niedziela, 24 sierpnia 2014

Piastowie z importu

Powstanie państwa polskiego wciąż okrywa tajemnica... Czy to Wikingowie pomogli Mieszkowi I stworzyć zręby cywilizacji w dzikim kraju Słowian?




Mieszko I
źródło: pl.wikipedia.org


Jeszcze na początku X wieku tereny dzisiejszej Polski były uważane przez Zachód za pogańską dzicz. Porastały je nieprzebyte puszcze, wśród których tylko gdzieniegdzie trafiały się osady. Każdy gród i każde plemię rządziły się swoimi prawami, nie było nawet zaczątków porozumienia i prób budowania wspólnoty. Aż nagle, pod koniec X w., na scenie pojawiają się Piastowie. Biorą się do budowania państwa i szybko im się to udaje. W ciągu kilkudziesięciu lat tworzą potężny kraj z zaawansowaną administracją i rozległymi kontaktami z resztą Europy.


Skąd Mieszko I, wychowany wśród słowiańskich puszcz, miał wiedzę i doświadczenie, aby porwać się na stworzenie państwa? I jakim cudem dokonał tego tak szybko i skutecznie? Może nie działał sam, ale kierowali nim doradcy z innych krajów? A może w ogóle Mieszko nie był Słowianinem? To podejrzenie od dawna nurtuje historyków. Jego powstanie i potęga były ewenementem niespotykanym w ówczesnej Europie, dlatego źródeł sukcesu upatrywano w działaniach przedstawicieli bardziej zaawansowanych państw, na przykład... wikingów. Do tezy, że za powstaniem państwa polskiego stała grupa wikingów, do której należał również Mieszko I, wraca w najnowszej książce „Czy wikingowie stworzyli Polskę” Zdzisław Skrok, kontrowersyjny archeolog, od dawna lansujący taką wersję dziejów.


Większość historyków i archeologów odrzuca tę tezę, ma jednak świadomość, że Wikingowie byli z pewnością świadkami narodzin państwa polskiego. Czy uczestniczyli w nim jako obserwatorzy, najemnicy wojenni, czy też odegrali poważniejszą rolę w budowaniu piastowskiej potęgi?


Woje Mieszka I-go


Miszka czy Dago?
Teza, jakoby Normanowie (nazwani później wikingami) byli twórcami sukcesu państwa polskiego i zbudowali je praktycznie od początku dla ciemnego ludu słowiańskiego, nie jest nowa. Upowszechniał ją już w XIX wieku historyk Karol Szajnocha w dziele „Lechicki początek Polski”. Twierdził, że państwo polskie zostało stworzone przez skandynawskie plemię Lechitów, którzy stali się protoplastami polskiej szlachty. Niektóre jego tezy podzielali naziści. Dowodzili, że zachodnie ziemie polskie należą się Germanom, spadkobiercom wikingów. Nic więc dziwnego, że jakiekolwiek badania w tym kierunku po II wojnie przez długie lata uchodziły za niepoprawne politycznie. Dziś idea „wikińskiej Polski” powstała z grobu, między innymi za sprawą wcześniejszych publikacji i wypowiedzi Skroka oraz zwolenników jego hipotezy.
Rzeczywiście, na przełomie X i XI wieku wikingowie rozprzestrzenili się niemal w całej Europie. Nie tylko rozmiłowali się w nowych podbojach i podróżach na szybkich łodziach zwanych drakkarami, lecz także byli zmuszeni do szukania nowych terenów do zamieszkania. Tak było zorganizowane ich społeczeństwo.


– Zgodnie z prawem obowiązującym w ówczesnych księstwach skandynawskich dziedzicem całego majątku był najstarszy syn, młodsi musieli sami zapracować na chleb albo poszukać sobie nowych miejsc do osiedlenia się – tłumaczy prof. Władysław Duczko z Akademii Humanistycznej w Pułtusku i uniwersytetu w Uppsali w Szwecji. Być może jeden z wikińskich jarlów wraz z grupą wojowników trafił na tereny Wielkopolski i tam zawarł sojusz albo podbił jeden z grodów Polan. A potem, aby zbliżyć się do podbitego ludu, zmienił imię i stał się... Mieszkiem. Wiadomo bowiem, że Mieszko I nie nosił tego imienia od urodzenia. Gall Anonim, twórca kroniki z początku XII wieku, wspomina: „Mieszko zrazu zwany był imieniem innym”. Jakie było to inne imię? Tego nie udało się do dzisiaj ustalić. Być może normańskie i Mieszko zmienił je ze względu na nowych poddanych? Tak sądził Szajnocha i tak uważają dzisiejsi zwolennicy wikińskiej teorii. Być może Mieszko nazywał się wcześniej Bjorn, czyli niedźwiedź, a po słowiańsku Miszka, skąd już blisko do Mieszka?


