piątek, 27 lutego 2015

Jak pisali nasi praprzodkowie

Istnieje utarte przeświadczenie, że dawni Słowianie poznali pismo dopiero w postaci łaciny i cyrylicy wraz z przyjęciem chrześcijaństwa. Są jednak, a z biegiem czasu pojawiają się kolejne, dowody temu przeczące. Wynika z nich, że Słowianie, a wśród nich pra-Polacy, posługiwali się innymi pisemnymi formami wyrazu znacznie wcześniej, jak również po wprowadzeniu łaciny i cyrylicy.




Gramota -fragment pisma wyryty na korze
datowany na lata 1050–1075
źródło: http://gramoty.ru/


Naszym własnym, jeszcze nie odszyfrowanym w pełni, swoistym ideogramem jest posąg Światowida, bóstwa słowiańskiego o czterech twarzach, z mieczem, rogiem, koniem i innymi znakami. Kształty i układ symboli, czytane w odpowiednim porządku pionowym i poziomym, wyrażają z pewnością nie tylko atrybuty bóstwa, lecz także próbę hieroglificznego uporządkowania kosmosu. Sięgnijmy jednak do innych znalezisk świadczących o tym, że Słowianie posługiwali się starożytnymi formami zapisu. Są to m. in.: fragment płyty marmurowej z V wieku znaleziony w ruinach klasztoru bizantyjskiego w Bośni, grot włóczni z Kowla na Ukrainie, zapisy na dwóch kamieniach w Mikorzynie koło Kępna (VII w.), szczątki wyposażenia z pochówku ciałopalnego w Rozwadowie, ryty na tabliczkach glinianych w Podebłociu z przełomu IX/X w., strzałka na kamieniu należącym do wyposażenia świątyni pogańskiej w Gródku Leśnym koło Przysuchy (VII-IX w.), ryty na korze brzozowej z Nowogrodu Wielkiego na Rusi (X w.), słowo „karbowy” zachowane w języku polskim.

Niektóre z odczytanych już inskrypcji dają pewien obraz tego, jaka była pod tym względem sytuacja na naszych ziemiach.

Badania archeologiczne, prowadzone pod kierunkiem prof. Jerzego Gąssowskiego w Podebłociu (gmina Trojanów, powiat Garwolin), doprowadziły do odkrycia w 1986 r. trzech tabliczek glinianych. Widoczne są na nich znaki ryte, wykonane archaicznym pismem. Ich datacja wskazuje, że są ponad 100 lat starsze od oficjalnego wprowadzenia chrześcijaństwa w Polsce. Ustalono, że tabliczki te zostały wytworzone na miejscu, w zamieszkanym przez ludność słowiańską zespole osadniczym, składającym się z grodu, trzech osad przygrodowych i usytuowanego opodal na piaszczystym wzgórzu cmentarza ciałopalnego. Zespół ten istniał od połowy IX do połowy X wieku. Przeważa domniemanie, że napisy na tych tabliczkach zostały wykonane w alfabecie starogreckim. Nie wyklucza się jednakże, iż może to być pismo runiczne. Tekst jednej z tabliczek brzmi: „Jezu Chryste zwyciężaj”. 1/


Ryty na tabliczkach glinianych z grodziska Podebłocie
źródło: bialczynski.wordpress.com


Według Feliksa Gruszki, dociekliwego samouka w zakresie archeologii, niedocenianego przez uczonych, wspierającego się na ustaleniach własnych i na zapisach „Kroniki Czechów” Kosmasa (1045-1125), inskrypcje na wymienionych tabliczkach z Podebłocia pochodzą z lat 896, 903, 907. Na pierwszych dwóch wykonane zostały w alfabecie łacińskim, a na trzeciej – polskimi runami A (wcześniejszymi od run B) z łacińsko-greckim znakiem Jezusa Chrystusa. Wynika z nich – zdaniem F. Gruszki – że w Podebłociu istniała stanica graniczna w czasach pobytu w tej miejscowości załogi wojskowej Państwa Wielkomorawskiego. Zaś inskrypcja na trzeciej tablicy, tej z 907 r., wykonana polskim runem A, powstała po wyparciu z tejże strażnicy chrześcijańskiej załogi wielkomorawskiej.

A według zapisów Kosmasa, dotyczących 906 r., wyparcie wojów wielkomorawskich dokonane zostało przez Polaków (będących przeciwnikami Piastów) wespół z Węgrami i Niemcami. Sprawiło to – konkluduje F.Gruszka – że po wyparciu chrześcijańskich wojsk wielkomorawskich z Podebłocia powróciła tam wiara w Biełboga, czczonego przez rodzimych mieszkańców osady. Feliks Gruszka jest zdania, że także inskrypcje na dwóch kamieniach z Mikorzyna i na medalu Mieszka I z 980 r. wykonane zostały polskim pismem runicznym w postaci sigli, czyli pierwszych liter poszczególnych wyrazów. Swoje dociekania opublikował on na łamach miesięcznika „Południowa Wielkopolska” 3/1966 pt. „Tajemnica inskrypcji mikorzyńskich” i w książce pt.”Polska przed tzw. Piastami”.

