środa, 5 lutego 2014

Starożytne przekleństwa









Przedstawiam nasze babcie i dziadków – to lud Indoeuropejczyków. Przyjrzyjmy się im dobrze, gdyż my Polacy (i Serbowie) mamy największą wspólną pulę genetyczną z tym starożytnym ludem. Lud ten obdarował swoim językiem 3 miliardy ludzi na Ziemi. Większość nowożytnych języków ma pochodzenie indoeuropejskie.


Na pierwszym zdjęciu widzimy typową osadę indoeuropejską w naszym regionie. Gdy Indoeuropejczycy wynaleźli rydwan ruszyli na zachód na podbój Europy i dotarli aż do Renu, Skandynawii, Grecji. Utworzyli nowe ludy i dali początek językowi greckiemu i łacinie.

Na wschodzie historia ta jest jeszcze bardziej fascynująca: wpadli na Bliski Wschód (po prawej Hetyci – lud indoeuropejski) oraz… do Indii. W Indiach zrobili takie zamieszanie, że miejscowy lud uznał ich za “oświeconych” – Ariów, czyli Aryjczyków, których poszukiwał Hitler (przewróciłby się w grobie gdyby się dowiedział że Polacy są z nimi najbardziej spokrewnieni). Zostawili nam ważną pamiątkę – starożytny język : Sanskryt. Gdy przeczytamy słowa Sanskrytu takie jak liczebniki to oczy otwierają się ze zdumienia – są tak podobne do polskich.




Ariowie i pierwsi Słowianie (dzieli ich 2000 lat ale są bliskimi krewnymi)
Ariowie zostawili w Indiach pamiątkę w postaci materiału genetycznego tak podobnego do Słowian. Tak na marginesie gdy tłumaczyłem Norwegom że posiadają materiał genetyczny najbardziej skoligacony ze Słowianami z ludów germańskich to nie bardzo chcieli wierzyć.

Indoeuropejczycy to oczywiście nie Słowianie a daleki ich przodek.
I teraz dochodzimy do zabawnej części tej historii. Nie ma bardziej starożytnych słów niż… przekleństwa. Ślady tych samych wulgaryzmów znajdziemy w języku polskim, łacinie, grece, sanskrycie. Dla porównania weźmiemy  najstarszy wspólny język Słowian – starocerkiewnosłowiański (w 5tym wieku Słowianin z Czech świetnie rozumiał się ze Słowianinem z Grecji).

Zatem stary indoeuropejski to będzie coś pomiędzy starocerkiewnosłowiańskim, sanskrytem a łaciną i greką.


Zacznijmy zabawę.


Paskudne słowo: “kał”. Nie zmieniło się ono przez 4000 lat! W sanskrycie (2000 pne) brzmi “kala”, w starocerkiewnosłowiańskim (X wiek) “kal’”, w greckim zachowując główny rdzeń zmieniło się w “kelas” a w łacinie w bliskie greckiemu “calidus” – widać jaką to słowo przebyło ścieżkę. Zachowało się słowo powiązane “kalać”, “skalany”, “niepokalana” itd. Wszystkie te słowa pochodzą od “kału”. Zapewne w języku przodków indoeuropejskich brzmiało ono “kela”, “kala”.

Inne piękne słowo: “bździć” (czyli wydalać gazy, słowo powiązane “bzdety”, widać analogię ze słowem “pierdoły” od podobnego słowa “pierdzieć”). W starocerkiewnym “p’zdeti” co można czytać jak “pizdeti” (zauważamy podobieństwo z innym starożytnym słowem “pizda” – i to bez żartów). W grece “pizdeti” czy też pewnie wcześniejsze “bizdeti” przeszło w “bdeo” a w łacinie zamieniło się w bliskie greckiemu “pedo”. Niestety nie znamy brzmienia tego szlachetnego słowa w Sanskrycie. Najbliższy indoeuropejskiemu ze współczesnych języków jest litewski i słowo to brzmi w tym języku “bezdu” – podobieństwo z “p’zdeti” wyraźne. Ponieważ w Grece mamy początkowy dźwięk “b” to można sądzić że słowo pierwotne brzmiało w stylu “b’zdeti”.


Nie może oczywiście zabraknąć określenia najstarszego zawodu świata. Rdzeń słowa “kurwa” rozszedł się wraz z indoeuropejczykami po Europie. We wszystkich słowiańskich językach brzmi ono tak samo, w tym również wczesnosłowiańskich. Do Greki trafiło jako kobieta niezamężna “koura” – i takie było prawdopodobnie pierwsze znaczenie tego słowa, jego pejoratywne znaczenie pojawiło się później. Widać podobieństwo ze staro-niemieckim “huora” które również przeszło w niemieckim w określenie prostytutki “hure”. I widać podobieństwo z angielskim “whore” a nawet w islandzkim “hora”. Wg ekspertów pierwotne indoeuropejskie słowo brzmiało “kur” lub “kury”. W łacinie przeszło w “caurio”.


Kontynuujmy naszą wulgarną zabawę i weźmy kolejne urocze słówko “pierdzieć”. Słowo to praktycznie nie zmieniło się przez kilka tysięcy lat i odtworzone indoeuropejskie słowo brzmi “perd”. W starosłowiańskim “p’rdeti”. I przednia zabawa: w starożytnym Sanskrycie brzmi ono “pardate” czyli rdzeń jest zachowany, w staroirańskim “perodati”, w starogreckim “perdomai” (jak pięknie, ale rdzeń ten sam), w albańskim wdzięcznie “pjerd”, w germańskim przeszło w “fert” a następnie w znane już obecnie angielskie “fart”.


Przyznam że mam niezłą zabawę, bo właśnie otworzyłem kolejne urocze słówko w protosłowiańskim “jebati” – “jebać”. I szlachetni Ariowie zanieśli je do Indii aby w sanskrycie brzmiało ono “yabhati” (jabati).

Nieco bardziej skomplikowana sprawa jest ze słowem “pisdeh”, które w staropruskim brzmi “peisda” w starogreckim przeszło jakże pięknie w “nisdos” – gniazdo (bardzo poetycko) a w polskim w “pizda”. A nasi jeźdźcy na rydwanach zanieśli je do Iranu gdzie występuje słowo “pisdika”. Na żeński organ przodkowie znali zresztą więcej określeń i jedno z nich zanikło zdaje się w językach słowiańskich i słowo łacińskie “vulva” znajduje odzwierciedlenie w sanskrycie “ulva”.


Zajmijmy się mało przyjemną w odbiorze czynnością jaką jest plucie. Odtworzone słowo sprzed 4000 lat “sptjew”, które przeszło w słowiańskie “plivati” czy chociażby splunąć, ale z rdzenia “sptjew” przeszło na przykład we współczesne angielskie “spit” ze starogemańskiego “spiw..coś tam” a w łacinie pozostała pierwsza zbitka głosek i wyszło “spuo” – podobieństwo ze “spluwam” nieprzypadkowe.


Słowniki starożytne nie pozwalają mi na dalsze badania tego wieczoru, ale apeluję do badaczy o dalsze zgłębienie tego naukowego problemu.



Autor: Łukasz Rzepiński