniejszych materiałów źródłowych (co dla części historyków nie jest żadną przeszkodą- zarzucają oni błędy w dokumentach źródłowych). Przeczą temu też dane ekonomiczne, np. dane na temat zaludnienia poszczególnych miast w tamtym okresie, albo też badania nad rozwojem ekonomicznym regionów, sugerujące że to właśnie miasta nadrzeczne lub portowe mogły mieć większe predyspozycje rozwoju polityczano- gospodarczego. Dla wielu historyków inne dane w źródłach czy warunki ekonomiczne nie są żadnymi wskazówkami. Dla przedstawienia skali nadużyć i nieścisłości, podaje się początki tutejszej państwowości na rok 966, chociaż jest to teza nie mająca jakiegokolwiek logicznego potwierdzenia w źródłach historycznych czy w badaniach nad rozwojem gospodarczym tych terenów. Tezą tą żyli jednak średniowieczni misjonarze prowadzący kroniki ówcześnie uzyskującego dominację wyznania, notujący “wyznaniowe” podboje. Uznanie że dany obszar zyskuje miano państwa gdy jego władca przechodzi na obrządek rzymskokatolicki nie ma charakteru naukowego i jest jedynie nadużyciem z czasów XVIII-wiecznych, gdy historiografię pisano pobieżnie i z określonej perspektywy wyznaniowej. Historia ekonomiczna tych terenów każe datować powstanie państwowości już znacznie wcześniej.
2) Powstanie wyszukiwarek internetowych. Nieścisłości związane z pierwszym dokumentem dotyczącym ziem obecnej Polski. “Dagome Iudex”, tłumaczyć można może brakiem wyszukiwarek internetowych- współczesna analiza danych źródłowych każe ten dokument odczytywać inaczej.
Tekst Dagome iudex
Fot. Tekst łaciński, cc wikimedia
Fot. Kopia z Biblioteki Watykańskiej
Item in alio tomo sub Iohanne XV papa Dagome iudex et Ote senatrix et filii eorum: Misicam et Lambertus – nescio cuius gentis homines, puto autem Sardos fuisse, quoniam ipsi a IIII iudicibus reguntur – leguntur beato Petro contulisse unam civitatem in integro, que vocatur Schinesghe, cum omnibus suis pertinentiis infra hos affines, sicuti incipit a primo latere longum mare, fine Bruzze usque in locum, qui dicitur Russe et fines Russe extendente usque in Craccoa et ab ipsa Craccoa usque ad flumen Oddere recte in locum, qui dicitur Alemure, et ab ipsa Alemura usque in terram Milze recte intra Oddere et exinde ducente iuxta flumen Oddera usque in predictam civitatem Schinesghe.[4]
Tłumaczenie polskie
Podobnie w innym tomie z czasów papieża Jana XV Dagome, żupan, i Ote, pani i synowie ich Mieszko i Lambert (nie wiem, jakiego to plemienia ludzie, sądzę jednak, że to byli Sardos, ponieważ ci są rządzeni przez czterech “panów”) mieli nadać świętemu Piotrowi w całości jedno państwo, które zwie się Schinesghe z wszystkimi swymi przynależnościami w tych granicach, jak się zaczyna od pierwszego boku wzdłuż morza [dalej] granicą Prus aż do miejsca, które nazywa się Ruś, a granicą Rusi [dalej] ciągnąc aż do Krakowa i od tego Krakowa aż do rzeki Odry, prosto do miejsca, które nazywa się Alemure, a od tej Alemury aż do ziemi Milczan i od granicy Milczan prosto do Odry i stąd idąc wzdłuż rzeki Odry aż do rzeczonego państwa Schinesghe.[4]
