Czworościenny, kamienny posąg, zwany słupem ze Zbrucza lub potocznie Światowidem od dziesięcioleci budzi duże zainteresowanie badaczy. Wnikliwe analizy owej monumentalnej rzeźby dostarczają cennej wiedzy o świecie wierzeń dawnych Słowian.[1]
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Światowid. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Światowid. Pokaż wszystkie posty
sobota, 5 lipca 2014
piątek, 7 marca 2014
Wracają kontrowersje wokół Świętowita ze Zbrucza
W 1848 r. z rzeki Zbrucz wyciągnięto kamienny posąg wysokości 2,5 m, który stał się szybko ikoną pogańskiej sztuki Słowian. Uznano go za przedstawienie Światowita* z około IX-X w. n.e. Doskonały stan rzeźby oraz brak powiązań zabytku z jakimkolwiek stanowiskiem archeologicznym budziły jednak liczne wątpliwości. Nie brak było głosów, że w rzeczywistości posąg jest dużo młodszy. Teraz wątpliwości te wracają ze wzmocnioną siłą.
Światowid* w Muzeum Archeologicznym w Krakowie.
Fot. Silar, Creative Commons
Małżeństwo ukraińskich archeologów z Kijowa, Oleksij Komar i Natalia Chamajko, już ponad dwa lata temu opublikowało po rosyjsku artykuł podważający wczesnośredniowieczne pochodzenie zabytku znajdującego się obecnie w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Znacząco poszerzona polska wersja artykułu ukazała się niedawno jako suplement do publikacji „Materiały i sprawozdania Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego, Tom XXXIV”.
Komar i Chamajko podważają wszelkie argumenty za pochodzeniem posągu z wczesnego średniowiecza, ale jednocześnie nie uznają go za falsyfikat. Ich zdaniem historia jest bardziej niezwykła. Podejrzewają bowiem, że rzeźba powstała na zlecenie romantycznego poety Tymona Zaborowskiego (1799-1828), który był właścicielem majątku Liczkowce leżącego nad Zbruczem niedaleko miejsca znalezienia posągu (ok. 170 km na południowy wschód od Lwowa). Za zabytek została zaś uznana na skutek zbiegu okoliczności, a nie celowego działania jakiegoś fałszerza.
Naukowcy oceniają, że posąg wykonano najpewniej w latach 20. XIX w., a następnie w nieznanych okolicznościach trafił on do rzeki. Najmocniej na tak młody wiek zabytku wskazuje zdaniem badaczy nie tylko jego stan zachowania, ale też chociażby ślady świadczące, że rzeźbę wykonała osoba dużo lepiej znającą się na kamieniarstwie, niż ludzie żyjący na tych ziemiach ponad tysiąc lat temu.
Nie bez znaczenia jest też to, że do hipotezy ukraińskich archeologów całkiem dobrze pasują wyniki badań makroskopowych i mikroskopowych posągu ze Zbrucza, które przeprowadził w latach 1948-49 krakowski konserwator Rudolf Kozłowski. Ustalił on, że posąg wykonano z wapienia pochodzącego zapewne z okolic Husiatyna na Podolu i był pierwotnie pokryty barwnikami, których ślady ocalały w zagłębieniach reliefu. Kluczowe jest to, że Kozłowski potwierdził, iż posąg rzeczywiście leżał w rzece, ale dość krótko. Jednak jego zdaniem rzeźbę zakopano w odległej przeszłości niedaleko rzeki. Z czasem koryto zbliżyło się do posągu i w końcu osunął się on do wody.
Do sceptyków należy prof. Władysław Duczko, archeolog, kierownik katedry Antropologii i Archeologii Akademii Humanistycznej w Pułtusku, który o posągu mówił niedawno w radiowej Jedynce, w prowadzonej przez Katarzynę Kobylecką audycji„Naukowy zawrót z głowy”.
- Jednym z najważniejszych argumentów jest sprawa zachowania tej rzeźby. Została zrobiona z lokalnego wapienia i jest w świetnym stanie. Widać ślady dłuta. Gdyby leżała w rzece 1000 lat, to by wyglądała inaczej. Miałaby zacieki wapienne w dużo większej ilości. Rzeźba nie mogła leżeć w rzece dłużej niż 20 lat. Nawet gdyby leżała w ziemi, to nie zachowałaby się w takim stanie – opowiadał w trakcie audycji prof. Duczko.
