piątek, 13 marca 2015

Krzysztof Pieczyński: Kościół zahipnotyzował dwa miliardy ludzi

Dwa mi­liar­dy ludzi są "za­hip­no­ty­zo­wa­ne" przez Ko­ściół, sądzi aktor Krzysz­tof Pie­czyń­ski. We­dług niego Ko­ściół nie pali cza­row­nic tylko dla­te­go, że już nie może. - Po­la­cy utra­ci­li swoją toż­sa­mość wraz z przy­ję­ciem chrztu - do­da­je i przed­sta­wia swoją zdu­mie­wa­ją­cą wizję oraz jej źró­dło.




Krzysztof Pieczyński
Foto: Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

- Jest Pan - tu cy­tu­ję - "opę­ta­ny nie­na­wi­ścią"?
Krzysz­tof Pie­czyń­ski: - Takie głosy do mnie nie do­szły.

- Ale w sieci aż wrze: Krzysz­tof Pie­czyń­ski - aktor "opę­ta­ny nie­na­wi­ścią" do Ko­ścio­ła.

Lu­dzie oszczę­dza­ją mi ta­kich słów. Kilka ty­się­cy osób pi­sa­ło do mnie, po­dzie­la­jąc moje opi­nie na temat Ko­ścio­ła.

Na ponad ty­siąc ko­men­ta­rzy, jakie po Pana wy­po­wie­dzi w TVN24 po­ja­wi­ły się na Pana pro­fi­lu na Fa­ce­bo­oku, jed­nak było tro­chę ne­ga­tyw­nych.

Może 1 proc. Ten, kto wy­ra­zi swoją praw­dę, czy to do­ty­czy ro­dzi­ny, szko­ły, pracy, ko­ścio­ła czy po­li­ty­ki, otrzy­ma na­lep­kę "nie­na­wi­ści". Lu­dzie roz­po­zna­ją w in­nych naj­szyb­ciej i naj­in­ten­syw­niej to, czym sami są, ale ukry­wa­ją to przed sobą. To syn­drom wy­par­cia.
- Dla nie­któ­rych jest Pan wręcz "opę­ta­ny".
Mo­ral­ność, która zdo­mi­no­wa­ła Po­la­ków, za­wie­ra się w motto: to, czego oczy nie widzą, serca nie boli. Opę­ta­ni są chrze­ści­ja­nie przez chrze­ści­jań­stwo.
- Od po­cząt­ku?
Od IV w., kiedy rzym­ski ce­sarz Kon­stan­tyn prze­jął wła­dzę i za­czę­ły się mordy na wszyst­kich, któ­rzy nie chcie­li przy­jąć chrze­ści­jań­stwa.
- Wcze­śniej chrze­ści­jań­stwo było we­dług Pana dobre?
Było in­te­re­su­ją­ce i miało po­ten­cjał współ­pra­cy z in­ny­mi. Wcze­sne chrze­ści­jań­stwo było gno­stycz­ne. Gno­sty­cy chrze­ści­jań­scy mogli swo­bod­nie po­ro­zu­mie­wać się z gno­sty­ka­mi egip­ski­mi, Dru­ida­mi, wy­znaw­ca­mi Odyna w całej pół­noc­nej Eu­ro­pie aż po Indie.
- Ko­ściół od dawna nie pali już cza­row­nic na sto­sach.
Tylko dla­te­go że nie może.
-Tak?
Więk­szość ludzi jest tak za­hip­no­ty­zo­wa­na, że tego nie widzi, a prze­cież men­tal­ność Ko­ścio­ła wcale się nie zmie­ni­ła. Stąd słowa nie­na­wi­ści i po­mysł, by eg­zor­cy­zmo­wać tych, któ­rzy widzą kłam­stwa i hi­po­kry­zję Ko­ścio­ła.
Mentalność Kościoła wcale się nie zmieniła. Stąd słowa nienawiści i pomysł, by egzorcyzmować tych, którzy widzą kłamstwa i hipokryzję Kościoła.
- To jak Pana zda­niem dzia­ła Ko­ściół?
Po wy­ko­rzy­sta­niu wszyst­kich bru­tal­nych metod się­gnął do dy­plo­ma­cji, na­kła­da­nia po­dat­ków na ludzi, eks­ko­mu­ni­ko­wa­nia nie­po­słusz­nych, ma­ni­fe­sto­wa­nia swo­jej wła­dzy, pa­le­nia ludzi - he­re­ty­ków jak Gior­da­no Bruno. Ko­ściół palił za wie­dzę. Kazał ro­dzi­nom osób po­dej­rza­nych o wam­pi­ryzm wy­ko­py­wać zwło­ki i ob­ci­nać im głowy. Re­for­ma­cja jed­nak zmie­ni­ła układ sił w Eu­ro­pie i po­zba­wi­ła pa­pie­stwo nie­po­dziel­nej wła­dzy, ale w tym cza­sie w Pol­sce nic się nie dzia­ło - już wtedy by­li­śmy za że­la­zną kur­ty­ną. A teraz Ko­ściół sku­pia się na ma­ni­pu­la­cji naszą pod­świa­do­mo­ścią.