Identyfikacja jako Gniezno
Niestety, część dawnych historyków wprowadziła do podręczników i nauczania szkolnego inną interpretację. Według Brygidy Kürbisówny początkowe “Sc” jest błędnie odczytanym “K”. Oryginalny zapis brzmiałby więc “Kninesne” lub “Khinesghe” [za: Jerzy Dowiat, Metryka chrztu Mieszka I i jej geneza, Warszawa 1961, s.91]. Prywatnie autorka ta wyróżniała się głęboką religijnością- być może więc łatwiej jej było uznać siedzibę arcybiskupstwa za siedzibę władcy.
Schinesghe w dobie wyszukiwarek internetowych
Źródła w epoce wyszukiwarek internetowych każą to widzieć inaczej. Oto źródła które wyszukałem, sugerują one iż mogła się tu nawet znajdować stolica władcy. Ówczesny Szczecin składał się z trzech części: grodu, podgrodzia i portu. Ówczesny Szczecin był znacznie ludniejszy niż inne miasta na terenie kontrolowanego obszaru. W 967 roku ówczesny władca przyłączył Pomorze wraz ze Szczecinem do kontrolowanych przez siebie obszarów Wielkopolski.
Pommersches Jahrbuch für Geschichts- und Alterthumsforschung sowie …, Tom 1, strona 57, 2. Akapit
Stetin (d.i. Gipfelung, das Schloß) Schinske 995 beim ersten Vorkommen d.h. declivicum also Warpisches zunächst die wendische Unterstadt (S Nicolai Parochie)
Das Rolandslied als Geschichtsquelle und die Entstehung der … – Strona 54 books.google.pl/books?id=kxYVAAAAMAAJ
F. E. Mann – 1912
1o26f., wird nun Stettin die civitas S’chinske und Szinske genannt.
wg: Baltische Studien: pommersche Jahrbücher für Landesgeschichte : 1872 - Strona 9, books.google.pl/books?id=M9ZTAAAAcAAJ
Die zu Stettin gehörenden können der Theil der Werizane (Stromanwohner) gewesen sein. der nicht mit den andern zum Jiadrabunde trat. was zwischen *900 und 920 geschehen sein muß. Oder Schinske ist nicht bloß Name der Stadt.
Toponimia wg polskich źródeł
Pierwotna nazwa Szczecina jest słowiańskiego pochodzenia. Dokumenty pisane zachowane ze średniowiecza są stosunkowo nieliczne i trudno z nich wyciągnąć konkretne wnioski. Dawniej panowało przekonanie, że nazwa miasta pochodzi od szczeciny. Inni wywodzili ją od słowa ściek (ponieważ wody odrzańskie w tym rejonie bardzo powoli „ściekają” ku Bałtykowi). Nowsze badania postawiły jeszcze dalsze przypuszczenia, że gród szczeciński otrzymał swą nazwę od szczytu, na którym się wznosił. Stare kroniki wspominają, iż miasto znajdowało się na trzech wzgórzach. Od tych szczytów powstała pierwsza nazwa Szczytno. Marian Gumowski na podstawie badań przeprowadzonych na starych pieczęciach miejskich uważał, iż pierwotna nazwa miasta brzmiała Szczycin.
Na przestrzeni wieków Szczecin wielokrotnie zmieniał nazwy. Najstarsza wzmianka wymieniająca nazwę Stetinum pochodzi z 1133, w 1188 Stetyn, w 1251 Stityn a także Stitinum, Stytin, Stiltin i Szczeticinice
wg http://szczecin.polskiemiasta.info/toponimia
wg http://books.google.pl/books?id=M9ZTAAAAcAAJ&hl=pl&hl=pl&pg=PA9&img=1&zoom=3&sig=ACfU3U1V1w8E-60F-QfpMgxn-SEtkSjLcA&ci=75%2C192%2C764%2C321&edge=0
