Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bogowie słowiańscy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bogowie słowiańscy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Swarożyc, Perun i inni władcy słowiańskiej wyobraźni (audycja)

Zanim Mieszko I przyjął chrzest, rzeczywistość na ziemiach słowiańskich tłumaczono i określano systemem wierzeń pogańskich. Nie ma jednak pewności, jak ten system dokładnie wyglądał.


wtorek, 22 marca 2016

Pierwszy dzień wiosny. Jak dawniej topiono Marzanny i Śmiercichy

Pogański zabobon - mówili duchowni. Chęć szybszego przywołania wiosny - tak widzieli to chłopi. Skąd wziął się rytuał palenia i topienia marzanny i dlaczego do domu trzeba było wrócić w ciszy?



Marzanna
źródło: http://weneda.net/


"Za mej to jeszcze pamięci był ten obyczaj u nas jeszcze po wsiach, iż w białą niedzielę w poście topili bałwana, jeden ubrawszy snop konopi albo słomy w odzienie człowiecze, który wszystka wieś prowadziła, gdzie najbliżej było jakie jeziorko czy kałuża, tam zebrawszy z niego odzienie wrzucali do wody śpiewając okolicznościowe pieśni. Potem najprędzej do domu od miejsca bieżeli. Zwali tego bałwana Marzanna". Tak o obrzędach wypędzania zimy przez wyniesienie kukły marzanny pisał w "Kronice polskiej" Marcin Bielski w drugiej połowie XVI w.

Marzanna, nazywana także Moreną, Marzoniokiem (przede wszystkim na Śląsku), Śmiercią czy Śmiercichą w Wielkopolsce albo Śmierztką na Podhalu, była w dawnych tradycjach uosobieniem zimy, ciężkiego czasu, zamierania przyrody, utrapień i zła, chorób i śmierci. Dlatego na początku wiosny czyniono obrzędy, które miały wyzwolić ludzi od zimowego niepokoju, świadomości śmierci i braku nadziei, a równocześnie przywołać wiosnę, cieplejsze dni, urodzaj i wszelką pomyślność. - To rytuał o korzeniach przedchrześcijańskich, który miał pomóc w wyprowadzeniu silnych mocy z zaświatów, tam gdzie było ich miejsce - wyjaśnia Witold Przewoźny, kustosz Muzeum Etnograficznego w Poznaniu. - To miało być symboliczne odprowadzenie mocy, wyciągniecie ich z terenu zamieszkałego przez mieszkańców wiosek.



Marzanna
Autorka grafiki: EvelineaErato
źródło: www.slawoslaw.pl


Obrzęd topienia czy palenia marzanny praktykowany był szczególnie w Polsce zachodniej i południowej: w Wielkopolsce, na Śląsku czy Podhalu. Już w XV w. Jan Długosz wspominał o nim jako o obrzędzie starożytnym, pogańskim, powszechnie praktykowanym mimo niechęci Kościoła. Doszło nawet do tego, że w 1420 r. biskup poznański Andrzej Łaskarz nawoływał księży, by upominali wiernych, by nie brali udziału "w zabobonnym zwyczaju wynoszenia jakiejś postaci, którą śmiercią zowią i w kałuży topią". Kościół próbował zastąpić topienie Marzanny tradycją zrzucania słomianej kukły Judasza z kościelnych wież.


Patrzenie przywoływało złe duchy

Dawniej topienie lub palenie marzanny odbywało się w czwartą niedzielę Wielkiego Postu, nazywaną Białą lub Czarną (choć tu znawcy polskich zwyczajów i tradycji podają również trzecią niedzielę postu) i jak pisze w książce "Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne" Barbara Ogrodowska, "istotą obrzędu nie było tylko niszczenie zimy, ale także magiczne przywołanie wiosny i możliwie szybka korzystna zmiana pór roku". Kukła, uformowana z pęku słomy, czekała w szopie od poprzedniego wieczora. Przyodziewano ją w łachmany - lub wprost przeciwnie, w świąteczne ubrania: kolorową spódnicę, zdobną bluzkę i gorset - wplatano wstążki w słomiane warkocze i umieszczano na wysokim kiju. Dopiero po niedzielnej mszy młodzież (w niektórych, późniejszych przekazach, tylko niezamężne dziewczęta lub tylko chłopcy), maszerowali z kukłą po wsi w odświętnym orszaku, zachowując porządek ważności i starszeństwa mieszkańców - zaczynali od plebanii, potem była chata sołtysa, domostwa znaczących gospodarzy, a na koniec opłotki miejscowości. Orszakowi przy wyprowadzeniu kukły towarzyszyły okolicznościowe pieśni, na przykład taka:



„Hej, Marzanno miła, gdzieś ty klucze dała?

