poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Słowiańskie walki

Nawiązując do bitwy i pojedynków, które się odbyły na Festiwalu Słowian i Wikingów na Wolinie przedstawiamy niniejsze opracowanie traktujące o słowiańskich walkach i o tym, czy Słowianie walczyli nago...






Ale nie wszyscy walczyli nago. Wojownicy rezygnujący z używania zbroi, tarczy, a nawet odzienia to wątek ignorowany przez historyków. Trudno dziś zrozumieć całkowitą nagość archaicznych wojowników. Ponoć starożytni ruszali do boju odziani tylko w błogosławieństwo Bogów… A jak było ze Słowianami? Czy nie wiedzieli do czego służy pancerz? Czy ich techniki wojenne były po prostu prymitywne?

Historyk Michał Mazur próbuje zrozumieć fenomen „nagości” analizując zwyczaje słowiańskich wojowników również w kontekście praktyk szamańsko-magicznych. Mazur przekonuje, że tradycje sztuki wojennej związane z nagością przetrwały na Słowiańszczyźnie do końca średniowiecza, a miejscami nawet do czasów nowożytnych. Wyparte z kultury wojowniczej i rycerskiej, zachowały się w kulturze ludowej.

Niniejszy wpis przypomina zapomniane słowiańskie tradycje bojowe, prezentuje również odtwarzane współcześnie, głównie w Rosji, słowiańskie sztuki walki. Zapraszam do lektury. Będzie o walce wręcz i walce nogami. Będą bojowe tańce i ćwiczenia. Będzie samczo, brutalnie, z dużą ilością testosteronu i nagości…

Na początek garść informacji o rytualnej nagości w praktykach religijno-magicznych
Współcześnie trudno zrozumieć, że nagość (nie tylko u wojowników) wynikała ze względów rytualnych i że mogła być częścią świata naszych przodków. W Europie Środkowej i Wschodniej, nawet do XX wieku, nagość występowała w rozmaitych obrzędach, często jako synteza wierzeń chrześcijańskich i wcześniejszych tradycji. Średniowieczne czarownice na sabatach miały nosić wyłącznie maski albo welony zasłaniające twarz.

Tańczenie nago (taniec płodności i urodzaju) jest też znanym, rytualnym sposobem sprowadzenia deszczu. Bose stopy to również symbolu pokory i ubóstwa, zwłaszcza w niektórych zakonach. Nagość adeptów w trakcie ceremonii inicjacyjnych spotykano w czasach starożytnych np. w mitraizmie oraz kulcie Izydy; nawet chrześcijańska ceremonia chrztu do początków średniowiecza zakładała całkowitą nagość u obu płci.

Ponieważ nagość miała zapewnić urodzaj lud praktykował przedziwne „obrzędy”: miesiączkującym dziewczętom kazano tańczyć w zielonym zbożu; na wiosennych polach nagie kobiety biczowano gałązkami; wszystko po to, by pobudzić bóstwa płodności. Ciekawy przykład podaje Leonard Pełka, autor książki „Polska Demonologia Ludowa”:

W 1959 roku w jednej wiosce z rzeszowskiego zaistniał wypadek pożaru zabudowania gospodarskiego wywołanego przez piorun. Mieszkańcy wsi – włącznie z właścicielem płonącego zabudowania – nie zawezwali straży ogniowej, uważając, że gaszenie pożaru wywołanego przez piorun jest… grzechem. Jedynym zastosowanym przez nich „środkiem przeciwdziałania” było okrążenie płonącego domu przez nagą dziewczynę ze świętym obrazem w rękach…

Powyższe przykłady pokazują, że nagość w praktykach religijno-magicznych nie była jedynie konwencją czy wymysłem. Czy mogła mieć znaczenie w sztuce wojennej? Szał bojowy, tańce orężne, inicjacyjne próby młodych wojowników, magiczna autoidentyfikacja ze zwierzętami – praktyki tego typu pokazują, że walka to również, a może przede wszystkim, mistyczne przeżycie duchowe.


Czy Słowianie walczyli bez odzienia?

Według Michała Mazura, autora pracy „Nadzy wojownicy” Słowianie w opisach kronikarzy zdają się w ogóle nie wiedzieć do czego służy zbroja. Na przykład Prokop z Cezarei w VI wieku zanotował takie zwyczaje:
[Słowianie] do walki stają pieszo, idąc przeciw wrogom, w rękach mają małe tarcze i oszczepy, pancerza natomiast nigdy nie zakładają. Niektórzy nie mają ani koszuli, ani płaszcza, lecz tylko rodzaj nogawic i w ten sposób stają do walki z wrogami.


