niedziela, 10 maja 2015

Bajka o Piaście Kołodzieju zamiast historii walecznych Wikingów?

Czy warto być archeologiem w Polsce? Jakie są dowody na to, że Mieszko był wikingiem? O to, kim naprawdę byli wikingowie oraz o stan polskiej archeologii zapytaliśmy Zdzisława Skroka, archeologa, autora głośnej publikacji „Czy wikingowie stworzyli Polskę?”. Większość z pytań nadesłali czytelnicy Histmag.org.




Maciej Zaremba: W Pana książce „Czy wikingowie stworzyli Polskę?” udowadnia Pan, że państwo polskie założyli wikingowie, których przywódcą był Mieszko I. Co Pana zdaniem jest najmocniejszym argumentem przemawiającym za tą tezą?


Zdzisław Skrok: Nie istnieje pojedynczy argument, fakt naukowy czy znalezisko rozstrzygający jednoznacznie na rzecz tej koncepcji. Zresztą w naukach humanistycznych zjawisko takie jest rzadkością wyłączając jednoznaczne oszustwa. Jest to natomiast hipoteza starająca się opisać historyczny fakt w świetle nowych odkryć archeologicznych i krytycznej interpretacji wcześniejszych koncepcji uwikłanych w nienaukowy paradygmat idei narodowej.


Uważam, że moja koncepcja kluczowej roli Skandynawów w tworzeniu pierwszego państwa polskiego jest, na tle innych interpretacji tego zagadnienia, najbardziej logiczna, zwarta, najlepiej udokumentowana i najbardziej odporna na surowe kryterium popeerelowskiej falsyfikacji. Cytując tytuł jednej z książek Georga Orwella, „I ślepy by dostrzegł” jej wartość gdyby nie był uprzedzony. Uprzedzenia zaś biorą się głównie z wprzęgnięcia nauk historycznych w służbę racji narodowej. Ukształtowane w okresie międzywojennym, wzmocnione w PRL, kultywowane są nadal przez uczniów tamtych profesorów.


Najbardziej kontrowersyjne w mojej koncepcji jest oczywiście teza o skandynawskim pochodzeniu Mieszka I, jego rodowodzie wywodzącym się ze szwedzkiego rodu Askolda i Dira o którym donosi Nestor. Ród ten, potężny i zdolny zagrozić potędze Bizancjum, po zabójstwie jego przywódców z ręki przedstawicieli konkurencyjnego rodu Ruryka, znika nagle z kart historii pod koniec IX w. Moim zdaniem ludzie ci postanowili poszukać dla siebie nowego terytorium, spłynęli rzekami do miejsca gdzie jeszcze w Europie wykrojenie takiej domeny było możliwe. Zajęli tereny nadbużańskie, Ziemię Łęczycką a w końcu umocnili się w Wielkopolsce. Działo się to w pierwszych dziesięcioleciach X wieku. W połowie tego stulecia dołączyli do nich wikingowie z Wolina-Jomsborga. Potwierdza to, stwierdzone archeologicznie, niszczenie dawnego osadnictwa i budowa nowych, potężniejszych grodów. Także budowa nieistniejącej wcześniej instytucji państwowej, handel niewolnikami na wielką skalę, znaleziska, będące owocem z tego procederu ale związane wyłącznie z pogańską duchowością Skandynawów, tzw. skarby srebrne.


Taki model budowania własnych państw i eksploatacji miejscowych zasobów i ludności zaprezentowali wczesnośredniowieczni Skandynawowie od Irlandii i Normandii aż po Nowogród i Kijów.


Tak było zapewne i u nas. Niestety, nasz pierwszy kronikarz Gall Anonim ze względów politycznych wymazał wikingów i Waregów z naszych dziejów (o tym dlaczego piszę w mojej książce), zastępując to bajką o Piaście Kołodzieju.


Maciej Zaremba: Jak Pana teoria o początkach państwa polskiego jest odbierana w środowisku naukowym? Czy krytycy argumentują swoje zdanie? Jak Pan sądzi – skąd biorą się takie opinie?


Z.S.: W większości krytycznie jak np. czołowy w naszym kraju „wikingolog” prof. Włodzimierz Duczko. Zdarzają się też wypowiedzi życzliwe, dopuszczające działalność państwowotwórczą wikingów i Waregów na naszych ziemiach. Szczególnie, że pojawiają się coraz to nowe odkrycia albo ich analizy popierające tę tezę. Np. analizy biologiczne szkieletów odkrytych na słynnym cmentarzysku w Bodzi koło Włocławka potwierdzają moją hipotezę, że najważniejszy spoczywający tam zmarły wyposażony w skandynawską broń i emblemat rodu Ruryka to sam Świętopełk zwany Przeklętym, syn Włodzimierza Wielkiego, szwagier Bolesława Chrobrego i jego namiestnik na ważnym grodzie we Włocławku.


Jak napisał jednak dr. Przemysław Wielowiejski na łamach „wikińskiego” „Focusa Extra” (2015), polska nauka nie jest jeszcze gotowa na przyjęcie tezy o niesłowiańskich budowniczych państwa polskiego, choć dawno pogodzili się z tezą o udziale obcych w tym względzie, nie tylko Irlandczycy, Anglicy. Francuzi, a nawet – choć z trudem – Rosjanie.

Czytelnicy Histmag.org: Czy wierzy Pan w rytuał „Krwawego Orła”, czy może to tylko legenda, mająca na celu demonizowanie Wikingów?