Władcy Pomorza w polskich kronikach
Pierwszym pisanym śladem władców pomorskich jest wzmianka z 1046 o księciu Siemomyśle (Zemuzil dux Bomeranorum). Kronika Galla Anonima (napisana w 1113) wspomina kilku książąt pomorskich: Świętobora, Gniewomira i nie nazwanego księcia obleganego w Kołobrzegu.
opr. A. Fularz na podst. Wikipedii i źródeł
ilustracja: "ALTEN STETTIN" "STETINUM" Braun Hogenberg "CIVITATES ORBIS TERRARUM" 1581
Dalsza literatura:
Die Städte der Provinz Pommern: Abriss ihrer Geschichte, zumeist nach Urkunden, von Gustav Kratz (strona xxi)
BELCHNEROWSKA ALEKSANDRA, Toponimia miasta Szczecina, Uniwersytet Szczeciński. [Wyd.2 uzup.]. Szczecin : Wydaw.Nauk.US, 1988. – Na okł. r.wyd.: 1987808.4-311(438.251)
  1. (pod red.) K. Slaski: Pomorze Zachodnie. Nasza ziemia ojczysta. Poznań: Wydawnictwo Poznańskie, 1960, s. 75.
  2. ↑ 5,0 5,1 5,2 H. Mąka: Szczecin. Wczoraj, dziś, jutro. Warszawa: Wydawnictwo Interpress, 1978, s. 12.
  3. ↑ K. Wachowski: Słowiańszczyzna Zachodnia. Poznań: Wydawnictwo Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, 2000, s. 139-157. ISBN 83-7063-271-8.
  4. Posąg Trygława o dużych rozmiarach, pokryty był cienką złotą blachą i stał w centralnym punkcie świątyni. Za: H. Mąka: Szczecin. Wczoraj, dziś, jutro. Warszawa: Wydawnictwo Interpress, 1978, s. 15.
  5. Za: H. Mąka: Szczecin. Wczoraj, dziś, jutro. Warszawa: Wydawnictwo Interpress, 1978, s. 15.
  6. Źródła przedstawiają kilka imion znakomitych mężów starszyzny ówczesnego Szczecina. W XII w. zaliczali się do nich m.in. Wyszak i Domasław. Za: K. Wachowski: Słowiańszczyzna Zachodnia. Poznań: Wydawnictwo Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, 2000, s. 144.ISBN 83-7063-271-8.
  7. W XII w. do mediocres zaliczano ok. 900 ojców rodzin. Za: K. Wachowski: Słowiańszczyzna Zachodnia. Poznań: Wydawnictwo Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, 2000, s. 145.ISBN 83-7063-271-8.
  8. 11,0 11,1 K. Kozłowski, J. Podralski: Gryfici, książęta pomorza zachodniego. Szczecin: Krajowa Agencja Wydawnicza, 1985, s. 3. ISBN 83-03-00530-8.
  9. W XVIII w. ks. Adam Naruszewicz, w swojej "Historii narodu polskiego" - identyfikował Cidini (Cedynię), ze Szczecinem. Za: Karol Olejnik: Cedynia, Niemcza, Głogów, Krzyszków. Kraków: Krajowa Agencja Wydawnicza, 1988. ISBN 83-03-02038-2.
  10. Pierwsze streszczenie (regestr dokumentu) znane jest z 1086, sporządzony przez Deusdedita. Za: S. Szczur:Historia Polski – średniowiecze. Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2002, s. 56-57. ISBN 83-08-03272-9.
  11. Biskupstwo kołobrzeskie uległo likwidacji w 1007. Na Pomorzu Zachodnim zachodziły procesy, zmierzające do usamodzielnienia się rodzącej się dynastii Gryfitów. Za: K. Kozłowski, St. Krzywicki: Historyczna droga do polskiego Szczecina. Szczecin: Krajowa Agencja Wydawnicza, 1988, s. 17. ISBN 83-03-02496-5.
  12. Pierzchała, Ewa (oprac.) Plany i widoki Szczecina na przestrzeni wieków: katalog wystawy,Książnica Pomorska, Szczecin 2001, ISBN 83-87879-27-4