Istnieje też opis Teofilakta Symokatty z VII w., dotyczący Słowian znad Bałtyku, którzy podczas wyprawy poselskiej na Bałkany, mieli być uzbrojeni jedynie w instrumenty muzyczne:
noszą zaś kitary, ponieważ nie są przyzwyczajeni odziewać się w zbroję, bo ich ziemia nie zna żelaza i dlatego pozwala im żyć w spokoju i bez waśni.

To oczywiście idealizacja, ale kowalstwo nie miało dla Słowian takiego znaczenia jak dla ludów germańskich. Pseudo-Maurycy w traktacie Strategikon pisał:
Uzbrojeni są w krótkie włócznie, każdy mężczyzna po dwie, a niektórzy z nich w tarcze duże, lecz trudne do noszenia. Używają też łuków drewnianych i małych strzał nasmarowanych trucizną.

W opinii Michała Mazura, Słowian uznawano w Bizancjum za dobrych żołnierzy. Od połowy VI w. razem z Antami, Słowianie byli wykorzystywani jako żołnierze, zdarzało im się odznaczać dzielnością i dosługiwać się wysokich stopni oficerskich. Ewentualne argumenty o braku ich zdolności bojowych czy prymitywizmie byłyby bezzasadne.


szaman
Zdjęcie użytkownika FB: Piękni poganie // handsome pagans




Nadzy wojownicy na Słowiańszczyźnie
Tradycje związane z nagością w sztuce wojennej przetrwały na Słowiańszczyźnie do końca średniowiecza, a miejscami do czasów nowożytnych. Wyparte z kultury wojowniczej i rycerskiej, zachowały się w kulturze ludowej. Mikołaj z Wielkiego Koźmina w XV w. opisywał tańce orężne ludu polskiego o charakterze ekstatycznym i z elementami nagości:
(…) przypominam sobie, iż w młodości czytałem w pewnej kronice, że były w Polsce bóstwa, skąd też do naszych czasów dociera taki obrzęd, a mianowicie tańce wykonywane przez dziewczęta z mieczami, jak gdyby na ofiarę bożkom pogańskim, a nie Bogu, i przez chłopców uzbrojonych w miecze i kije, które nawzajem sobie rozłupywali.

O ekstatycznym charakterze archaicznych tańców słowiańskich pisał kilka wieków później Kazimierz Moszyński. Tradycja tańca słowiańskich dziewcząt z mieczami zachowała się w Serbii (do XIX wieku) i Chorwacji (do czasów współczesnych). Na Ukrainie bojowe tańce przypomina Oksana Sergunowa. Warto też w tym miejscu przypomnieć taniec zbójnicki z ciupagą. Jeszcze na początku XIX w. u polskich górali broń stanowiła niemalże element stroju „wyjściowego”.


taniec wojenny
Zdjęcie użytkownika FB: Piękni poganie // handsome pagans



Zapomniane słowiańskie igrzyska – stada

Długosz wspomina o zgromadzeniach, zwanych stada, których uczestnicy mieli walczyć ze sobą, czasem odnosząc rany. Historyk, Krzysztof Bracha zwrócił uwagę na występujący w tych praktykach motyw bosych stóp. Wiadomo, że przy okazji tych obrzędów obnażano się i wznoszono okrzyki Ljeljo!Łado! czyli imiona dawnych słowiańskich bogów. Głównym elementem stada, czyli zapomnianego, przedchrześcijańskiego święta obchodzonego w okolicy Zielonych Świątek były zawody sportowe. Długosz tak je wspomina:

Obrządek tych igrzysk, raczej niektóre jego szczątki [istnieją] u Polaków aż do naszych czasów, mimo że wyznają oni chrześcijaństwo od 500 lat, powtarzane są co roku na Zielone Święta i przypominają dawne zabobony pogańskie dorocznym igrzyskiem, zwanym po polsku „Stado”, co tłumaczy się po łacinie grex, kiedy to stada narodu zbierają się na nie i podzieliwszy się na gromady, czyli stadka w podnieceniu i rozjątrzeniu umysłu odprawiają igrzyska, skłonni do rozpusty, gnuśności i pijatyki”.