Zwolennicy teorii o skandynawskim pochodzeniu pierwszego odnotowanego w źródłach polskiego władcy powołują się również na dokument „Dagome iudex”, spisany po łacinie akt poddania – najpewniej przez Mieszka – podległych mu terenów „państwa gnieźnieńskiego” pod opiekę Stolicy Apostolskiej. Tylko dlaczego Mieszko podpisuje się w nim: Dagome sędzia? Możliwe, że to skrót od skandynawskiego imienia Dagobert, ale według hipotezy historyka Jerzego Dowiata mógł to być też łaciński zapis słowiańskiego imienia Dygoma (występującego m.in. w późniejszej Bulli gnieźnieńskiej), które byłoby tajemniczym, wcześniejszym imieniem władcy. Nawet jeżeli Mieszko wikingiem nie był, niewątpliwie łączyły go ze Skandynawią silne związki.


Niewiele wiadomo o jego życiu, oprócz tego, że miał dwóch braci, z których jeden nosił czysto słowiańskie imię Czcibor. Ze związku z Dobrawą I Mieszko miał córkę Świętosławę i syna, późniejszego Bolesława Chrobrego. Świętosława scementowała związki pierwszych Piastów ze Skandynawami. Siostra polskiego króla najpierw została wydana za władcę Uppsali Eryka, a potem wyszła za duńskiego króla Swena Widłobrodego. Miała z nim czworo dzieci, w tym przyszłego króla Anglii Knuta Wielkiego.
Nic więc dziwnego, że Mieszko I mógł często korzystać ze wsparcia wikińskich wojowników w różnych bitwach.


Wikingowie w Wielkopolsce
Zażyłość łącząca Mieszka z wikingami nie oznacza jednak, że on sam musiał być obcego pochodzenia. – Nie ma żadnych dowodów świadczących o tym, że był Skandynawem – uważa prof. Duczko. Jaki jest podstawowy argument historyków odrzucających tezę o wikińskim pochodzeniu pierwszych Piastów? Bardzo nikła obecność wikingów na terenach dzisiejszej Wielkopolski, czyli w kolebce polskiej państwowości, w porównaniu z innymi rejonami wschodniej Europy. Oczywiście archeolodzy nie mają wątpliwości, że Skandynawowie bywali na terenach dzisiejszej Polski, podobnie jak w innych rejonach nadbałtyckich i w całej północnej Europie. W okolicach Wrocławia badacze znajdują przedmioty z drzewa i rogu z ornamentyką skandynawską.


Wikingowie w Sowinkach koło Mosiny


Najwięcej śladów bytności wikingów odkryto na terenach dzisiejszego Pomorza. Archeolodzy znajdują tam artefakty bez wątpienia należące niegdyś do Skandynawów. Wskazują na to przede wszystkim obecne na przedmiotach znaki runiczne, ściśle związane z kulturą skandynawską. – Noże czy miecze, których kościane rękojeści były ozdobione runami, nie stanowiły nigdy przedmiotu handlu. To były przedmioty sakralne, dlatego, gdy znajdujemy je w jakimś miejscu, jesteśmy pewni, że przebywali tam wikingowie – wyjaśnia prof. Duczko.


Wiele ozdobionych runami obiektów archeolodzy znajdują zwłaszcza na wyspie Wolin, co może świadczyć o tym, że była swoistym królestwem na Pomorzu. Trzeba jednak pamiętać, że całe Pomorze było bardzo luźno związane z resztą tworzącej się Polski i zdaniem historyków trzeba je traktować raczej jako odrębny byt polityczny. Wiadomo, że wikingowie zamieszkiwali Wolin przez dziesiątki lat, ale paradoksalnie nie osiedlili się tam na stałe. – Wygląda to tak, jakby na Wolinie był jakiś wikiński zakon czy miejsce czasowego tylko pobytu wojowników – opowiada prof. Duczko. – Znajdowane są tam bowiem wyłącznie groby mężczyzn, z uzbrojeniem i innymi przedmiotami, ale nie ma prawie w ogóle akcesoriów kobiecych, nie wspominając o kobiecych szkieletach. Wyspę zamieszkiwali więc pewnie albo zakonnicy, albo najemnicy bez rodzin.


A wiadomo, że jeśli wikingowie chcieli pomagać w tworzeniu państwa, zachowywali się zupełnie inaczej. – Widzimy to doskonale na przykładzie Rusi Kijowskiej i dynastii Rurykowiczów, której potęgę rzeczywiście pomagali budować wikingowie – mówi prof. Duczko. – Tam znajdujemy pozostałości skandynawskich domów, wiele kobiecych ozdób, szczątki całych rodzin. Wikingowie na Rusi mieszkali, zadomowili się i to doskonale widać w badaniach archeologicznych i w źródłach pisanych. W Polsce praktycznie nie ma takich śladów.