Za: http://www.poselska.nazwa.pl/

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Pochodzenia Mieszka I ciąg dalszy (lub wcześniejszy)

Prof. Władysław Duczko z Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku chce przeprowadzić badania genetyczne, które mają ustalić pochodzenie Piastów. O planowanym projekcie badawczym opowiedział na antenie radiowej Jedynki.
Prof. Duczko chce w ten sposób zweryfikować forsowaną przez niektórych hipotezę, że Mieszko, pierwszy historyczny władca Polski, był wikingiem, a nie Słowianinem.
- Jedyną możliwością uprawdopodobnienia lub obalenia jednej z hipotez są w tej chwili badania genetyczne – powiedział prof. Duczko. Jako że nie jest możliwe pobranie próbek z kości Mieszka I i jego syna Bolesława Chrobrego, gdyż ich szczątki nie zachowały się, naukowcy chcą uzyskać dostęp do materiału genetycznego ich potomków, m.in. Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego. Zespół prof. Duczko będzie też chciał skorzystać z DNA władców innych dynastii, z którymi Piastowie wchodzili w częste mariaże.
Hipoteza o obcym rodowodzie twórców Polski pojawiła się w XIX w. Jednym z pierwszych jej zwolenników był Karol Szajnocha. W 1858 r. zaprezentował tezę, że w VI w. na ziemie polskie napłynęli skandynawscy imigranci zwani Lachami.
Kolejną wersję tej hipotezy przedstawili w 1918 r. dwaj niemieccy historycy Lambert Schulte i Robert Holtzmann. Odwołali się do dokumentu zwanego Dagome iudex, w którym Mieszko I oddawał swoje państwo pod opiekę papieżowi. Pierwszy historyczny władca Polski jest w nim nazwany Dagome. Na tej podstawie Niemcy uznali, że był to najpewniej duński wódz imieniem Dago, który około 960 r podbił na czele swojej drużyny ziemie nad Wartą.
Ich teza okazała się niezwykle żywotna i znalazła również zwolenników w Polsce. Obecnie najbardziej znanym adwokatem Mieszka-Dago jest archeolog Zdzisław Skrok. Jego zdaniem Dago przybył ze wschodu na czele drużyny Waregów.
Jednak identyfikowanie Mieszka z niejakim Dago opiera się jedynie na Dagome iudex. A jest to wyjątkowo zwodnicze i ryzykowne źródło. Nie jest to bowiem oryginalny dokument, ale kopia niedokładnego streszczenia, które wykonał około 1080 r. włoski kardynał Deusdedit. Fakt donacji był mu potrzebny w pewnej jurystycznej rozprawie. Kardynała nie interesowało kto i jaki kraj oddał blisko sto lat wcześniej pod opiekę Stolicy Apostolskiej (sądził zresztą, że dokument dotyczy Sardynii). Nie przyłożył się więc do szczegółów i najwyraźniej zniekształcił nieznane sobie nazwy.
Sytuację mogły jeszcze pogorszyć późniejsze kopie streszczenia, gdyż średniowieczni pisarze niezwykle często przekręcali bądź „poprawiali” nazwy geograficzne i imiona z przepisywanych rękopisów. Doskonałym przykładem jest tutaj Żywot św. Wojciecha. W pierwszej jego wersji mamy wymieniony Gdańsk (Gyddanyzc) oraz księcia polskiego Bolesława. Jednak kopiści najwyraźniej nie mieli pojęcia o Gdańsku, gdyż przerobili go na bardziej znane Gniezno. Bolesława uczynili zaś księciem Prus.
Jednak zdaniem prof. Duczko użycie imienia Dagome nie może być pomyłką, bo syn pierwszego historycznego władcy Polski jest wspomniany w dokumencie jako Mieszko i pod tym imieniem później panował jako Mieszko II. Pozwolę jednak sobie skontrować ten argument kolejną dziwną nazwą z Dagome iudex, czyli Schinesghe, które zdaniem historyków ma oznaczać Gniezno. Tymczasem na monetach Bolesława Chrobrego mamy wybiteGnezdun civitas. Trochę więc dużo tych dziwnych nazw własnych w krótkim dziełku kardynała Deusdedita.