Co byś [zielone] pola nimi otwierała?

Marzanno krasna, kajś ty gęsi pasła?

Pod góreczką z [Jasiem] Robeneczkiem, aż se ziemia trzasła,

aby trawa rosła, zielona trawa, aż po kolana.

A wy dzieweczki wijcie wianeczki,

z modrych fiołków i białej różeczki”.



To jedna z pieśni, śpiewana na Śląsku.

Po odwiedzeniu wszystkich domów we wsi, zebraniu drobnych podarków, które ofiarowywały gospodynie, marzannę należało wynieść poza granicę miejscowości i spalić lub utopić, czasem wcześniej zrywając z niej ubranie. - Ogień i woda w tym rytuale to żywioły, które oczyszczają, a nie niszczą - tłumaczy kustosz.

Na palącą się kukłę nie można było patrzeć, by nie ściągnąć na siebie śmiertelnej choroby - a tym bardziej jej dotykać, bo to groziło uschnięciem ręki. Najgorsze miało być potknięcie się w czasie biegu do wioski po zakończeniu obrzędu - komu się zdarzyło, mógł spodziewać się śmierci w ciągu nadchodzącego roku. Wiadomo przecież było, że marzanna zawistną jest i lubi płatać figle oraz brać odwet za czyny przywoływania wiosny. - Rytuał nakazywał dostojny powrót do domu, po cichu, nie odwracając się za siebie, tak aby nie kusić i nie zachęcać duchów i demonów do powrotu - dodaje Przewoźny.






Dobra magia nie szkodzi, nawet jeśli nie działa

Ogrodowska wspomina wielkopolskie obrzędy z okolic Leszna i Wschowy z lat 50. XX w. "W tym czasie była to już tylko zabawa, zachowująca wiele dawnych rytualnych form. Dzieci - w tym regionie razem chłopcy i dziewczęta z gałęziami jałowca na rękach nieśli Śmierć - odpowiednio uformowany pęk słomy, od domu do domu. Zatrzymywali się przy każdej napotkanej kałuży i zanurzając jej głowę w wodzie, >>poili<< w niej Śmierć. Wieczorem do gromady przyłączała się starsza młodzież i wynoszono kukłę na miejsce egzekucji".

Prof. Anna Zadrożyńska pisała, że uśmiercanie marzanny można potraktować także jako ślad dawnego rytuału ofiarnego: kukła miałaby symbolizować "obcego", czyli osobę lub ducha z innego świata, a cały pochód przypominał rytuał - "kukłę niesiono ponad głowami ludzi, jakby niebiosom przekazując dar dla nich przeznaczony. Wynoszono ją poza granicę, poza teren ludzki. ( ) Woda lub ogień nie tylko unicestwiały kukłę, lecz były także sposobem przetransportowania jej w zaświaty".

Wszystkie rytuały odprawiane przez człowieka miały mieć wpływ na zachowanie przyrody. - Stan niepokoju, że wiosna nie wygra z czasem zimy, który towarzyszył ludziom, odzwierciedlały nie tylko ludowe przysłowia: "w marcu, jak w garncu" czy "kwiecień plecień, co przeplata". Mimo że było widać już ewidentne zmiany w przyrodzie: wydłużenie dnia, ozime na polach, to jednak trochę tej magii dobrego początku nie zaszkodziło. Zima nawet w kwietniu i maju potrafiła jeszcze zaleźć za skórę ludziom i nie wiadomo było, czy rytuały w jakikolwiek sposób działają, ale nikomu nie przyszło do głowy, żeby je przerwać - opowiada kustosz Muzeum Etnograficznego.

W kulturze prastarych Słowian cały ten rytuał miał przybliżać nadejście Jaryły, słowiańskiego bóstwa zwiastującego wiosnę, płodność i urodzaj. A wraz z nim powrót do pewności, że po kolejnej zimie przyroda się odrodzi i wyda kolejne plony. Jaryłę najczęściej przedstawiano jako przystojnego młodzieńca z wieńcem na głowie, siedzącego na koniu, trzymającego w ręce wiązkę czy snopek siana. Stąd też pierwszy dzień wiosny przez Słowian był nazywany Jarym Świętem lub Jarymi Godami i był uznawany za jedno z najważniejszych świąt w roku.


