czwartek, 24 września 2015

Babie Lato w Żmijowiskach (fotoreportaż)

Były słowiańskie potrawy, wypał garnków w piecu, niecenie i krzesanie ognia, ale także pokaz sokolnictwa. Słowiańskie Babie Lato zakończyło sezon na Grodzisku Żmijowiska.






Grodzisko Żmijowiska, oddział Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym, już po raz siódmy zakończyło sezon letni imprezą zatytułowaną „Słowiańskie Babie Lato”. Tradycyjnie w drugi weekend września wczesnośredniowieczny gród wypełnili badacze, pasjonaci i miłośnicy archeologii i historii.

Krocząc drewnianą kładką ma się wrażenie przenoszenia w czasie. Bowiem po drugiej stronie rzeczki wszystko wygląda zupełnie inaczej…
Wojowie przygotowują się do walki, na środku grodu pali się ognisko, które służy głównie do przygotowywania posiłków.  W glinianych garnkach gotuje się polewka z chrzanu i rosół z dzikich kaczek. Nieopodal w piecu wypalane są garnki. Wszędzie unosi się delikatny zapach dymu… Panująca wokół sielska atmosfera udziela się chyba wszystkim uczestnikom imprezy.



Słowiańskie Babie Lato nie mogłoby się odbyć bez Klubu Seniora z Wilkowa. Jego członkinie przywiozły ze sobą nie lada smakołyki: pierogi, chleb ze smalcem oraz ciasta i domowego wyrobu nalewki.

Oryginalnym akcentem imprezy okazał się pokaz sokolnictwa. Prezentacja ptaków oraz krótka prelekcja na temat sztuki łowieckiej w Polsce była możliwa dzięki pasjonatom, którzy na Roztoczu hodują i szkolą ptaki łowne różnych gatunków.

Jak wyglądał tegoroczny sezon letni na Grodzisku Żmijowiska?
Paweł Lis, kierownik Grodziska żmijowiska, oddziału Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym:
–Tegoroczny sezon letni był dość szalony, choćby dlatego że musieliśmy się zmierzyć z czymś, czego nie planowaliśmy wcześniej. Był to demontaż jednej z chat, która niestety przez ostatnie lata była non stop podmywana wodami gruntowymi. W związku z tym, żeby ją przenieść w inne miejsce, musieliśmy zainicjować i poprowadzić badania wykopaliskowe. Badania te też nas zaskoczyły, bo w miejscu, gdzie chcieliśmy postawić naszą „chatę”, odkryliśmy kolejną słowiańską chatę, z zapewne z X wieku. Odkrycie to jest na tyle wyjątkowe, że w tych warunkach glebowych – piach – w sposób unikalny zachowały się elementy konstrukcyjne ścian półziemiankowej budowli. Z tego powodu musieliśmy niezwykle pieczołowicie się z tym odkryciem obchodzić. Dlatego część tej chaty zostawiamy do eksploracji na przyszły rok, żeby z racji nieuzasadnionego pośpiechu nie popełnić żadnego błędu przy jej badaniu. Pewnie wczesną wiosną wznowimy wykopaliska i później w tym miejscu, gdzie stała chata Słowian sprzed ponad tysiąca lat, postawimy naszą półziemiankę. Tak więc pod względem badawczym powiedziałbym, że był to rok, choć nieoczekiwany, to bardzo fajny i obiecujący. Tym bardziej, że wzbogacił zbiory muzealne o ciekawy zespół zabytków: żelazne noże, szklane paciorki, kamienne osełki.






W sierpniu odbyły się także Warsztaty Archeologii Doświadczalnej.

Paweł Lis – Tak. Druga bardzo ważna rzecz, to kolejne Warsztaty Archeologii Doświadczalnej. Dzięki dofinansowaniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego mogliśmy naszych licznych gości zaprosić do wielu różnych eksperymentów, w tym działań złotniczych. Ale to nie wszystko. W końcu nasz ośrodek zaczyna funkcjonować tak, jak sobie wymarzyłem ponad 10 lat temu. Zaczynają tu przyjeżdżać ludzie z całej Polski, może nie w zbyt dużej ilości, może nie masowo, ale przyjeżdżają i chcą się zapoznać z tym, co my robimy, ale także żeby zaprezentować swoje umiejętności, zrealizować swoje eksperymenty.




Słowiańskie Babie Lato to impreza kończąca sezon na grodzisku. Jaka jest tegoroczna edycja?

Paweł Lis – W drugą sobotę września na Grodzisku Żmijowiska odbywa się zawsze uroczyste zakończenie sezonu. To rodzaj podziękowania wszystkim przyjaciołom i partnerom tego szczególnego miejsca, którzy zaczynają kreować jego wizerunek. Od siedmiu lat organizujemy w tym czasie wspólnie z Gminą Wilków Słowiańskie Babie Lato.  To doroczna impreza podsumowująca kolejny rok działań. Jednak co rok trudniej zaprezentować gościom tej imprezy coś nowego. Postanowiliśmy się więc rozejrzeć się po najbliższej okolicy. Muszę powiedzieć, że od kilku lat mieliśmy świadomość, że na Lubelszczyźnie są tylko dwa, dobrze merytorycznie „umocowane” skanseny archeologiczne: Grodzisko Żmijowiska i Wioska Gotów w Masłomęczu koło Hrubieszowa. Bardzo się cieszę, że „Goci” przyjęli nasze zaproszenie i przyjechali do nas. Za to dziękujemy zarówno im, jak i dyrektorowi Muzeum Regionalnemu w Hrubieszowie Panu Bartłomiejowi Barteckiemu. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku zrewanżujemy się swoją obecnością u nich, jeśli nas zaproszą oczywiście…




Kolejny udany pomysł – jak właśnie widać, bo ptaki łowne latają nisko nad naszymi głowami – to pokaz kunsztu sokolników z Roztocza. Już wiemy, że nie jest to ich jedyna wizyta w Żmijowiskach.





Mimo tego, że zakończenie sezonu już za nami, na grodzisku wciąż tętni życie. Co w tym oddziale muzealnym będzie się działo jesienią?

Paweł Lis – Zakończenie sezonu to wcale nie znaczy, że Grodzisko Żmijowiska przestaje w tym roku funkcjonować. Niebawem zaczną nas znów odwiedzać grupy szkolne: dzieciaków i młodzieży, zapowiadają się także grupy rekonstruktorów, którzy pod koniec września chcą sobie tutaj „pobyć”: pomieszkać trochę w warunkach wczesnośredniowiecznych. Tak więc, dopóki nas nie wygonią mrozy i słoty jesienne, zawsze będziemy tutaj obecni. Wszystkich, którzy będą chcieli się z nami spotkać czy zapoznać z naszą ofertą, skorzystać z niej, serdecznie zapraszamy.




Grodzisko Żmijowiska odwiedzić można o każdej porze dnia i roku. Nawet jeśli pojawiając się na miejscu nie zastaniemy tam pracowników Muzeum Nadwiślańskiego, teren grodu możemy zwiedzić.


Autor: Ines