środa, 20 stycznia 2016

Sensacyjne odkrycie koło Szczecina: bitwa kilku tysięcy wojowników z czasów kultury łużyckiej

Tej armii nie powinno tam być. Zostały tylko kości. Więcej wiadomo o bitwie faraona Ramzesa II z Hetytami niż o krwawej masakrze niedaleko Szczecina. Ponad 1200 lat p.n.e. nad brzegami Tollense kamiennymi toporkami, drewnianymi maczugami i krzemiennymi strzałami walczyło kilka tysięcy wojowników. Mimo wysiłku archeologów, bagna nad niewielką rzeczką wciąż skrywają tajemnicę.






Kość z fragmentem grotu pochodząca w wykopaliska
źródło: http://www.sueddeutsche.de



"Kości. Mnóstwo kości i czaszki. Wszystko poczerniałe od leżenia przez stulecia w bagnie" - tak zaczyna się tekst, który ukazał się niedawno na stronie Sueddeutsche.de.

Trudno inaczej zacząć opis tego, co wydarzyło się 3200 lat temu w bagnistej dolinie rzeki Tollense. Wiadomo tyle, ile naukowcom udało się wyczytać z ludzkich szczątków. Tylko na jednym skrawku podmokłej łąki, o powierzchni malutkiego pokoju, archeolodzy odkopali 1478 kości i 20 czaszek. Dolina położona jest w landzie Meklemburgia-Pomorze Przednie, ok. 120 km na północny-zachód od Szczecina. Zdaniem badaczy prahistorii, rozegrała się tutaj bitwa, w której uczestniczyło nawet 3-4 tys. wojowników. Tymczasem ten rejon Europy w epoce brązu zamieszkiwało zaledwie od 3 do 5 osób na kilometr kw. Skąd wśród bagien i borów nagle taka armia? Po kilku latach pracy niemieckich archeologów mnożą się pytania, a nie odpowiedzi.


Śmiertelny lot strzały

To niezwykłe miejsce zostało odkryte przez przypadek. W 1996 r. miłośnik historii, Hans Borgwardt, razem z synem natknęli się nad rzeczką na ludzką kość. Tkwił w niej krzemienny grot, ale prace archeologiczne ruszyły dopiero kilka lat później. Nikt nie spodziewał się sensacji. Archeolodzy musieli kopać głęboko. Przez stulecia rzeka naniosła ponad metr mułu, dzięki temu szczątki przetrwały do naszych czasów. W końcu kopiący dotarli do warstwy bagien z początków epoki brązu. Odkryte kości rąk i czaszki wskazywały, że w mokradłach spoczęli znaleźli młodzi mężczyźni. Coraz bardziej specjaliści odchodzili od teorii rytualnych ofiar.

"Połamane kości nie nosiły śladów zrastania. Kolejne odkrycia utwierdzały nas w przekonaniu, że doszło tutaj do bitwy" - archeolog Detlef Jantzen tłumaczył w jednym z wywiadów.

Walka musiała być niezwykle zażarta. W jednej z czaszek w części potylicznej jest dziura wielkości pięści. Na kościach widoczne są ślady drobnych nakłuć. W końcu archeolodzy natknęli się na niezbity dowód walki. Strzała z krzemiennym grotem zakończyła swój śmiertelny lot w czaszce starożytnego wojownika.



Czaszka z śladem śmiertelnego ciosu zadanym młotem



Włócznią i tomografem w biodro

Zbadano też kości zmarłych, których urazy budziły wątpliwości. Jak donosi portal Sueddeutsche.de naukowcy z hamburskiego uniwersytetu, Ute Brinker i Annamarie Schram, wykorzystali do tego celu komputer i tomograf. Początkowo badacze przypuszczali, że kość biodrowa jednego z wojowników pękła na skutek upadku z konia. Szczątki tych zwierząt też odkryto nad brzegami rzeki. Po zbadaniu biodra zmarłego stwierdzono jednak, że uraz powstał na skutek uderzenia z ogromną siłą ostrzem, np. włócznią. Na kości udowej kolejnego poległego był wyraźny ślad cięcia. Może od brązowego miecza, który archeolodzy znaleźli na łące? Większość wojowników zapomnianej armii posiadała jednak broń o krzemiennych ostrzach i maczugi. Mulista ziemia zakonserwowała jesionową pałkę - "starożytny kij bejsbolowy" - i młot z tarniny, niczym do gry w polo.

"Początkowo przyjęliśmy teorię, że to ofiary lokalnego konfliktu. Jednak było ich zbyt dużo. Tutaj doszło do starcia regionalnych potęg" - ocenia Jantzen.




Młot z tarniny wykonany z jednego kawałka pnia.

Długość rękojeści 56 cm.