Z.S.: Rytuał krwawego orła jestem skłonny wywodzić ze skandynawskiego obrządku religijnego (zdarzały się tam sporadycznie ofiary z ludzi), zniekształconego w kronikarskich opisach autorów chrześcijańskich.



Scena z gotlandzkiego kamienia Stora Hammars mająca przedstawiać 
rytuał krwawego orła,
rodzaj niezwykle brutalnej kary śmierci wspomniany w nordyckich
sagach i legendach. Miał polegać na tym, że związaną ofiarę kładziono
twarzą do dołu, a na jej plecach wycinano orła.
Następnie toporkiem odcinano żebra od kręgosłupa i rozciągano je na boki,
tak by tworzyły „skrzydła”. Rany posypywano solą,
po czym wyjmowano płuca i rozkładano na „skrzydłach”.
(fot. The Man in Question; CC BY-SA 3.0)

Czytelnicy Histmag.org: Czym różniły się rządy Wikingów w Polsce od ich panowania w innych krajach?


Z.S.: Myślę, że nie różniły się specjalnie niczym. Wikingowie tworzyli państwa rodowo-wodzowskie zorganizowane tak jak późniejsze włoskie i amerykańskie mafie. Nie cofali się przed podstępnym wytruciem zapraszanych na ucztę przeciwników, co potem twórczo rozwinęli margrabiowie niemieccy traktując w ten sposób starszyznę słowiańską. Rządzili okrutnie a interes rodu był dla nich najważniejszy. Jako ludzie podówczas niepiśmienni (pismo runiczne miało charakter sakralny) nie zadbali o właściwy PR co wykorzystali ich przeciwnicy, głównie mnisi z rabowanych przez nich klasztorów, kreśląc obraz szczególnych okrutników. Prawdę ujawniają dziś archeolodzy odkrywając w Anglii, ale też w Estonii zbiorowe mogiły wikingów wymordowanych z użyciem tortur przez lokalnych władców.


Czytelnicy Histmag.org: Czego można nauczyć się od wikingów, Ludzi Północy? Ukazywani są od lat wszak jako prości, żądni krwi i łupów najeźdźcy.


Z.S.: Na tle średniowiecznych ludów Europy Skandynawowie imponują odwagą, przedsiębiorczością, inteligencją. Szybko się uczyli i zapożyczali od innych wszystko co najlepsze, poczynając od budowy okrętów i metalurgii wysokich temperatur. Byli najlepszą cząstką ludności Indoeuropejskiej przybyłej do Europy kilka tysiącleci wcześniej, nic więc dziwnego, że nazistowscy ideolodzy Hitlera zawłaszczyli polityczną i duchową spuściznę wikingów. Nadali jej złowrogi wyraz, co do dziś komplikuje próby określenia jej prawdziwych wpływów w średniowiecznej Europie. Moim zdaniem źródła sukcesów wikingów upatrywać należy w tym, że w przeciwieństwie do współczesnych, byli w przeważającej masie ludźmi wolnymi.


Czytelnicy Histmag.org: Gdyby musiał Pan zdecydować się na wybór najważniejszego polskiego znaleziska archeologicznego, to co by Pan wybrał?

Tzw. Światowid ze Zbrucza
(fot. Silar; CC BY-SA 3.0)


Z.S.: Pod względem efektowności odkrywanych artefaktów polska archeologia prezentuje się raczej mizernie. Są to głównie gliniane naczynia, niekiedy zetlała broń żelazna i szklane paciorki znajdowane w grobach. Na ich tle intrygujący jest tzw. Światowid, kamienny posąg czterotwarzowego bóstwa wydobyty w 1848 roku z pogranicznej wówczas rzeki Zbrucz, uznawany nadal przez „oficjalną” polską archeologię za rekwizyt pogańskich wierzeń Słowian. Moim zdaniem jest to albo fałszerstwo jakich wiele czyniono w XIX stuleciu na fali wzmożenia uczuć narodowych, albo zabytek powstały pod wpływem religijnych wyobrażeń pogańskich Skandynawów. Pośród nich – w przeciwieństwie do Słowian – idea bogów czterotwarzowych, zaczerpnięta zresztą ze świata Celtów, była powszechna już w I tys. przed Chr. Jaka jest prawda? Oto wyzwanie dla każdego kto pasjonuje się archeologią.


Czytelnicy Histmag.org: Czy archeologia to sposób na życie? Co w archeologii fascynuje Pana najbardziej?


Z.S.: Samo rzemiosło, szczególnie w wydaniu archeologii polskiej, jest nudne, żmudne, nieefektowne. Zapewne przygoda tkwi w tym, że w świecie opisanym szczegółowo przez nauki dysponujące wielkim aparatem poznawczym, niedostępnym dla laika, archeologia daje każdemu jej miłośnikowi szansę na własne, prywatne odkrycie. Czy będzie to skorupka gliniana podniesiona z pola, którą – mając w tym temacie pewną wiedzę – możemy zidentyfikować jako część naczynia powstałego w czasach Mieszka I, czy też „wykoncypowana” na własną rękę, choć z użyciem naukowych faktów, koncepcja wikińskiego rodowodu tegoż Mieszka-Dagona.


W wywiadzie wykorzystano pytania nadesłane w ramach konkursu „Zadaj pytanie Zdzisławowi Skrokowi” przez Annę Fochtman, Roberta Boguckiego, Andrzeja Holubiuka, Macieja Tomaszka i Dariusza Wierzańskiego.