- ?

Ist­nie­je pod­świa­do­mość, świa­do­mość i nad­świa­do­mość. Świa­do­mość po­ma­ga nam po­ru­szać się w świe­cie. To ego roz­róż­nia świat przez zmy­sły - dzie­li świat na prze­szły, te­raź­niej­szy i przy­szły. Czło­wiekjest jed­nak głęb­szy: ma też pod­świa­do­mość czy duszę - która żyje poza cza­sem - i nad­świa­do­mość.
- I Ko­ściół Panu coś burzy?
Ko­ściół wpro­wa­dza w pod­świa­do­mość czło­wie­ka swoją wła­sną ma­try­cę: je­steś nikim i tylko Ko­ściół może cię do­pro­wa­dzić do Boga. Nasza pod­świa­do­mość żyje poza cza­sem i prze­strze­nią, po­tra­fi też kre­ować to, co uzna za praw­dę - na tej za­sa­dzie dzia­ła­ją uzdro­wie­nia. Omi­ja­nie świa­do­mo­ści i umiesz­cza­nie bez wie­dzy czło­wie­ka in­for­ma­cji w jego pod­świa­do­mo­ści może go znie­wo­lić i za­mie­nić w bez­wol­ną ma­szy­nę.
- Pan w sobie tę "ma­try­cę" widzi?
Tak. I wiele lat z nią wal­czę. Nasza dusza jest twór­czym, bo­skim in­stru­men­tem, do­star­cza­jąc wie­dzę przy­po­mi­na­my jej o tym, co za­po­mnia­ła prze­cho­dząc w ma­te­rię. Jeśli po­mię­dzy świa­do­mość a pod­świa­do­mość zo­sta­nie wło­żo­na jakaś ma­try­ca, to dusza jest okła­my­wa­na. Krzy­że, ce­re­mo­nie, ka­dzi­dła, dzwo­ny - to czar­na magia, dzię­ki któ­rej Ko­ściół za­wład­nął du­sza­mi dwóch mi­liar­dów ludzi. Pań­stwo po­win­no więc za­pew­nić oby­wa­te­lom ochro­nę przed Ko­ścio­łem. Tym­cza­sem, mając na su­mie­niu zbrod­nie, Ko­ściół wpły­wa na de­cy­zje pań­stwa i wtrą­ca się do edu­ka­cji. Jak lu­dzie mogą wi­dzieć w nim au­to­ry­tet?
- Pan jak od­po­wia­da sobie na to py­ta­nie?
Są za­hip­no­ty­zo­wa­ni. To jest zbio­ro­wa hip­no­za. A pol­ski pa­pież Jan Paweł II uczy­nił Ko­ściół jesz­cze bar­dziej bez­kar­nym. Wszyst­kie afery są za­ła­twia­ne za mu­ra­mi ko­ścio­łów. Nie­prze­jed­na­ny sto­su­nek wobec sto­so­wa­nia pre­zer­wa­tyw i środ­ków an­ty­kon­cep­cyj­nych jest nie tylko do­wo­dem za­co­fa­nia, ale i okru­cień­stwa.
Ludzie są zahipnotyzowani. To jest zbiorowa hipnoza. A polski papież Jan Paweł II uczynił Kościół jeszcze bardziej bezkarnym. Wszystkie afery są załatwiane za murami kościołów.
- Zo­stał uzna­ny za świę­te­go.
Świę­tość to wy­mysł czło­wie­ka. Ko­ściół też nie jest świę­ty, bo prze­szka­dza w przy­spie­szo­nej ewo­lu­cji czło­wie­ka.