Kim byli wojownicy z Bodzi?
Przed dwoma laty archeologom wydawało się, że wreszcie natrafili na ślady bardziej zadomowionych u nas Skandynawów. W Bodzi niedaleko Włocławka podczas prac archeologicznych poprzedzających budowę autostrady A1 natrafiono na świetnie zachowane cmentarzysko tajemniczych wojowników, żyjących w czasach Bolesława Chrobrego. Na cmentarzysku pochowano co najmniej 14 mężczyzn, 21 kobiet i 14 dzieci. Składano ich do grobów inaczej, niż wówczas było to na ziemiach polskich w zwyczaju – leżeli w czterech równych rzędach, w trumnach drewnianych z metalowymi okuciami, wyposażeni niezwykle bogato w ozdoby i pięknie wykonaną broń. – Takiego znaleziska nigdy jeszcze w Polsce nie było i nie mamy pewności, kim byli ci wojownicy – mówił prof. Andrzej Buko z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, który kierował pracami wykopaliskowymi. Szkielety ułożone zostały na osi północ – południe, co wskazywałoby na obrządki wikińskie. Szybko wyciągnięto wniosek, że prawdopodobnie byli to przedstawiciele wikińskiej elity zakładającej państwo polskie.


Makieta Grodu na Ostrowie Lednickim


Wkrótce okazało się jednak, że konkluzja była przedwczesna. Nieco światła na pochodzenie wojowników rzuciły badania szczątków młodego mężczyzny z ranami głowy, najwyraźniej odniesionymi w walce, przy którym leżał szkielet kobiecy i szczątki dziecka. – Mężczyzna miał zupełnie unikatowy pas z wygrawerowanym dwuzębem, znakiem dynastycznym księcia Świętopełka z Rurykowiczów, ówczesnego władcy Rusi – mówi prof. Duczko. – Pas miał okucia typu gotlandzkiego i angielskiego, ale wygrawerowane były na nim też znaki głagolicy, pisma stworzonego przez Cyryla i Metodego. Byli więc zadomowieni w którymś z krajów słowiańskich. Tylko w którym?


Częściowe wyjaśnienie zagadki przyniosły badania poziomu strontu w kościach wojowników. – Wszyscy ludzie zamieszkujący dany teren mają podobny poziom strontu w tkance kostnej. Oznaczając poziom tego pierwiastka, możemy więc wywnioskować, czy bodziańscy wojownicy pochodzili z okolic Włocławka – tłumaczy prof. Duczko. Badanie wykluczyło, jakoby wikińscy wojownicy z Bodzi byli mieszkańcami tamtych okolic. Dodatkowo badania DNA wykazały, że geny wojowników różniły się od genów ówczesnych mieszkańców Polski. – Najprawdopodobniej wojownicy ci pochodzili z Rusi, a w Polsce byli tylko przejazdem. Może zostali zamordowani w walkach? – zastanawia się prof. Duczko.


Wikingowie byli bowiem znakomitymi wojownikami, cenionymi najemnikami na dworach całej Europy. Służyli i księciu ruskiemu, i Bolesławowi Chrobremu, a wcześniej jego ojcu – Mieszkowi I. I na tym według dzisiejszej wiedzy ich rola na terenach Polski się kończy – mówi prof. Duczko. Nie ma żadnych dowodów na to, aby wikingowie chcieli kiedykolwiek podbić ziemie Polan albo w inny sposób wziąć je we władanie. – Kiedy Skandynawowie pojawili się na Pomorzu, położone na południe od niego tereny Wielkopolski były wciąż zbyt słabo rozwinięte ekonomicznie, aby stanowiły łakomy kąsek dla kolonizatorów, a jednocześnie na tyle silne militarnie, aby nie opłacało się ryzykować starcia bez poważnego powodu – mówi prof. Duczko.



Miecze wczesnośredniowieczne z ziem polskich wg typologii J.PETERSENA.


Czy oznacza to, że pierwsi Piastowie byli z pewnością Słowianami (jak chcą niektórzy – pierwszymi Polakami)? Niemal na pewno nie. Już wówczas bowiem wszyscy władcy lub pretendenci do władania plemionami powszechnie wzmacniali swoje wpływy poprzez odpowiednie ożenki. Dlatego w żyłach Piastów z pewnością płynęła krew skandynawska, morawska i saska. Co tylko potwierdza tezę, że co najmniej od tysiąca lat Europejczycy są właściwie jedną rodziną.


Tekst pochodzi z "Newsweek Historia" 1/2014.


Autor: Katarzyna Burda