Palenie Śmiercichy
Fot. fot. J.Wieczorek, A.Pelczyk

Współcześnie marzanny pali się i topi 21 marca - w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny i noc przesilenia wiosennego. To już obyczaj z XX wieku, bowiem wcześniej w tradycji chłopskiej czas wyznaczano głównie na podstawie kalendarza agrarnego. Spalenie lub utopienie kukły nadal funkcjonuje w tradycji, ma już jednak bardziej formę zabawy niż działania magicznego. Jest również często okazją do spotkania, biesiadowania przy ognisku czy - dla młodzieży - do szkolnych wagarów, które również przypadają pierwszego dnia wiosny.



Przy pisaniu tekstu korzystałam również z książki A. Zadrożyńskiej „Światy, zaświaty. O tradycji świętowań w Polsce”

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej




Autor: Elżbieta Polcyn










wtorek, 17 listopada 2015

Maski w kulturze pogańskich Słowian Zachodnich. Atrybut rytualno-obrzędowy, czy fetysz religijny?

Maska jest przedmiotem szczególnym w życiu człowieka. Już sam zasięg i powszechność jej występowania świadczą niezbicie o wielkiej kulturowej roli, którą odgrywała zarówno w społeczeństwach minionych, jak i współczesnych. Moje rozważania dotyczyć będą roli maski w kontekście kultury wczesnośredniowiecznej Słowiańszczyzny Zachodniej, w  której, jak będę starał się pokazać, była bardzo ważnym elementem.


Maska obrzędowa z Opola.JPG

wtorek, 25 sierpnia 2015

Mitologia staropolska na ilustracjach

Sukcesem zakończyła się internetowa zbiórka pieniędzy na 3 cele projektu Weneda. Ideą projektu jest wykonanie serii ilustracji wyobrażających bóstwa i demony, w których istnienie wierzono na terenie dawnej Polski.



wtorek, 17 marca 2015

Zofia Stryjeńska, "Bożki słowiańskie", 1918 (kolejne teki 1922, 1934)

Stworzony w 1917 roku cykl prac "Bożki słowiańskie" został wydany rok później w Krakowie, w postaci teki zawierającej 15 barwnych litografii. Przedstawiały one na kolejnych ilustracjach bóstwa: Światowita, Dziedzilię, Radegasta, Trygława, Pogoda, Swaroga z Radogoszczy, Boha, Marzankę, Warwasa z Rugii, Dydka, Welesa, Kupałę, Lubina, Cycę i Lelum.



sobota, 5 lipca 2014

Połabscy bogowie wojny

W pracy niniejszej przyjrzymy się wybranym postaciom z panteonu bóstw czczonych na Połabiu i spróbujemy uchwycić w nich i opisać cechy i obrzędy związane z prowadzeniem wojny. Jednak przed przystąpieniem do tego zadania, wypadnie nam powiedzieć dwa słowa na temat ewolucji religii słowiańskiej od prototeizmu do politeizmu, tj. stadium, w jakim zastają religię Słowian Połabskich źródła historyczne. Pod pojęciem prototeizmu rozumiemy tutaj kult nieba materialnego, przemieniający się w kult bóstwa1.


środa, 12 marca 2014

13.03-20.03 Tydzień Jarowita

Jarowit to Bóg wiosny i wojny. Jarowit to był młody bóg przejmujący moce i imiona od boga ojca (Jasza). Jako Młode Słońce pokonywał zimowe ciemności i pierwszymi uderzeniami piorunów budził wiosnę. Umożliwiał więc zasiewy pól, oraz rozpoczęcie działań wojennych.




Jarowit przez historyka Herborda zrównany z Marsem. Możliwe, że był kiedyś wojowniczym i destrukcyjnym aspektem Jaryły, z czasem czczonym jako odrębny bóg.


Atrybutem Jarowita jest tarcza będąca wróżbą zwycięstwa.






Główny kult Jarowita znajdował się wokół Wołgoszczyzny (miasto niemieckie położone na północnym-wschodzie w kraju związkowym Maklemburgia-Pomorze) i Hobolinie (miasto w środkowych Niemczech, położone w kraju związkowym Saksonia-Anhalt).

Świętym zwierzęciem Jarowita był biały koń, posiadał złotą tarczę i białą szatę. Koniec Młodego Słońca przedstawiono podobnie jak w przypadku Marzanny poprzez palenie lub topienie wizerunku Jaryły/Jarowita.