- A jak mia­ła­by ona wy­glą­dać?

Po­zwo­li­ła­by od­zy­skać pięk­no czło­wie­ka ada­mo­we­go - ta­kie­go, jakim był Adam, pierw­szy czło­wiek, który miał ciało ze świa­tła. Ko­ściół prze­szka­dza w od­zy­ska­niu przez czło­wie­ka tej "szaty chwa­ły".
- Ze świa­tła?
Każda cząst­ka ma­te­rii, każdy elek­tron w ato­mie ma swoją rów­no­war­tość ma­te­ma­tycz­ną w czą­st­ce świa­tła. Nasze ciało może zo­stać prze­bu­do­wa­ne w zgo­dzie z bo­skim ob­ra­zem. To wła­śnie jest nowa ewo­lu­cja, którą przy­niósł Chry­stus. Gdy to już się sta­nie, re­li­gia nie bę­dzie po­trzeb­na, bo o Bogu bę­dzie­my mówić w ka­te­go­riach wie­dzy.

Krzysztof Pieczyński
Foto: Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
- Ko­ściel­ne dzwo­ny, o któ­rych Pan wspo­mniał, w tym Panu prze­szka­dza­ją?
Ko­ściół, także po­przez dzwo­ny, wło­żył nam do pod­świa­do­mo­ści swój pro­gram: strach za­miast nowej ewo­lu­cji. Każde ude­rze­nie dzwo­nu - szcze­gól­nie w nocy, kiedy czło­wiek śpi - jest in­for­ma­cją dla pod­świa­do­mo­ści, kto tu ma wła­dzę.
- A Pan co robi?
Od 15 lat jeż­dżę ze swo­imi książ­ka­mi i spo­ty­kam się z ludź­mi. Mówię im, żeby nie po­zwo­li­li ni­ko­mu znisz­czyć swo­jej wraż­li­wo­ści.
- Jeśli czy­jaś wraż­li­wość jest ka­to­lic­ka, to co? We­dług Pana jest spa­czo­na?
Nie ma cze­goś ta­kie­go jak wraż­li­wość i toż­sa­mość ka­to­lic­ka. Do swo­jej toż­sa­mo­ści czło­wiek do­cho­dzi długą i żmud­ną drogą.
- Można prze­cież - i wiele osób tak czyni - pa­trzeć na świat przez pry­zmat wiary.
Wolę pa­trzeć na świat przez wła­sny pry­zmat. Wła­sny­mi ocza­mi i ser­cem, bo to nasza nie­win­ność jest po­cząt­kiem drogi do bo­sko­ści.
- W Pol­sce ponad 90 proc. osób to wie­rzą­cy ka­to­li­cy. I co? Nie­mal wszy­scy lu­dzie w tym kraju są spa­cze­ni?
Ka­to­li­cy po­zwo­li­li na hi­po­kry­zję Ko­ścio­ło­wi i sobie. Nie widzą, co Ko­ściół robi z dzieć­mi, po­zwa­la­ją mu na bycie ponad pra­wem. W ma­łych mia­stecz­kach lu­dzie uwa­ża­ją, że aku­punk­tu­ra po­cho­dzi od dia­bła. To jest stan du­cho­wej świa­do­mo­ści Po­la­ków. O tym, czy 90 proc. Po­la­ków jest ka­to­li­ka­mi, do­wie­my się, gdy pań­stwo prze­sta­nie fi­nan­so­wać Ko­ściół z po­dat­ków, a wier­ni będą go sami utrzy­my­wać.

A pro­szę mi po­wie­dzieć: jakie są kon­se­kwen­cje pierw­sze­go zda­nia, które sły­szy dziec­ko, idąc na lek­cję re­li­gii - "Bóg kocha Cię bar­dziej niż Twój tatuś i ma­mu­sia".

- Nigdy nie sły­sza­łem ta­kie­go zda­nia na lek­cjach re­li­gii.
To zda­nie jest ni­czym w po­rów­na­niu z bred­nia­mi, któ­rych uczy się dzie­ci.