Jednym z argumentów za autentycznością posągu jest znalezienie w dorzeczu środkowego Dniestru innych kamiennych rzeźb. Jak podkreśla Muzeum Archeologiczne w Krakowie w opisie Światowida ze Zbrucza, szczególne miejsce wśród tych dzieł zajmują odkryte w trakcie badań wykopaliskowych posągi z Iwankowców i Stawczan, z których przynajmniej dwa formą nawiązują do zabytku ze Zbrucza.
Jednak już samo zestawienie obok siebie zdjęć posągów z Iwankowców i Światowida ze Zbrucza, które możemy zobaczyć w publikacji ukraińskich badaczy, uświadamia, że są podstawy do wątpliwości. Zabytki te, choć podobne do figury z krakowskiego muzeum, są zdecydowanie gorzej zachowane.
W dodatku znaczna część tych kamiennych rzeźb jest wiązana nie z wczesnym średniowieczem, ale z kulturą czerniachowską obecną na tym terenie w III-IV w. n.e.. „Analizując temat figury zbruckiej w literaturze archeologicznej trudno pozbyć się wrażenia zamkniętego kręgu: słowiańską przynależność rzeźb kamiennych uzasadniano powołując się na idola ze Zbrucza, autentyczność zaś i typowość tego ostatniego – przytaczając te same figury kamienne” – piszą ukraińscy badacze.
Podsumowując swoją argumentację Komar i Chamajko stwierdzają m.in., że
1. posąg nie ma ani dokładnych, ani pewnie datowanych choćby odległych analogii archeologicznych (zarówno kamiennych, jak i drewnianych);
2. złożony od strony technologicznej i kompozycyjnej sposób wykonania znacząco przewyższa potencjał „pogańskiej” rzeźby kamiennej z I tys. n.e. z obszarów wschodniosłowiańskich;
3. na terenach wschodniosłowiańskich nieznane są na razie inne wyobrażenia postaci o czterech twarzach i wielopoziomowe kompozycje artystyczne z IX–X w.,
4. ekspertyza przyrodnicza nie potwierdziła obecności jakichkolwiek wiarygodnych oznak długotrwałego wpływu środowiska naturalnego na powierzchnię rzeźby, a figura nie leżała w rzece dłużej niż kilka dziesięcioleci.
„Próba wytłumaczenia każdego z powyższych aspektów – w kontekście domniemanej atrybucji rzeźby jako pogańskiego idola z IX–X w. – wymaga sformułowania całego szeregu skomplikowanych ryzykownych hipotez z wieloma domysłami, co jest sprzeczne z naukową dyrektywą „brzytwy Ockhama”” – piszą badacze.
Komar i Chamajko wskazują również na podobieństwo rzeźby do przedstawień ruskich świętych. Czapka Światowida jest identyczna z czapką świętych Borysa i Gleba z ikon. Także układ rąk i nogi zbruckiego posągu ma liczne analogie w ikonach
W oparciu o detale monumentu badacze stworzyli coś na podobieństwo portretu psychologicznego osoby stojącej za jego powstaniem. Okazało się, że powinien być nim poddany cesarstwa austriackiego, interesujący się dziejami Polski, mitologią Słowian i literaturą obcą, katolik, ale zainteresowany staroruskimi ikonami prawosławnymi, człowiek znający miejską architekturę barokową i motywy antyczne, ale mieszkający na dalekiej prowincji, zainteresowany miejscowymi zabytkami, charakteryzujący się niewątpliwie fantazją artystyczną i skłonny do teatralnych efektów, ale nie artysta.
Do tego portretu zdaniem badaczy doskonale pasuje romantyczny poeta Tymon Zaborowski. Nie dość, że jego majątek znajduje się w rejonie, w którym znaleziono Światowida, to wiele jego dzieł jest osadzonych w czasach, gdy na ziemiach słowiańskich pogaństwo ustępowało miejsca chrześcijaństwu. Ich treść wskazuje zaś na bardzo dobrą znajomość tematyki.
Jednak teza jakoby rzeźbę zamówił Tymon Zaborowski nie przekonuje prof. Duczki. – Nie ma na to argumentów. Gdyby to kuto na miejscu, wszyscy w okolicy by o tym wiedzieli, bo transport i obróbka takiego wielkiego kamienia wzbudziłyby zainteresowanie – mówił podczas audycji w radiowej Jedynce.
