wtorek, 18 listopada 2014

Gotujmy jak nasi przodkowie

Dla wszystkich miłośników tradycyjnych polskich smaków i kuchennych eksperymentów mamy dobrą wiadomość! W przyszłym roku na rynku pojawi się w nowej odsłonie „Kuchnia Słowian” autorstwa Hanny i Pawła Lisów, w której znajdziecie ponad sto dwadzieścia przepisów. Jesteście ciekawi, co jedli nasi przodkowie… 1000 lat temu?



Słowiańska kuchnia


Mimo panującej mody na nowoczesność, do łask powoli powraca to, co klasyczne. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się stare meble czy przedmioty osobiste po naszych dziadkach. Podobnie dzieje się w przypadku kuchni. Chociaż wokół nie brakuje restauracji z suchsi, pizzerii i lokali McDonald’s, spoglądając na witryny sklepów, dostrzeżemy, że coraz więcej jest punktów ze zdrową żywnością, nawet w supermarketach. Bez większego problemu możemy więc przygotować w domu obiad czy ciasto według receptur naszych babć czy nawet prababć. Mało tego, daje nam to możliwość, by wypróbować przepisy z książki „Kuchnia Słowian” autorstwa Hanny i Pawła Lisów. Tym bardziej, że już w pierwszej połowie przyszłego roku na rynku pojawi się kontynuacja, a może bardziej – rozwinięcie publikacji z 2009 roku.


Skąd pomysł na drugie wydanie tej publikacji? O to pytamy Pawła Lisa, kierownika Muzeum Dawnych Słowian w Żmijowiskach, oddziale Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym oraz współautora książki „Kuchnia Słowian”.


– Wydana w roku 2009 "Kuchnia Słowian" zainteresowała spore grono czytelników, które z grubsza podzielić można na dwie kategorie: tych, których interesował aspekt historyczny słowiańskiej kultury kulinarnej, zawarte tam treści w większości satysfakcjonowały, ale tych, których uwagę przede wszystkim przykuwało niespełna 30 zamieszczonych tam przepisów potraw – już nie koniecznie. Chyba właśnie niezaspokojona ciekawość tej drugiej grupy skłoniła nas do podjęcia trudu napisania kolejnej "Kuchni Słowian".


Kuchnia Słowian - poprzednie wydanie

Czym będzie się różnić nowe wydanie od poprzedniego?


– Oprócz tytułu i pewnego zasobu podstawowych informacji o kulturze kulinarnej wczesnośredniowiecznych Słowian – niemal wszystkim – mówi Paweł Lis. – Ma to być coś na kształt książki kucharskiej, gdzie dominować będą receptury potraw odtwarzanych w trakcie archeologicznych eksperymentów, które nasi przodkowie ponad 1000 lat temu mogli gotować z dostępnych wtedy surowców. Podkreślam: mogli gotować – na pytanie, czy na pewno takie właśnie gotowali, archeologia doświadczalna nigdy jednoznacznej odpowiedzi nie da. Takich receptur zamieścimy tam ponad 120. Towarzyszyć im będą teksty wprowadzające w poszczególne zagadnienia, felietony opisujące nasze zmagania ze słowiańską kuchnią i związane z tym ciekawostki. Obok słowa pisanego samoistną wartością książki ma być bogata, profesjonalna szata ilustratorska, na którą złoży się kilkaset fotografii nie tylko samych potraw, ale także sposobów ich przygotowywania.


W przygotowywanej publikacji będzie mnóstwo receptur, zapewne ciekawych. Jednak czy przepisy te może wykorzystać każdy w swojej kuchni? Czy produkty potrzebne do przygotowania opisanych potraw są dostępne w sklepach? Czy korzystając z "normalnego" piekarnika i zwykłej kuchenki np. gazowej da się uzyskać taki sam efekt?


– To właśnie ma być wartość tej książki, na którą wielki nacisk kładzie jej redaktorka Ania Słowik i wydawca, czyli Nasza Księgarnia – opowiada Paweł Lis. – Staraliśmy się sprostać tym wymaganiom i nie tylko opisać "historyczne" sposoby przygotowywania słowiańskich potraw, ale również wskazać sposoby, jak poznać ich smak, korzystając ze współczesnych urządzeń kuchennych. Choć smaku polewki gotowanej w glinianym garnku na ognisku w nowoczesnych naczyniach "odczytywanych" przez płyty indukcyjne tak do końca odtworzyć się nie da. Co do produktów to absolutnie nie ma z tym żadnego problemu – większość ich można kupić w sklepach, na targowiskach, ewentualnie wybrać się na łąkę czy do lasu i uzupełnić "słowiańską" spiżarnię.


Podpłomyki

Może zdradzi Pan, jakie przepisy będziemy mogli znaleźć w nowej „Kuchni Słowian”?


–  Jest tego na tyle dużo, że sam mam problemy z przypomnieniem sobie wszystkich i wybraniem najciekawszych – mówi Paweł Lis. – Może polewka z rośliny o nazwie barszcz, od której wzięły swoje nazwy popularne dziś zupy? Może przepis na jesiotra z ziołami pieczonego w jamie ziemnej albo opis mówiący, jak upiec w ognisku tradycyjny słowiański kołacz? Zaskoczeniem dla niektórych może być receptura przygotowania... gotowanych ślimaków!


Co ważne, będzie to kolejny, trwały ślad i efekt działalności ośrodka archeologii doświadczalnej w Grodzisku Żmijowiska – oddziale Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym, bo właśnie tam wszystkie opisane w książce potrawy były doświadczalnie przygotowywane.


– Dla mnie, jako kierownika tego oddziału  to naprawdę duża satysfakcja – mówi Paweł Lis.

Autor: Ines