Zwyczaj ten utrzymywał się jeszcze długo po Długoszu. Józef Ignacy Kraszewski widział stado w XIX wieku i tak je opisał:
Szał czasem opanowywał te gromady, i dziksze z nich szły jak stada w las, porywając gwałtownie dziewczęta; zwano też te szały stadem; rodzina jednak każda pilnowała swoich i stała na czatach, aby do stada nie dopuścić i od porwania bronić.


Tradycyjna słowiańska walka wręcz (na pięści)

Inne tradycje walki zachowały się w Rosji. Podczas gdy w Polsce walka wręcz nie cieszyła się popularnością, u naszych wschodnich sąsiadów zachowane przez lud tradycje stały się podstawą do tworzenia współczesnych sztuk walki. W Polsce w pojedynkach używano szabli i czekanów; uważano, że walka na pięści przynależy niższym klasom społecznym. W Rosji inaczej – goła pięść miała wystarczyć do pokonania wroga. Dzięki przechowanym przez lud pieśniom, dzięki zachowanym dekretom zabraniającym walk, policyjnym rejestrom oraz dzięki pracy etnografów – możemy dziś poznać zasady słowiańskiej walki wręcz i dawnych technik bojowych.

Rosja, 1990
Święto Trójcy Świętej w pobliżu Tsarewa (Царёв), 1990
Źródło: slavanskaya-kultura.ru



słowiańska walka na pięści
Michaił Peskow, Walka na pięści Iwana IV
Źródło: slavanskaya-kultura.ru
Zwyczaj tradycyjnej walki na pięści towarzyszył rozmaitym świętom. Latem walczyło się na ulicach i placach, zimą na zamarzniętych rzekach i jeziorach – zawsze znajdzie się powód i miejsce, by uczynić zadość tradycji umiłowanej przez lud.

Zachowały się świadectwa walk w Petersbergu na lodzie Newy i Fontanki oraz w Moskwie na rzece Moskwie. Potyczkom zawsze towarzyszyła publiczność i przekupki handlujące piwem i miodem, czasem nawet cygańska orkiestra i fajerwerki. Większość tradycyjnych walk na pięści miało miejsce w ostatnim tygodniu wielkiego postu. Wyróżniano:
  1. Walkę jeden na jeden, często dla sportu samego w sobie, z zachowaniem zasad bezpieczeństwa, aczkolwiek walka musiała zakończyć się zwycięstwem jednej strony
  2. Potyczki związane z konfliktami osobistymi, prawnymi; walka obywały się w obecności świadków
  3. Wielkie bitwy – masowe walki, w których każdy walczył z każdym, dzielono na dwa rodzaje „cjepnoj boj” („ЦЕПНОЙ БОЙ”) oraz „scjepljalka-swalka”( „СЦЕПЛЯЛКА-СВАЛКА”). To najstarszy i najbardziej niebezpieczny rodzaj walki.


słowiańska walka
Źródło: slavanskaya-kultura.ru


Walka „stienka na stienku” („СТЕНКА НА СТЕНКУ”)

„Stienka na stienku” to najbardziej spektakularny rodzaj tradycyjnych rosyjskich rękoczynów. Dwie grupy walczyły przeciwko sobie do ostatecznego zwycięstwa jednej strony. Ustawiono się naprzeciw siebie, nawet w kilku rzędach, podchodząc do „ściany” wroga w celu przerwania linii i zmuszenia przeciwnika do odwrotu. Nazwa pochodzi od następujących po sobie kolizji, zderzeń dwóch wrogich „ścian”. Termin i miejsce bitwy były wyznaczane odpowiednio wcześniej, a lider „ściany” opracowywał plan zwycięstwa.






Kucanie celem uniknięcia ciosu było uważane za poddanie się. Walkę można było prowadzić jedynie twarzą w twarz. Atak od tyłu i stosowanie jakiejkolwiek broni były kategorycznie zabronione. Za umieszczenie np. kamienia w dłoni można było spodziewać się surowej kary. Walka toczyła się jedynie pięściami. Dozwolone były miękkie czapki i rękawiczki. Walki toczyły się w trzech etapach: najpierw młodzież, do której dołączali niezamężni kawalerowie i później dorośli mężczyźni. Czasem te etapy były oddzielane od siebie, częściej uczestnicy dołączali do walczących, niejako zajmując miejsca przegranych.


walka na pięści
Czy fanatycy polskiej piłki kontynuują piękne, słowiańskie tradycje rękoczynów?
Zwyczaj „stienka na stienku” przypomina mi ustawki,
o których reportaże robił kiedyś redaktor Latkowski.
Źródło: slavanskaya-kultura.ru