Szczątki najeźdźców z Południa

Tylko że nic nie wiadomo o istnieniu 3200 lat temu państw czy większych struktur plemiennych w tej części Europy! Ktoś jednak musiał prowadzić do boju napastników, kierować też obrońcami tej ziemi. Nie ma jeszcze wyników badań DNA ani też strontu ze szkliwa zębów, aby dokładnie powiedzieć, z jakiego regionu pochodzili napastnicy. Skąd wiadomo, że w tej bitwie polegli przybysze? Badania kości wykazały, że zmarli żywili się prosem, a te uprawiano u podnóża Alp czy też bliżej w Czechach. Naukowców niemal w ekstazę wprawiło znalezienie pierścienia zrobionego z domieszki cyny. Na tym terenie nie wytapiano wówczas cyny.


Kolejna zagadka! Drewniana konstrukcja

Ciała poległych napastników wrzucono do rzeki. Archeolodzy zaczęli szukać tego miejsca. Kilka kilometrów na południe, w górę rzeki, odkryto coś niezwykłego. "To był przełom" - przyznaje główny archeolog wykopalisk w Tollense.

Ponad 3200 lat temu bagnistą dolinę przegradzała grobla z warstw drewnianych bali przysypanych piaskiem. Starożytni wbili też w bagno pale. Do konstrukcji prowadził często uczęszczany szlak.

"Być może walki trwały kilka dni. Napastnicy zmusili do ucieczki obsadę ufortyfikowanego przejścia, a potem ulegli odsieczy" - zastanawia się Detlef Jantzen.




Dębowa maczuga

Długość broni: 73 cm




Dla naukowców zagadką jest już nie tylko bitwa, ale drewniana przeprawa. Jak dodaje Jantzen, wcześniej nie odkryto w rejonie wybrzeży Morza Bałtyckiego i Północnego żadnych umocnień z tego okresu. Na przeszkodzie do dokładnego poznania przeszłości stoi brak źródeł pisanych. Pieśni zwycięzców nad Tollense pochwycił tylko wiatr. Zupełnie inaczej niż tysiące kilometrów dalej.


Południe kontratakuje propagandą

W tym samym niemal czasie na Bliskim Wschodzie starły się dwie starożytne potęgi - Egipt i Hetyci z Azji Mniejszej. Egipcjanie byli przekonani o swojej przewadze. Faron Ramzes II dał się nawet wyprowadzić w pole. Zatrzymani przez Egipcjan pasterze, faktycznie szpiedzy Hetytów, przekonali Ramzesa, że armia ich króla Muwatallisa jest daleko. Pułk faraona ruszył do przodu, a pozostałe oddziały niebezpiecznie rozciągnęły się. Pod Kadeszem na siły egipskiego Ra spadła kawalkada rydwanów wyznawców boga Burzy. Było ich mniej niż egipskich, ale za to nowocześniejsze. W hetyckich rydwanach oprócz łucznika zasiadał żołnierz z długą włócznią. W filmie Ridleya Scotta "Exodus. Bogowie i królowie" można zobaczyć jak wyglądał atak rydwanów. Pod Kadeszem całkowita klęska Egiptu wisiała w powietrzu, gdyby tylko Muwatallis wysłał do boju piechotę. W obliczu zagłady ziemska postać Ra osobiście ruszyła do kontrataku. Ramzesowi sprzyjało szczęście, bowiem na tyłach hetyckich rydwanów pojawiła się nadciągająca dywizja sprzymierzeńców Egipcjan. Następnego dnia znów rozgorzały walki. Ramzes II ogłosił się zwycięzcą. Kazał obwieścić swą chwałę na kamiennych tablicach. Jego relację badacze przeszłości porównali z zapiskami Hetytów. Zdaniem historyków bitwa była, co najwyżej nierozstrzygnięta. To Hetyci kontynuowali później dalsze natarcie, opanowując sporne ziemie, aż w końcu Egipt podpisał traktat pokojowy.




Dolina rzeki Tollense



Słowiańscy spiskowcy od Abrahama

Naukowcy ustalili prawdę o wydarzeniach nad brzegami Orestesu, ale wciąż nie mogą rozwiązać zagadki Tollense. Natomiast nie brakuje teorii spiskowych. Według niektórych znawców obrońcami przeprawy przez rzekę, mogli być Prasłowianie, którzy mieli również tworzyć kulturę łużycką. Tylko, że 1300 lat p.n.e. to dopiero początki tej kultury. Przeciętny mieszkaniec Polski kojarzy ją z osadą w Biskupinie. W największym rozkwicie przedstawiciele kultury łużyckiej zamieszkiwali obszar obecnej Polski, Łużyc, Czech, części Słowacji i Wołynia. Wciąż trwa spór naukowców czy jej twórcy byli Prasłowianami. Prof. Józef Kostrzewski, który prowadził wykopaliska w Biskupinie, uważał, że tak. Większość badaczy twierdzi jednak, że Słowianie pojawili się nad Wisłą i Dołężą znacznie później. Spór rozpala głowy nie tylko naukowców. Część internautów oskarża nawet polskich archeologów, że zbyt ulegli niemieckim teoriom z końca XIX i początków XX wieku.


Pisząc tekst, korzystałem z:

P. Jasienica - "Polska Piastów"
K.A. Kitchen - "Ramzes Wielki i jego czasy"
J. Kostrzewski - "Wielkopolska w czasach przedhistorycznych"



Autor: Waldemar Szczepankiewicz

Źródło: Onet.pl