Innym cennym zabytkiem, związanym z omawianą tu problematyką jest – nierozszyfrowana jeszcze pod względem jej znaczenia – strzałka umieszczona u dołu trójkątnego występu między dwoma kamieniami zachowanego w dość dobrym stanie wału kamienno-ziemnego sanktuarium pogańskiego w Gródku Leśnym koło Przysuchy. Podobne do niej znaki ryte (o czym już pisałem w „Passie” 11/2014) widnieją na górnej części głazu stanowiącego główny element Pomnika Ofiar Terroru Komunistycznego przed kościołem św. Katarzyny na Skarpie Ursynowskiej. A co warto tu zaznaczyć, głaz ten – zanim został tam przewieziony – znajdował się od wieków w miejscu oddalonym o kilkanaście kilometrów od Gródka Leśnego koło Przysuchy.


System wałów słowiańskich na szczycie wzgórza z VII wieku
Gródek k. Przysuchy
Foto: tu andy


Według ustaleń archeologicznych, opartych m. in. na analizie skorup glinianych znalezionych u podnóża góry świątynnej w Gródku Leśnym, obiekt ten był użytkowany w VII-IX wieku. W końcowej fazie swojego istnienia znajdował się prawdopodobnie na terenie Państwa Wiślan (które – o czym była wzmianka powyżej – zostało przejściowo podbite przez Wielką Morawę, a potem weszło w skład Państwa Piastów). Miały odbywać się tam obrzędy ku czci słowiańskich bóstw solarnych związanych z lasami, rolnictwem i kultem płodności. Ustalenie to koresponduje z odkryciem – w toku badań w Podebłociu – fragmentu naczynia ze stylizowanymi ornamentami słonecznymi, wyrażającymi prawdopodobnie cześć Słońcu w symbolice Biełboga.

Istnieją uzasadnione domniemania, że strzałka na kamieniu z Gródka Leśnego, jak i znaki na głazie przed kościołem św. Katarzyny na Ursynowie, mogą być zabytkami prapolskiego pisma runicznego.

Prof. Artemiusz Archutowski odnalazł znów, zachowane w Nowogrodzie Wielkim, zapiski wykonane rylcem na korze brzozowej. Najstarsze z nich pochodzą z X wieku Są to listy i adnotacje mieszczan nowogrodzkich dotyczące różnych spraw majątkowych, jak kopy siana itp. Przetrwały one dlatego, że kora brzozowa, na której zostały wykonane, okazała się materiałem bardzo trwałym, odpornym na czynniki ziemne i atmosferyczne. Paweł Jasienica, w związku z tym odkryciem, napisał: „Jeśli Słowianie wschodni tak wcześnie nauczyli się pisać, to dlaczego mielibyśmy uznawać za pewne, że umiejętność ta była obca Słowianom zachodnim?

Możliwe, że przejęli oni rzymski jeszcze obyczaj pisania na drewnianych tabliczkach powleczonych woskiem, które oczywiście nie mogły przetrwać do naszych czasów. W polskich wykopaliskach znajdowano metalowe rylce wyglądające tak, jakby służyły ongi do pisania. Nie jest więc wykluczone, że wiedza ludzi ówczesnych mogła być utrwalana jeszcze inaczej niż w pamięci”).
Cytat ten pochodzi z końca lat 1950 (bo pierwsze wydanie dzieła, z którego on został zaczerpnięty, miało miejsce w 1960 r.). Jego autor nie mógł więc znać, przytoczonych powyżej częściowo, późniejszych odkryć z Podebłocia czy Gródka Leśnego. Ale trafnie domniemywał, że także Słowianie zachodni mogli posługiwać się pismem.


Pozostałości słowiańskiej świątyni solarnej - Gródek Leśny (Przysucha)


Ostatnio – co znalazło wyraz także w dociekaniach Feliksa Gruszki – coraz częściej wskazuje się na to, że pismem Słowian (także na obszarze późniejszej Polski) były runy. A runy to najstarszy typ pisma, którego używały ludy zamieszkujące Skandynawię (Norwegia, Gotlandia, wyspy duńskie i inne tereny północne). Stąd, wraz z ich wędrówkami, rozpowszechniało się w kilku odmianach alfabetycznych na inne obszary Europy. Najdawniejsze z jego odmian zostały wytworzone pod wpływem kursywy greckiej (dlatego – być może – uznawane za inskrypcje w alfabecie starogreckim napisy na glinianych tabliczkach z Podebłocia to w istocie pismo runiczne). Taka kursywa była w użyciu już około 300 roku przez Gotów, którzy przemieszczali się na wschód, a następnie na zachód i południe.