Każdy uczestnik „stienka na stienku” przygotowywał się do walki jedząc większe ilości mięsa i chleba. Istniały także przesądy związane z walkami. Jednym z najstarszych było przekonanie o konieczności zabicia przed walką nożem lub mieczem czarnego węża. Amulet z wyciętego języka węża miał zapewnić wojownikowi pomyślność. Ale ponieważ po dobrej walce najlepsza jest zabawa,  dlatego w niektórych tradycjach „stienka na stienku” po bitwie następowało bratanie się i prośby o przebaczenie. A wspólną walkę kończyło biesiadowanie przy ogniskach. Mimo walki wszystkich władz (carskich, kościelnych) tej pierwotnej tradycji nie udało się wyplenić. Nawet władze sowieckie (milicja rozganiała „ścianki”), nie mogły sobie poradzić z tym zwyczajem.


słowiański wojownik
Ciekawe, jakie sztuki walki znał mężczyzna znany jako „ojciec wszystkich dresów”,
czyli postać odtworzona na podstawie czaszki wojownika,
znalezionej na cmentarzysku w Rogalinie…


Było o walce pięściami, to teraz trochę o nogach, czyli Kozacki Spas

Kozacy byli wspólnotą mężczyzn o silnych i niezależnych charakterach. Ich sposobem życia było zorientowanie się na walkę z wrogami i oczekiwanie niebezpieczeństwa. Część z nich znana lepiej jako charakternicy była jednocześnie wojownikami, wróżbitami, znachorami, czasem nawet poetami (podobnie jak skandynawscy berserkowie lub szamani ludów syberyjskich). Charakterystyczne dla kozackiego tańca Hopak uderzenia nogami w wyskoku i w przysiadzie, różnorodne kroki, zbicia, podcinania, kopnięcia okrężne i zwykłe kopniaki doskonale uczyły obrony i ataku.






Oczywiście Kozacy walczyli również wręcz, jak iż wykorzystaniem broni, jednak nie przepadali za pancerzami… Na progu czasów nowożytnych pojawiły się w źródłach historycznych pierwsze wzmianki dotyczące ukraińskich kozaków, walczących bez uzbrojenia ochronnego. Wielu Kozaków nie zakładało pancerzy nawet wtedy, gdy mogli je pozyskać od pokonanych przeciwników. Być może dlatego przypisywano im nadnaturalną odporność na rany, wynikającą ze stosowanych przez nich „czarów” i talizmanów. Aby pokonać Kozaka, w świetle ówczesnych przesądów również należało się uciec do środków nadprzyrodzonych (srebrne lub święcone kule itp.).


Tradycyjny kozacki SPAS (Спас), czyli sztuka walki kozackich charakterników miała trzy dwie odmiany: bojową, leczniczą i ochronną (o tej ostatniej, pod postacią gimnastyki HORSA, patrona Kozaków, można po rosyjsku poczytać w PDF’ie, dostępnym na stronie slavyankayakultura.ru; PDF zawiera również opis kozackich ćwiczeń). Zaobserwowane w tańcu kozackim Hopak techniki bojowe, dostosował do wymogów współczesnej walki Wołodymyr Pyłat, który otworzył w 1985 r. szkołę walki nazwaną przez siebie hopakiem bojowym. Wersja dla kobiet, która maksymalnie wykorzystuje potencjał kobiecego ciała to asgarda.






BUZA – Tańce wojenne i taneczne bitwy

Na początku lat 90, na fali popularności wschodnich systemów walki (aikido, karate i tekwondo) zaczęto badać i odtwarzać stare tradycje wojenne. Grupa młodych, rosyjskich etnografów ruszyła w teren (Jekaterynburg, Nowosybirsk, Tambow, Perm, Twer, Uljanowsk) i doszła do wniosku, że Rosjanie mieli własne sztuki walki czy szerzej systemy dbania o zdrowie. W ich opinii wiele technik bojowych narodziło się z pieśni i tańców a zabawny sparing przechodził w walkę. Uważa się, że tak właśnie było z przypominającą Capoeirę BUZĄ („буза”).

Tańce wojenne są ważne, ponieważ ruch w tańcu uczy obrony. Trudno też przecenić wpływ tańca i pieśni na morale żołnierzy (zapala w sercach odwagę i entuzjazm). BUZA jako sztuka walki zawierająca elementy tańca, walki wręcz i z bronią została odtworzona na początku lat 90 XX wieku. Jej tradycje pielęgnuje dziś na przykład Griegorij Bazlow(Григорий Базлов). 