- A Pan cho­dził na re­li­gię?
Nie. I nie wiem, czy je­śli­bym cho­dził, to miał­bym teraz siłę mówić to, co mówię.
- Zna Pan kogoś, kto po­dzie­la taką Pana wizję du­cho­wo­ści?
Mi­liard ludzi na świe­cie. To Po­la­cy wleką się w ogo­nie ludz­ko­ści. Po­la­cy są ludź­mi znie­wo­lo­ny­mi, któ­rzy nie chcą się obu­dzić.
- A nie po­my­ślał Pan, że lu­dzie po pro­stu od­naj­du­ją się w Ko­ście­le?
Na tym po­le­ga do­sko­na­łość in­dok­try­na­cji.
- W takim razie każdy wybór można by uznać za na­rzu­co­ny. I nawet jeśli ktoś mówi, że wy­brał Ko­ściół, to we­dług Pana tak nie jest, bo ten ktoś jest zma­ni­pu­lo­wa­ny…
Ko­ściół wpro­wa­dził swoją ma­try­cę w pod­świa­do­mość ludz­ko­ści. To pró­bu­ję mówić od 15 lat, ale nikt mnie nie sły­szy.

Fak­tycz­nie nie za­uwa­ży­łem, aby taka wizja spo­tka­ła się z po­zy­tyw­nym albo sze­ro­kim od­bio­rem.
Po­ziom świa­do­mo­ści du­cho­wej Po­la­ków jest niski. Po­la­cy są bar­dziej obu­dze­ni po­li­tycz­nie. Wie­dzą, że Putin jest zły i ma 80 proc. po­par­cia spo­łecz­ne­go, po­nie­waż opo­zy­cja w Rosji nie ma do­stę­pu do me­diów. To samo jest w Pol­sce z re­li­gią. Ist­nie­je jedna, ka­to­lic­ka kor­po­ra­cja, która kon­tro­lu­je media, po­li­ty­ków i sys­tem edu­ka­cji. W ich rę­kach są dzie­ci - wy­cho­wy­wa­ne w prze­są­dach.

Moja wizja ma nie­wiel­ki od­biór, bo nie­wie­le osób o niej wie. Za­prze­stań­cie nie­na­wi­ści i daj­cie mi media do dys­po­zy­cji, a stwo­rzę fun­da­ment, bez któ­re­go nie ma rów­no­wa­gi. Obec­nie każda sfera życia w Pol­sce jest ska­to­li­czo­na: urzę­dy, szko­ły, sys­tem praw­ny. W sen­sie du­cho­wym je­ste­śmy tam, gdzie są Ro­sja­nie w sen­sie świa­do­mo­ści po­li­tycz­nej. Na moje spo­tka­nia przy­cho­dzi 40-50 osób. I to wszyst­ko.
- Pana spo­tka­nia są li­te­rac­kie - nie re­li­gij­ne?
Li­te­rac­kie, ale za­wsze mówię o Bogu, dla­te­go nie­któ­rzy myślą, że je­stem ka­to­li­kiem.
- Czuje się Pan siew­cą nowej wiary?
Nowej? Nie. Chcę uwol­nie­nia czło­wie­ka od re­li­gii, bo Po­la­cy utra­ci­li swoją toż­sa­mość wraz z przy­ję­ciem chrztu.
- To mówi Pan na spo­tka­niach?
Nigdy nie mówię o Ko­ście­le. Mówię o Bogu bez re­li­gii. Wtedy za­wsze ze dwie osoby wy­cho­dzą, prze­kli­na­jąc pod nosem - to fun­da­men­ta­li­ści. Po­ło­wa za­cho­wu­je re­zer­wę. A resz­ta jest za­cie­ka­wio­na - gdyby jed­nak tych 40-50 proc. ludzi wy­pi­sa­ło się z Ko­ścio­ła, to Pol­ska od­zy­ska­ła­by nie­pod­le­głość.
- Pan się łudzi, że tak bę­dzie?
Zo­ba­czy­my.

- Kiedy?
Nie wiem, ale zo­ba­czy­łem, jak bę­dzie wy­glą­dał Ko­ściół w przy­szło­ści. In­tu­icyj­nie zo­ba­czy­łem, że Wa­ty­kan nie ist­nie­je, a Ko­ściół wy­rzekł się ca­łe­go ma­jąt­ku i ist­nie­je w ma­łych en­kla­wach, gdzie ko­bie­ta i męż­czy­zna są ka­pła­na­mi - na rów­nych pra­wach. I każdy czło­wiek może tam pójść i po­roz­ma­wiać o Ewan­ge­lii To­ma­sza: "Pod­nieś ka­mień a znaj­dziesz mnie tam. Roz­łup drze­wo a będę w nim".