Jest, w związku z tym, znamienne, że „strzałka” na kamiennym relikcie świątyni pogańskiej z Gródka Leśnego koło Przysuchy jest podobna do znaku występującego w kilku innych odmianach w runach gockich i duńskich. Warto również zaznczyć, że obecność Gotów stwierdzono w III-IV w. w Brzeskach nad Drzewiczką, w miejscowości położonej w niewielkiej odległości od Gródka Leśnego i Podebłocia. Badania archeologiczne prowadzone w latach 1977-1993 doprowadziły do odkrycia w Brzeskach gockiego cmentarzyska w kształcie kamiennego kręgu, oraz żelaznego klucza.


W piśmie runicznym wyróżnia się tzw. futhark starszy, używany w kilku odmianach językowych do VII w. i futhark młodszy, którym posługiwano się jeszcze przez kolejne pięć stuleci. Runy, zwłaszcza w młodszych wydaniach, były stosowane nie tylko przez władców i możnych, lecz również przez dość liczne osoby związane z dworem i jego gospodarką. Posługiwanie się pismem przez różne ludy, w tej liczbie i przez Słowian, wynikało z konieczności przekazywania informacji na odległość i w czasie. I to nie tylko w tzw. czasach pogańskich. Nie sposób sobie bowiem wyobrazić, aby władcy (Ziemomysł, Mieszko I czy inni) posługiwali się łaciną, wysyłając pilne polecenia dla dowódców strażnic na odległym puszczańskim pograniczu. Ani adresat polecenia, ani jego słowiański władca z tamtych czasów łaciny przecież nie znali.

Przekazy ustne za pośrednictwem konnym lub pieszym nie dawały znów pewności, że emisariusze będą w stanie powtórzyć dokładnie dłuższe polecenie lub wiadomość; musieli więc mieć stosowne, ukryte w jukach, tabliczki z pismem runicznym, a ustnie przekazywali tylko niezbędne uzupełnienia.
Pismem runicznym można było posługiwać się także w korespondencji między władcami, kupcami, przyjaciółmi czy w nanoszeniu inskrypcji na obiektach sakralnych.

Zarządzanie państwem, już w początkach jego istnienia, wymagało także regularnych podróży po kraju samego władcy oraz jego administratorów i komorników. Odbywano je zazwyczaj dwa razy w roku, gdy obeschły błotniste trakty i u schyłku zimy, gdy zelżały mrozy, a śnieg umożliwiał podróże na saniach. I w tych przedsięwzięciach także posługiwano się pismem runicznym. Scenę właściwą takiemu zarządzaniu opisał Antoni Gołubiew w powieści „Bolesław Chrobry”, kiedy to książęcy komornik nadanie przywileju zwalniającego puszczańską osadę z obowiązku świadczenia usług na rzecz miejscowego grodu zapisał znakami runicznymi na korze zdartej z kawałka kija. Znaki te wyciął nożem, a uwiarygodnił je książęcym stemplem wypalonym na obu końcach tekstu. Tak uformowany kij stał się wiarygodnym dokumentem, wydanym przez samego księcia, a jego treść była czytelna dla adresatów, to jest dla beneficjentów przywileju i dla terenowych przedstawicieli władzy.

źródło: bialczynski.wordpress.com



O tym, że pismo runiczne było w użyciu, świadczy także słowo „karbowy” oraz znaki czynione przez wójtów na lagach znamionujących ich władzę lokalną. Pojęcie „karbowy”, odnoszące się do niższego oficjalisty nadzorującego roboty polowe w folwarku, pochodzi od „karbów” czyli nacięć na deszczułkach lub kijach. Tymi sposobami wymienieni urzędnicy dworscy tworzyli rejestry wykonywanych przez chłopów na rzecz dworu powinności. Nie były to oznaczenia dowolne, wymyślane doraźnie przez karbowych; wykonywano je w znanym od dawna alfabecie runicznym. Były one zrozumiałe dla karbowego, właściciela ziemskiego i dla chłopów.

Swoistym szczątkowym zabytkiem tego typu pisma, przekazywanym przez pokolenia, były również nacięcia na lagach wójtowskich. Określały one ,podobnie jak runiczne zapisy karbowych, dane o powinnościach mieszkańców gminy. Na lagi niepiśmiennych zazwyczaj wójtów gmin, tworzonych przez władze carskie po powstaniu styczniowym, karby przeszły z feudalnego folwarku. Dotychczas były one – nie licząc karbowych – w użyciu w gminach dominalnych (pańszczyźnianych), w których funkcje wójtów sprawowali właściciele posiadłości, a z czasem coraz częściej wyznaczani przez nich – posługujący się karbami – oficjele służby dworskiej.

Poruszona tu przyczynkowo problematyka czeka na bliższe zainteresowanie się nią ze strony ośrodków zajmujących się dziejami kultury polskiej.



Autor: Dr Stanisław Abramczyk