Źródłosłów jego imienia jest taki sam jak Jaryły - jaru, czyli "silny, mocny, szybki"  oraz wit – „pan”. Przez historyka Herborda zrównany z Marsem. Zbieżność w znaczeniu imion, jak też wojenna funkcja obu bóstw skłania niektórych historyków do stawiania hipotezy iż Jarowit i Świętowit to jedno i to samo bóstwo. Imię bóstwa sugeruje możliwy związek ze wschodniosłowiańskim Jaryłą.


Imię to możemy spotkać w opisie wyprawy czy też misji św. Ottona na Pomorze Zachodnie. Dobrze jest też udokumentowany opis świątyni, która została zniszczona w 1128 roku przez biskupa Ottona. Leżała ona w Wołgoszczyżnie. W świątyni znajdowała się, będąca atrybutem boga, wielkich rozmiarów tarcza obita złotymi blachami, którą wynoszono jedynie na czas wojny aby zapewniała zwycięstwo. Ludzie biskupa obawiali się tłumu, który zebrał się na zewnątrz i wynosząc tarczę ze świątyni, starali się za nią schować. Kiedy ludzie zobaczyli poruszająca się tarczę, padli przed nią na twarz według kronikarza sądząc, że to sam Jarowit ją uniósł (w rzeczywistości prawdopodobnie z powodu popełnionego świętokradztwa), tym samym umożliwiając ucieczkę ludziom biskupa. Wcześniej, w Hoblinie znany już nam biskup spotkał się z świętem ku czci Jarowita.




13.03-20.03 to Tydzień Jarowita - wówczas odprawiane są modły i przywoływania Jarowita; dawniej oprowadzano po wiosce chłopca przebranego za Jarowita (tj. ubranego na biało z kłosami żyta w dłoni, siedzącego na białym koniu).


Z relacji kronikarza Ebona wiemy, że święto Jarowita obchodzono wczesną wiosną. Ku jego czci (a także Leli jego oblubienicy) kobiety i mężczyźni odbywali wiosną taniec z mieczami.











wtorek, 11 marca 2014

Bogini ognia i żaru - Swara, małżonka Swaroga

To słowiańska bogini ognia i żaru.  Swara - wg Białczyńskiego to także bogini upału i suszy. Była małżonką i siostrą Swaroga, ale niestety, nie była matką jego syna Swarożyca. Matką Swarożyca była kochanka Swaroga, bogini Daboga, z którą Swaróg miał aż dziewięcioro dzieci.


Ze słowem swar wiążą się takie określenia wartkość, wrzenie i wrzawa, a także warta, skwar. W sanskrycie svar oznacza blask i słońce.

Swara miała płomienne włosy w przeciwieństwie do Krasatiny, która posiadała włosy krasne i krasne lica, oraz Perperuny, która miała włosy rude. Podania ujawniają, że Swara i Perperuna były bardzo złośliwe.





Nazywano ją również żara, gdera, śwara, płoń. Żara, czyli gorąca, żarząca się, podkreślająca związek z żarem, czyli ogniem ofiarnym – żertwą  i ogniem żarników czyli stosów grzebalnych. Oznaczało to też żarliwą i żałosną (może przez zdradę Swarogową), żarotną, czyli żałującą, a równocześnie żartobliwą, żartującą, choć jej śmiech i żart łatwo się w żałość i płacz przeradzał. Żartka, znaczy dzielna a jednocześnie gderliwa i piękna, jaśniejąca, czyli śwarna.

Płoń oznaczała płonna, czyli bezpłodna – może z powodu wydania na świat Watry i Dengi, dwóch słabowitych córek. Płynąca – nieuchwytna, płonąca, płomienna – ognista, żarliwa, pełna wigoru z powodu płomiennych kształtów i ognistej barwy włosów oraz gwałtownego, pożądliwego usposobienia.
Inne przydomki  Swary: Swora, podkreślały jej rolę żony Ognia-Swaroga, Pani Żaru i Suszy, czyli spoiwa  tego związku. Postacie-wcielenia, czyli równe jej miana to: Swara-Żara, Swara-Swora i Swara-Płoń, Pani Żaru, Władczyni Suszy.

Swara była uważana więc za wielką kłótnicę, a swoimi czynami ujawniała, że łatwo poddaje się wielkim emocjom i jeszcze większym namiętnościom.  Na przykład z zazdrości o Swarożyca zabiła  zaprzyjaźnionego ze Swarożycem i Dabogą Wężokształtnego Złotysza, syna Bodnyjaka.

Swarożyc bardzo lubił Złotysza i nie mógł przeboleć jego śmierci. Nie potrafił powstrzymać łez po tej wielkiej stracie. Jednak w wyniku tej tajnej zbrodni Swara stała się bliską towarzyszką Swarożyca i wzmagała żar nieba w południe przynosząc mu pociechę, kielich-czaszkę Złotysza.