Jezus z Na­za­re­tu mówi, że Chry­stus jest sub­stan­cją, która prze­ni­ka wszyst­ko i jest pod­sta­wo­wym bu­dul­cem życia - to jest Zjed­no­czo­ne Pole Ener­gii, czyli prze­strzeń kwan­to­wa.
- Co jest źró­dłem ta­kiej Pana wizji?
Przez 25 lat szu­kam drogi do wła­snej duszy, a kiedy czło­wiek na ta­kiej dro­dze jest ab­so­lut­nie sam, to rodzi się w nim we­wnętrz­ny prze­wod­nik. To on przez ob­ra­zy i sym­bo­le mnie pro­wa­dzi.


Przygoda artysty z pisaniem jest dużo dłuższa od przygody z aktorstwem / fot. Michał Baranowski
Krzysztof Pieczyński
Foto: Michał Baranowski / AKPA

- "Mówi Pan bzdu­ry!" - i co Pan od­po­wie na taką ocenę?
Nic. Nie chcę roz­ma­wiać z ludź­mi Ko­ścio­ła ani z po­li­ty­ka­mi. Roz­mo­wa z panem też jest bo­le­sna. Ni­ko­mu nic nie na­rzu­cam, tylko mówię o Bogu bez in­dok­try­na­cji - do tego się przy­go­to­wy­wa­łem przez 25 lat i temu po­świe­ci­łem 15 lat życia w Pol­sce. I przez ten okres cza­sa­mi otrzy­mu­ję znak, in­for­ma­cję ze swo­jej pod­świa­do­mo­ści.
-Pan cią­gle usi­łu­je prze­ko­ny­wać ludzi do swo­jej wizji?
In­spi­ro­wać.
- Na ilu spo­tka­niach mówił Pan o tym?
Na około stu. Za­czę­ło się od ksią­żek i po­ezji. Moje książ­ki są wła­śnie na ten temat.
- I lu­dzie cza­sa­mi wy­cho­dzą i mówią: "a ten Pie­czyń­ski to chrza­ni…".
Nie sły­sza­łem ta­kich słów, ale część może tak myśli. Kie­dyś nie chcia­łem przy­jąć księ­dza po ko­lę­dzie, wtedy mi­ni­strant po­wie­dział do mnie: weź spier­da…! A ja po pro­stu nie mam po­trze­by, by go­ścić księ­dza.

- Jak Pan idzie ulicą przez mia­sto, to chyba Panu przy­kro, bo do­oko­ła ko­ścio­ły i krzy­że.

Te krzy­że dzia­ła­ją na pod­świa­do­mość. Na­le­ży je usu­nąć ze wszyst­kich pu­blicz­nych miejsc z wy­jąt­kiem ko­ścio­łów. Prze­strzeń pu­blicz­na nie może być miej­scem in­dok­try­na­cji.
- Czuje się Pan po­zba­wio­ny cze­goś przez Ko­ściół?
Ab­so­lut­nie - tak się czuję. Je­stem okra­dzio­ny z part­ne­rów do twór­czej roz­mo­wy, bo Ko­ściół prze­nik­nął także kul­tu­rę i sztu­kę. Przez to lu­dzie w Pol­sce pro­du­ku­ją zbyt wiele mi­zer­nych kopii tego, co stwo­rzo­no w in­nych kra­jach. Wi­docz­nie wsty­dzą się sie­bie i ro­biąc kalki myślą, że przez to będą lepsi.
- A gdyby ktoś Panu za­pro­po­no­wał od­pra­wie­nie nad Panem eg­zor­cy­zmów?
To ja za­pro­po­nu­ję, by po­sta­wić Ko­ściół przed try­bu­na­łem za zbrod­nie prze­ciw­ko ludz­ko­ści. Bo te zbrod­nie żyją w na­szej zbio­ro­wej pod­świa­do­mo­ści. Czło­wiek rodzi się z ich trau­mą, a nie z grze­chem pier­wo­rod­nym.

To, o czym mówię, to rze­czy dla mnie bar­dzo emo­cjo­nal­ne, na­to­miast Ko­ściół opa­no­wał umie­jęt­ność nie­wy­ra­ża­nia emo­cji i praw­dy, kon­tro­lu­je się, jest w tym mi­strzem.


Autor: Jacek Gądek