To budzące poważne wątpliwości najwyraźniej niedbałe streszczenie totalnie przegrywa w konfrontacji z innymi źródłami wspominającymi o pierwszym historycznym księciu piastowskim. Imię Dago bądź podobne nie pojawia się w nich ani razu. Wszyscy autorzy używają mniej lub bardziej zniekształconej wersji imienia Mieszko, a byli to przecież nierzadko ludzie dobrze znający realia ziem słowiańskich (np. Thietmar, który zwał księcia Misco). Imię Mieszko pojawia się przede wszystkim w relacjach autorów dwóch pierwszych wzmianek o tym księciu i państwie Piastów, czyli u Ibrahima ibn Jakuba i Widukinda z Korbei, którzy żyli w czasach Mieszka. Źródła późniejsze używają podobnego imienia. Np. w rocznikach kapituły gnieźnieńskiej przy informacji o chrzcie Polski widnieje imię Mesco. Nikt też nie wspomina o niesłowiańskim pochodzeniu tego władcy. Co więcej, wymienione przez Galla Anonima imiona przodków Mieszka są w stu procentach słowiańskie.
Prof. Duczko stwierdza co prawda, że to, co pisał Gall Anonim na początku XII wieku, o słowiańskich korzeniach pierwszych Piastów, to głównie legendy. Jest to oczywiście prawda, ale w kwestii imienia Mieszka opowieść Galla Anonima ma potwierdzenie w wielu innych, w tym starszych źródłach.
Z tych też powodów hipoteza o wikingu Dago w zasadzie nie ma w świecie nauki żadnego poparcia. „Trudno wiązać początki dynastii z obcymi etnicznie przybyszami, ponieważ nie upoważniają do tego źródła pisane, ani tym bardziej dane archeologiczne” – stwierdził w książce „Archeologia Polski wczesnośredniowiecznej” prof. Andrzej Buko, dyrektor Instytutu Archeologii i Etnologii PAN.
Niedawno rozmawiałem na ten temat z dr. hab. Michałem Karą, który kieruje zespołem Pracowni Wczesnego Średniowiecza IAiE PAN w Poznaniu. Jego zdaniem nie ma żadnych dowodów na to, że Mieszko był wikingiem. – Dynastia Piastów jest przyrodzona, a nie obca. Gdyby przybyli w obręb ziemi gnieźnieńskiej z obcej krainy, jak skandynawski ród Ruryka na obszar późniejszej Rusi, to źródło – jak w przypadku kroniki ruskiej – niewątpliwie poinformowałoby o tym. To była ważna informacja w średniowieczu, która nie przynosiła ujmy rodowi, wręcz odwrotnie, stanowiła ważny element w kształtowaniu historyczno-mitycznej tradycji rodu – tłumaczył mi dr Kara.
Z tekstu poświęconego audycji ma stronach internetowych Polskiego Radia można odnieść wrażenie, że prof. Duczko jest zwolennikiem tezy o skandynawskim pochodzeniu Mieszka. Jednak prawda jest inna. W trakcie audycji stwierdził stanowczo, że nic nie wskazuje na to, że Mieszko rzeczywiście był Skandynawem. Dodał też, że gdyby nim był, to informacja o tym pojawiłaby się z pewnością w skandynawskich źródłach. Tymczasem nie ma w nich najmniejszej wzmianki o wikingu Mieszku. Pojawia się za to Bolesław Chrobry, ale jako władca słowiański.
Polskie Radio troszkę więc przesadza pisząc, że pochodzenie Mieszka (Piastów) jest jedną z największych zagadek naszej historii. Tak naprawdę bardzo trudno znaleźć naukowca, który uważałby, że twórcy Polski byli obcego pochodzenia.
Prof. Duczko chce też badać DNA z wczesnośredniowiecznych pochówków na terenie Polski uznawanych za wikińskie, by ustalić pochodzenie tych osób. Te badania mogą być dużo cenniejsze niż analizy DNA Piastów. Zwłaszcza jeśli będą połączone z analizami izotopów np. w zębach, które pozwalają wskazać miejsce urodzenia i młodości danej osoby.
WOJCIECH PASTUSZKA  – 27 KWIETNIA 2011