Zajmowała Czwarty Krąg Niebios. Do jej obowiązków należało więc wspomaganie Swarożyca dodając mu żaru i światła. Codziennie w południe poiła  go z kielicha-czaszki Złotysza. Swoją chustą czyniła gorąco i wysuszała powietrze. Wszystko co wzięła do ręki zamieniała  w gorący pył.

Wywodziła się z rodu zwanego Warowie (Żgwiowie), a pochodziła od Dzięgli – Czarnogłów i  Białoboga. Jej czarownymi narzędziami, czyli oznakami władzy były: Świetlista Złota Korona, Złoty Czerpak i Złota Chusta.

Posiadała też oczywiście swoich boskich pomocników. Byli to jak zwykle Stworze – bogunowie, a konkretnie bogunki Swarki (Swarzki).

Po przypadkowym spotkaniu z boginią Dabogą, siostrą – żoną Dażboga, Dobrą Panią, Panią Nieba, Swarog tak się w Dabodze  rozkochał, że nawet nie chciał spojrzeć na swoją żonę -siostrę Swarę.  Swara bardzo z tego powodu cierpiała. Tymczasem Swarog  stale krążył za Dabogą i był namolny. Daba miała już tego dosyć i żal jej się zrobiło Swary, więc razem wymyśliły podstęp. Gdy Swarog ponownie się do niej zalecał, Daboga niby zgodziła się na wspólne spędzenie z nim nocy. Swarog się zgodził, lecz wybrał noc księżycową, kiedy Chorsiniec wędrował po Niebie, bo chciał ją widzieć. Wtedy Daboga użyczyła Swarze swoich kształtów. Swarog był przekonany, że jest z Dabogą podczas gdy kochał się ze Swarą... Czar działał jednak tylko nocą. Oboje przeżyli tak wielką rozkosz, że zasnęli i tak zastał ich dzień. W świetle dnia Swarog dostrzegł swoją omyłkę i cały podstęp się wydał. Był zły na obie boginie, ale było za późno. Swara została zapłodniona. Na Lęgowisku powiła Dengę, przepiękną świetlistą córkę, delikatną niczym Daboga. Swarog zobaczywszy młodą boginię tak wielkiej piękności wybaczył podstęp Swarze, a Denga stała się jego najulubieńszym dzieckiem.
Źródła:

Autor: Emilia Plater







czwartek, 6 marca 2014

Swaróg, bóg nieba, słońca, ognia w mitologii słowiańskiej

W mitologii słowiańskiej kult przyrody, w tym przede wszystkim ogień, był wyniesiony ponad inne żywioły. Szczególnie został przeciwstawiony wodzie, która podobnie jak las, widziana była przez Słowian jako tajemnicza i groźna przestrzeń, wyodrębniona ze świata ludzi z powodu trudności lub niemożności jej poznania, okiełznania i udomowienia. Dlatego ogień, odgrywał najważniejszą rolę w życiu Słowian, a bóstwa reprezentujące jego siłę wysunęły się na czoło słowiańskiego panteonu.   Swaróg, jedno z głównych bóstw Słowiańszczyzny wschodniej i zachodniej, był bogiem  nieba, słońca i ognia, w tym również ognia niebiańskiego  i kowalstwa.



Niektórzy badacze wywodzili imię tego boga od słowa „swar”,wskazując na rekonstruowane prasłowiańskie *sъvariti – kuć, wykuwać, skuwać coś na gorąco.  Swar, łączy się z sanskryckim svar – blask, niebo, słońce. Jest to prasłowo wspólne ludom indoeuropejskim. Polskie swarzyć się – kłócić się, śwarny – jasny, piękny, błyszczący. Swora, sworność – zwarcie, zwora, złączenie, zgodność, także zwartość, zawieranie itp. (np. o przyjaźni, o małżeństwie, o gotowości ku czemuś), skwrzeć – nacierać, naskrzeć, naskwrziti (czeskie) – natrzeć, uderzać, naskrę – naganiam, skrzyć – gonić, czy swarch – gniew. W czeskim - swora„narzędzie” . Ze słowem „swar” łączy się też  żar, war, warzyć – gotować, zawarcie – zamknięcie, wartość (ogień był pierwotnie wartością najwyższą), watra – ognisko, warta – nocna straż (od warować – strzec się, war – ogień), wartkość – szybkość (porównywalna z ogniem), wart – prąd, wartny – wykrętny, kręcący się, war – gorąco (żar), wrzenie, wrzask i wrzawa – hałas, zamieszanie, sfora – gromada, liczna, szybka grupa.  Rog, og, ogień.   Drugi człon miana tego boga -rog, wiąże się z rogatością, zadziornością, kolącym, parzącym charakterem ognia lub z ogniem i ogonem(przydomek SwarogaOgonij i Ogniobóg). Ogonij wskazuje nie tylko na męskość boga, ale na jego charakter Dawcy Ognia, goniącego (rozprzestrzeniającego) ogień i siejącego zagładę ogniem (końcówka nyj, nyjać – uśmiercać). Z tych pojęć wyłania się obraz boga Ognia Ogni, a także jego małżonki, jako bóstw kłótliwych, hałaśliwych, ruchliwych, nieuchwytnych, szybkich, czujnych, zwartych, mocno ze sobą związanych i bardzo ważnych. Przy tym Swaróg byłby bogiem rogatym lub ogoniastym, siejącym ogień i pożary.