Charakterystyczne dla BUZY jest walka z kilkoma przeciwnikami jednocześnie. W przeciwieństwie do tradycyjnej walki wręcz, w BUZY można pokonać przeciwnika nie wyrządzając mu krzywdy (obezwładnić go).






Każda walka to nie tylko technika, ale również wiara w siebie. Elementami Buzy jest też religia, która pomaga nie bać się śmierci. Przed ćwiczeniami zaleca się więc modlitwę (podobnie jest w kozackim Spasie). Dobry nauczyciel Buzy przekazuje uczniom nie tylko techniki, ale przekonania: jak przetrwać w każdej sytuacji, jak ochronić siebie, swoją rodzinę i ojczyznę. Z systemem walki BUZA powiązane są system walki wręcz Kadocznikowa (Алексей Алексеевич) i ogólny styl walki księcia Golicyna (княз Голицын).Według legendy, w rodzinie księcia Golicyna wszyscy byli wojownikami, wiele wojennych trików które stosował Golicyn to elementy BUZY.


Aleksander Biełow – ojciec słowiańskich ruchów bojowych

Mimo ogromnej ilości rozmaitych rosyjskich technik bojowych (Systiema; systemów: Oznobiszyna, Sołoniewicza i Spirydonowa a także sambo Oszczepkowa) za ojca słowiańskich ruchów bojowych uważa się Aleksandra Biełowa. Ten trener rosyjskich sił specjalnych i aktor (wystąpił m.in. w filmie „Całun Aleksandra Newskiego”), prawdziwy pasjonat sztuk walki, posiada czarny pas karate i to od karate zaczęły się jego poszukiwania słowiańskich technik bojowych.

W pewnym okresie Związku Radzieckiego orientalne sztuki walki zostały zakazane, to właśnie wtedy Biełow rozpoczął swoje wieloletnie poszukiwania słowiańskich technik walki bez użycia broni. W 1986 roku stworzył słowiańską walkę wręcz „Славяно-горицкую борьбу”.

W pogańskiej Rosji, by uczcić pamięć zmarłego wojownika urządzano „тризна” – obrzęd wspominania zmarłego, który obejmował pogrzebowy stos (погребальный костер), świętowanie i walki. Walczono na pogrzebowych kurchanach – „горицк”, stąd nazwa sztuki walki: „Славяно-горицкую борьбу”. Kończę ten długi wpis cytatem z Biełowa dotyczącym istoty walki:

Bez względu na to, kim jesteśmy, jaką wyznajemy wiarę i jakiej jesteśmy rasy, wszyscy jesteśmy dziećmi Natury. Rodzimy się bezradni i głupi w świecie, którego istoty nie rozumiemy. Wiedza, którą zdobywamy pochodzi głównie od starszych pokoleń. Istnieje jednak powszechne prawo, którego źródło możemy znaleźć w sobie. Gdy umieramy, prawa tego świata pozostają niezachwiane i nie zmieni ich żadna siła. Nigdy, nawet w najbardziej pobożnych czasach, ludzie nie wyrzekną się wojny i przemocy (w tym przemocy na tle religijnym), tak jak nie zrezygnują z wysiłków, by brać w swoje ręce więcej i więcej. Państwa – więcej ludzi i ziemi. Kościół – więcej wiernych. Kapitaliści – więcej rynków, surowców i wyższej sprzedaży. Pomimo całego chrześcijańskiego miłosierdzia ludzkość wojowała i niszczyła samą siebie zadając gwałt światu i naturze. A to wszystko wynika z faktu, że sama Przyroda jest Prawdą. Pogaństwo sprawia, że prawda ta przenika do ludzkiej świadomości, w ten sposób zachowując w człowieku jego nieokiełznane instynkty. Słowiańska walka (Славяно-горицкая) jest tylko jednym z odcisków prawa świata zapisanym w działalności człowieka.


———————
Korzystałam z pracy Michała Mazura „Nadzy wojownicy” oraz portalu slavanskaya-kultura.ru. O zapomnianym, słowiańskim święcie STADO – przeczytałam w Tygodniku Opoczyńskim. Tradycję Stada (w pokojowej wersji) przypomina Stowarzyszenie Krzewienia Kultury Słowiańskiej „Jawia”. W dniach 28-30 sierpnia 2015 r. w Dąbrowie Górniczej obędzie się Festiwal Kultury Słowian STADO.