niedziela, 12 stycznia 2014

Mieszko I był wikingiem?

Niniejsza informacja dla pasjonatów historii i wielu grup rekonstrukcyjnych nie jest żadną nowością. Kłania się w pas logiczne myślenie o przedchrześcijańskich czasach w kategoriach: rejony Europy Środkowej to nie bezludne bory i nieprzebyte puszcze zamieszkiwane przez prymitywne małpoludy, jak tego chce Kościół Katolicki. Wkrótce podzielę się własnymi refleksjami na ten temat, a tymczasem:
Przodkowie Mieszka I pochodzili ze Skandynawii, a do Wielkopolski dotarli z Rusi Kijowskiej - pisze Zdzisław Skrok w niedawno wydanej książce "Czy wikingowie stworzyli Polskę?".


Mieszko I (źródło: Wikipedia)



X wiek to czas ekspansji wikingów w Europie - ich wyprawy docierały nawet do basenu Morza Śródziemnego i Bizancjum. Nie zawsze były to wyłącznie ekspedycje łupieżcze - w Anglii, Irlandii, Normandii, a nawet na Sycylii Normanowie pozostali na dłużej, przyczyniając się do tworzenia państwowych struktur.


"Wikingowie w X wieku tworzyli najbardziej twórczą i dynamiczną populację w Europie. Byli niedościgłymi żeglarzami, konstruktorami okrętów, również twórcami lub inicjatorami powstawania państw" - pisze Skrok. Na Rusi na czele powstającego państwa stanęli Rurykowicze - przedsiębiorczy ród, który przybył ze Skandynawii. Skrok uważa, że podobny proces - przyspieszenie kształtowania się państwa z samodzielnych plemion dzięki pojawieniu się wikingów - mógł mieć miejsce w Polsce.


Zdaniem historyka wiele przemawia za tym, że wikingowie, którzy osiedli się w Wielkopolsce i których potomkiem był Mieszko I, przybyli z Rusi Kijowskiej. Historyk i archeolog uważa, że w okolicach Gniezna znalazła schronienie część wikingów przybyłych na ziemie słowiańskie razem z ruskimi Rurykowiczami. Tamtejszy kronikarz Nestor w "Powieści dorocznej" pisze m.in. o wygnaniu kijowskiej linii Normanów z "rodu Dira i Askolda", którzy próbowali usamodzielnić się wobec silniejszego ośrodka władzy w Nowogrodzie. Zdaniem Skroka wygnani, wraz z silną drużyną, ruszyli na zachód, aby szukać dla siebie nowych siedzib. Stało się to według Nestora w roku 944, czyli na krótko przed ogromnym przyspieszeniem rozwoju państwowości w Wielkopolsce.


Pewnym tropem może być nazwa "Polanie". Główne źródło naszej wiedzy na temat słowiańskich plemion żyjących w X wieku na wschód od Odry jest spis Geografa Bawarskiego z 845 roku. Wymienia on wiele plemion m.in. Wolinian, Dziadoszan, Ślężan, Opolan, Golęszyców i Wiślan, nie podaje jednak nazwy Polan. Tymczasem w wielu źródłach poświadczone jest istnienie słowiańskiego plemienia o takiej nazwie w okolicach Kijowa; więcej - w "Powieści dorocznej" można znaleźć sugestie, że kijowscy Waregowie używali tej nazwy w odniesieniu do samych siebie. Taka adaptacja miejscowej nazwy była w interesie sprawujących władzę wikingów, którzy nie mieli interesu w akcentowaniu swego obcego pochodzenia i szybko się asymilowali z podbitą przez siebie ludnością. Skrok uważa, że normańscy protoplaści Piastów zabrali ze sobą z Rusi Kijowskiej nazwę "Polanie".
Okolice Poznania i Gniezna pod wieloma względami mogły być idealną siedzibą Waregów. Miały dobre połączenie z Bałtykiem nurtami Warty i Odry, lokalizacja pozwalała też zapewne utrzymywać kontakt z pomorskimi siedzibami Normanów, takimi jak Wolin. Dowody na obecność wikingów w Wielkopolsce można znaleźć m.in. w Lednicy, która, zdaniem Skroka, była pierwszą faktorią nowych władców, normańską broń znajdowano w znaczących ilościach na wielu wielkopolskich stanowiskach m.in. na Ostrowie Lednickim, w Kaldusie koło Chełmna nad Wisłą.