Swaróg był więc bóstwem solarnym i twórcą wszystkich rzeczy na niebie i ziemi. Początkowo był najwyższym bóstwem  naszego rodzimego panteonu, a nazwa „Swaróg” zachowała  się w rękopisach wschodniosłowiańskich , gdzie był utożsamiany z greckim bożkiem - kowalem Hefajstosem . Tam według XII-wiecznej ruskiej tzw.” Powieści dorocznej”,  to on właśnie przekazał ludziom kleszcze kowalskie, umożliwiając wykuwanie żelaznych narzędzi i broni.Był więc Swaróg władcą ognia, który podobnie jak Hefajstos był boskim kowalem. Robił pioruny i ciskał nimi w tych, którzy łamali prawa. Był także twórcą tarczy słonecznej i ojcem Słońca. Wykorzystując swe rzemieślnicze zdolności wykuł całe sklepienie niebieskie, którego został opiekunem. Będąc bóstwem solarnym, służącym Perunowi, staczał walkę ze swoimi lub Peruna odwiecznymi wrogami, Welesem, bogiem podziemi oraz z wysysającym z niego moc Żmijem.
Swaróg był też porównywany z ptakiem rarogiem, płomiennookim sokołem. Według innych badaczy, był boskim kowalem, ojcem pozostałych bogów i stwórcą słońca, który przebywał w niebie. Był teżpatronem czynności agrarnych Słowian. Wg kronikarzy niemieckich (Thietmara, Adama z Bremy, XI w.), był naczelnym bóstwem Redarów, gdzie miał w Radogoszczy świątynię.  Wielu badaczy dopatruje się w Swarogu słowiańskiego zwierzchnika pozostałych bogów, ale uważa, że był uznany jako deus otiosus czyli bóstwo bezczynne, które nie ingerowało bezpośrednio w sprawy świata. Nazywano go też Swaróg-Gor, Swarog-Kalin, Ogonij-Wara, Wrzos, Goriń – Pan Ognia Ogni, Boski Kowal Welański, Kalin Car, Hamboh, Bóg Młot, Zelezniczar, Czerwony Car, Sawarag, Suarag, Swarag, Sourog, Sołrog, Sołrag, Kowal Wielki Niebieski, Waruna. Jego czarownym narzędziem czyli oznaką władzy był Świetlisty Młot. Posiadał też, jak inni bogowie, pomocników. Byli to stworze-bogunowie: Jaskry-Bogacze, Bagatce, Bogacze, Jaskry, Bahacze i Bohacze.
Był podziwiany przez innych bogów za swe umiejętności kowalskie. Zajmował Czwarty Krąg. Jego funkcją, czyli zakresem działania było stać na straży Ognia Weli, czyli ognia Ogni na Równi. Wykuwał powierzone mu Rzeczy Pierwsze i Wtóre nadając im ostateczny kształt. Pochodził z rodu o nazwie: Warowie oraz Dzięgle – Czarnogłów i Białoboga.Wieszcze, tacy jak Świtungowie z Arkony opowiadali, że miał dwóch synów, Swarożyca i Sowica, których ocalił z pogromu, ale do Sowica się nie przyznawał. Uznawał tylko Swarożyca, którego zwano  też Dadźbogiem. Dadźbóg był dawcą bogactwa, bogiem ognia domowego i ofiarnego oraz synonimem ognia.  
Wiele źródeł pisanych dowodzi, że Swaróg i Swarożyc to jedne z bóstw naczelnych słowiańskiego panteonu. Na Połabiu na przykład Swaróg stawiany był na równi z Świętowitem. Niemniej zasięg kultowy obu bogów obejmował nie tylko część zachodnią, ale i niemal całą Słowiańszczyznę. Niekiedy stanowili jedność, kiedy indziej lub gdzie indziej byli uznawani jako ojciec i syn. Według niektórych, imię Swarożyc było tylko zdrobnieniem od Swaroga. Ale zawsze kojarzeni byli z ogniem i jego wszystkimi postaciami.



Dadźbóg według „Powieści dorocznej” czyli staroruskiego latopisu, opisującego dzieje państwa ruskiego od czasów najdawniejszych do początku XII wieku, co jest podstawowym źródłem poznania historii wczesnej Rusi Kijowskiej, jest utożsamiany  ze Swarożycem. Istnieją pewne różnice między lokalnymi kultami Dadźboga i Swarożyca, tym niemniej potomek Swaroga zdaje się być tym samym bóstwem we wszystkich zakątkach słowiańskiego świata. W jednym z mitów,  Dadźbóg został wykuty przez swojego ojca jako tarcza słońca. Występował więc jako bóstwo ściśle solarne, jako ten, który dawał światło i przesyłał moc, potrzebne do życia ludziom, zwierzętom i roślinom. W innym, był utożsamiany z władzą książęcą(Ruś), a na Bałkanach związany był z bogactwem kopalni, czyli ze sferą ziemską, jednak z zachowaniem funkcji boga Słońca, to jest pana, który z wysokiego tronu obdarza bogactwami.
Swarożyc będąc  związany ze sferą niebiańską tak jak Swaróg, dzielił kompetencje gromowładcy z najważniejszym bogiem Słowian – Perunem. Dowodem na to była funkcja Swarożyca jako połabskiego bóstwa wojny, któremu składano ofiary w postaci łupów wojennych. Z drugiej strony obecny był także w codziennych obrzędach, gdy proszono go o łaskę, lepsze zbiory czy uchronienie od pożaru. Zwracano się do niego, gdy wzniecano ogień ofiarny, zwany wiecznym ogniem, podobnie jak w tradycji starogreckiej.
U Słowian wykształcił się kult trzech rodzajów ognia: - atmosferycznego -  ziemskiego i niebiańskiego.   Ogień atmosferyczny, a więc pioruny i błyskawice były domeną Peruna, Swaroga i niekiedy także Swarożyca. Ten typ kultu opierał się na bojaźni do nieokiełznanej, odgórnej, spadającej z tajemnych przestworzy niebieskich mocy ognia. Przed piorunami, które w przypadku bezpośredniej styczności z człowiekiem stawały się śmiercionośne, próbowano się chronić na przykład wieszając pod dachem specjalne talizmany. Z kolei osoby, miejsca bądź przedmioty, w które uderzył piorun traktowane były jako święte. Darzono więc czcią nie samo zjawisko atmosferyczne, lecz rezultat jego niszczącej siły.
W przypadku kultu ognia ziemskiego bojaźń także odgrywała istotną rolę, lecz w innym aspekcie. Obawa przed ogniem jako klęską żywiołową była uzasadniona i lęk przybierał tę samą formę, jak w przypadku piorunów, jednak w odróżnieniu od wyładowań atmosferycznych, ogień ziemski traktowano jak dobrodziejstwo. Już jego zapalanie po zmierzchu było rytuałem. Ogień był dla Słowian święty, oczyszczał, uleczał z choroby. Także obrzęd tak zwanego ciałopalenia, czyli oddawania ciał zmarłych płomieniom, świadczył o najwyższym stopniu przynależności ognia do świata Słowian. W każdym domu było miejsce na palenisko. Ogniska ogrzewały i oświetlały nie tylko chaty. Ogień był podstawowym elementem słowiańskich obrzędów, zarówno równonocy marcowej, przesilenia letniego jak i palenia marzanny oraz wszystkich innych świąt obchodzonych na wolnym powietrzu. A „ognisko domowe”, jako uduchowiona wartość zgody, miłości i wspólnoty rodzinnej jest do dziś symbolem nie do przecenienia.