Sama obecność normandzkiej broni i grobów o niczym jednak nie przesądza. Przyjmuje się, że wikingowie służyli jako najemnicy w wojsku pierwszych Piastów, podobnie jak w wielu innych ówczesnych armiach europejskich. Skrok szuka jednak innych dowodów ekspansji - w latach 60. i 70. X wieku zniszczono większość grodów w Wielkopolsce, na Kujawach i zachodnim Mazowszu, a w ich miejsce najwyraźniej według z góry założonego planu, zbudowano nowe warownie. Wszystkie nowe twierdze budowane były w charakterystycznej, nieznanej wcześniej na tych terenach technice, podobne do duńskiej warowni Trelleborg.
Tajemniczy manuskrypt z Watykanu


Zdaniem Skroka prawdziwe imię Mieszka I poznajemy z zagadkowego watykańskiego dokumentu "Dagome Iudex", w którym Mieszko I powierza swoje państwo w opiekę Stolicy Apostolskiej. Dla badaczy nie jest jasne co znaczy słowo "Dagome", uznawano, że jest to po prostu pomyłka skryby. Skrok uważa natomiast, że nie jest to żadna pomyłka, tylko prawdziwe, normańskie imię władcy, który w polskiej historii zapisał się jako Mieszko. Za tezą o skandynawskim pochodzeniu naszego księcia przemawia fakt bliskich koligacji dynastycznych Mieszka I z rodami normańskimi. Jego córka, księżniczka Świętosława wyszła za mąż w 983 roku za króla szwedzkiego Eryka Zwycięskiego (po jego śmierci wyszła drugi raz za mąż za króla Danii Swena Widłobrodego, była matką Kanuta Wielkiego, króla Danii i Anglii).


Pamięć o normańskich korzeniach dynastii mogła się zachować przez długi czas. Wincenty Kadłubek w swojej "Kronice" twierdzi, że Polacy pochodzą od Wandalów, co przypisywano fantazji kronikarza. Skrok zauważa jednak, że w tym czasie słowo "Wandalowie" nie było precyzyjne i często odnosiło się po prostu do germańskich kolonizatorów ze Skandynawii. Podobnie można zinterpretować napis, jaki Kazimierz Wielki kazał wykuć na nagrobku Bolesława Chrobrego: „Król Gotów i Polaków” (germańskie plemiona Gotów kolonizowały Europę na kilka wieków przed wikingami, ale także przybyły ze Skandynawii).
Skrok twierdząc, że dawni polscy historycy i archeolodzy z PRL-u, opierali się przed zaakceptowaniem dowodów na udział wikingów w tworzeniu zrębów polskiej państwowości. Aby udowodnić piastowski rodowód Ziem Odzyskanych (Pomorze, Wielkopolska) twierdzili, że Mieszko I był Słowianinem, a Germanów i Normanów nigdy na tych ziemiach nie było. Chodziło też o rozprawienie się z propagandą III Rzeszy, szukającej z kolei na siłę dowodów na pradawną obecność plemion germańskich na tych terenach. Skrok, powołując się na współczesne badania europejskich genetyków, wykazuje, że Polacy mogą się czuć w podobnym stopniu spadkobiercami wikingów, co współcześni Niemcy spadkobiercami Słowian - obie te nacje mają w sobie mieszankę bardzo różnych genów.


To nie pierwsza teoria na temat pochodzenia pierwszych Piastów, jaka pojawiła się w ostatnim czasie. Na początku 2013 roku Przemysław Urbańczyk w książce "Mieszko I Tajemniczy" dowodzi, że Piastowie wywodzili się z królewskiej dynastii Mojmirowiczów, twórców potężnego w IX wieku słowiańskiego państwa Wielkiej Morawy. Największą potęgę państwo to osiągnęło w IX wieku, za panowanie Świętopełka Wielkiego. Zdaniem Urbańczyka to jeden z jego synów, po rozpadzie Wielkiej Morawy i inwazji Madziarów na te ziemie, miał przenieść się do Wielkopolski i zainicjować powstanie nowego państwa - Polski.






Książka "Czy wikingowie stworzyli Polskę?" Zdzisława Skroka ukazała się nakładem wydawnictwa Iskry. (PAP)