Autor: W. Korolkow

Ogień niebiański, czyli dobroczynna moc słońca też wymagała odrębnego rytuału. W Polsce, na Polesiu i Ukrainie był utrzymujący się jeszcze długo po chrystianizacji zwyczaj pokłonu do wschodzącego słońca, a także przysięga na słońce. Wschód słońca witano modlitwą i uchyleniem czapki. Uważano je za twarz lub oko boże. Nie było wolno wskazywać nań palcem, a w trakcie żniw obracać się do niego plecami. Dodatkowo przy zbiorach ofiary z plonów wznoszono do góry i dziękowano za urodzaj. Słońce postrzegano jako bóstwo tańczące po nieboskłonie i skaczące z radości. Wiara w jego zbawienną moc wyrażała pozytywny i wdzięczny stosunek Słowian do ognia niebiańskiego bez wyraźnych śladów lęku przed tym nieznanym, gorącym obiektem na niebie.
Śladem kultu słońca i Swaroga są także liczne nazwy miejscowe, jak wielkopolski Swarzędz, pomorski Swarożyn, ruski Swaryż, czy połabski Swarzyn (obecnie Schwerin), czeskie Svárov czy Svařeň, a także tabuizowane formy imienia bóstwa obecne w takich nazwach miejscowych jak Twarożna Góra w Polsce czy Tvarog w Styrii.
Źródła:
Autor: Emilia Plater





środa, 5 marca 2014

Czy Świętowit ze Zbrucza jest o tysiąc lat młodszy?

To byłaby naprawdę sensacja. Czy słynna kamienna figura czterotwarzowa, duma Muzeum Archeologicznego w Krakowie to XIX-wieczna podróbka?




Światowid ze Zbrucza, foto: S. Prozorow/Wikipedia



Światowid ze Zbrucza to słynny zabytek, przedstawiający, jak się uważa, pogańskie bóstwo słowiańskie. Został wydobyty w 1848 roku z rzeki Zbrucz. Ponad 2,5 metrowa rzeźba do dziś wzbudza naukowe dyskusje. Badacze spierają się o czas jej powstania, a także o jej etniczną proweniencję. Powszechnie przyjmuje się, że to pogański idol, który pochodzi z IX-X wieku.
Tę teorię zakwestionowali ukraińscy archeolodzy Oleksij Komar i Natalia Chamajko, którzy opublikowali właśnie pracę pt. "Idol ze Zbrucza: zabytek z epoki romantyzmu?". Autorzy uznali, że idol jest z lat 20. XIX wieku i został zamówiony przez romantycznego poetę Tymona Zaborowskiego (1799-1828), który był właścicielem majątku Liczkowce nad Zbruczem. Czy ich argumentacja jest słuszna?
- Od samego początku były próby udowodnienia, że to, co wyciągnięto ze Zbrucza, to fałszerstwo - mówi gość Jedynki prof. Władysław Duczko, archeolog, kierownik katedry Antropologii i Archeologii Akademii Humanistycznej w Pułtusku. - Niemal od początku wątpiono, że to jest słowiański zabytek. Figura jest tak unikalna, że od razu wzbudziła podejrzenia.
Od kiedy stanęła w Krakowie, zrobiła oszałamiającą karierę. Stała się symbolem słowiańskości. - Bo Słowianie zostawili po sobie bardzo niewiele podobnych zabytków - komentuje prof. Duczko.
Problemów ze Światowidem jest sporo. - Nie wiadomo, gdzie dokładnie znaleziono tę figurę i w jakich okolicznościach. To nadal jest zagadka i chyba nie do rozwiązania - mówi gość "Naukowego zawrotu głowy”. - Jednym z najważniejszych argumentów jest sprawa zachowania tej rzeźby. Została zrobiona z lokalnego wapienia i jest w świetnym stanie. Widać ślady dłuta. Gdyby leżała w rzece 1000 lat, to by wyglądała inaczej. Miałaby znacznie więcej zacieków wapiennych. Rzeźba nie mogła leżeć w rzece dłużej niż 20 lat - wyjaśnia archeolog.
Czy rzeźba mogła przetrwać w jakimś chronionym miejscy, drzewie lub pieczarze? - Nie jest to możliwe. Nawet gdyby leżała w ziemi, to nie zachowałaby się w takim stanie - mówi prof. Duczko.
Są i inne argumenty przeciwko jej autentyczności. Czapka Światowida jest identyczna jak czapka świętych Borysa i Gleba z ruskich ikon. Układ rąk i nogi także są widoczne na ikonach.
- Główna teza ukraińskiej książki, że rzeźba została zamówiona przez Tymona Zaborowskiego jest jednak słaba. Gdyby kuto ją na miejscu, wszyscy w okolicy, by o tym wiedzieli, bo transport i obróbka takiego wielkiego kamienia wzbudziłyby zainteresowanie - dowodzi prof. Duczko.
Skąd zatem wziął się Światowid? Więcej informacji w audycji "Naukowy zawrót głowy", którą przygotowała i prowadziła Katarzyna Kobylecka.
(ew)