Ukraińscy badacze tłumaczą ten brak informacji o wykonaniu rzeźby tragicznymi wydarzeniami, które nastąpiły między jej stworzeniem a znalezieniem. W 1828 r. Zaborowski zginął w niewyjaśnionych okolicznościach (możliwe, że było to samobójstwo, które chciała ukryć rodzina). Później przez okolicę przeszła epidemia cholery zabijając wielu mieszkańców, a innych skłaniając do zmiany miejsca zamieszkania. Wśród ofiar znaleźli się m.in. rodzice poety.
W dodatku od dawna w polskiej literaturze pojawiały się opinie, że Teofil Żebrawski, który sprowadził posąg do Krakowa, nie zebrał wystarczających informacji o okolicznościach jego odkrycia. Jest więc całkiem możliwe, że ludzie zajmujący się odkrytym posągiem w ogóle nie zetknęli się z osobami mogącymi pamiętać rzeźbę wykonaną dla zmarłego ponad 20 lat wcześniej poety.
Zdaniem ukraińskich badaczy właśnie brak informacji mógł spowodować, że przez pomyłkę osoby, w których ręce trafił posąg, uznały romantyczną rzeźbę mającą przypominać pogańskie idole, za rzeczywisty zabytek z wczesnego średniowiecza.
Oleksij Komar, Natalia Chamajko, Idol ze Zbrucza: zabytek z epoki romantyzmu?, suplement do MATERIAŁÓW I SPRAWOZDAŃ Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego, Tom XXXIV
* Światowid ze Zbrucza to nazwa własna zabytku używana już w momencie przywiezienia go do Krakowa. Właściwa pisownia przyjęta dla słowiańskiego boga brzmi Światowit, Świętowit.
Autor: Wojciech Pastuszka
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Sprawa ataku na Świętowita na Ślęży i Listu do papieża Franciszka – co słychać?
Na stronie http://bialczynski.wordpress.com/ można przeczytać aktualne informacje na temat sprawy Świętowita ze Ślęży i dalszych losów listu do władz kościelnych w tej sprawie:
Atak na Świętowita i przesłuchania redakcji “Słowianić” !!!
Ksiądz Staszak z Sulistrowic wezwał Policję do przeprowadzenia śledztwa w sprawie podpalenia kościoła w Sulistrowiczkach i wskazał mnie osobiście, tj. Czesława Białczyńskiego, jako odpowiedzialnego za to podpalenie oraz obrażanie proboszcza Staszaka tekstami publikowanymi w Internecie. Wskazał też jako winnych całą redakcję kwartalnika “Słowianić” i kilka innych osób, w tym publicystę internetowego znanego jako Opolczyk. W związku z tym faktem zostaliśmy wszyscy, my jako redakcja “Słowianić” (oraz inne osoby), przesłuchani przez policję w charakterze świadków.
O ile mogę zrozumieć, że pieszczotliwy zwrot użyty przeze mnie w tekście “kochany klecho” niekoniecznie przypadł do gustu księdzu, który jest przyzwyczajony do tego jak zwracają się do niego jego kadzący mu na co dzień parafianie, o tyle nie mogę zrozumieć w jaki sposób podżegał do podpalenia List Otwarty kwartalnika “Słowianić” ogłoszony w Telewizji Niezależnej i na stronie Blogu Białczyński, czyli Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata.
Zarówno Starosłowiańska Świątynia Światła Świata jak i Białczyński traktują KSIĘDZA Staszaka JAK ZWYCZAJNEGO OBYWATELA III RP i w polemikach nie zamierzają go słownie cmokać po rękach, ani głaskać po głowie, kiedy cała Sobótka i okolica huczy na temat jego planów schrystianizowania za wszelką cenę Góry Ślęży, która ma się zamienić z miejsca wypoczynku Wrocławian i i pielgrzymek pogan-rodzimowierców oraz zwyczajnych miłośników przyrody i gór polskich z całej Polski, w Sanktuarium Maryjne. Skoro ktoś postępuje jak klecha, jest określany przeze mnie adekwatnym określeniem. Księdzu nie podoba się też, iż napisałem w tym artykule, że nie pozwolimy mu bezkarnie panoszyć się po Ziemi Śląskiej i że wezwałem Rodzimowierców do protestu.
Rozumiem, że powinniśmy z pokorą znosić każde rozpanoszenie się katolickich księży w polskich górach, parkach krajobrazowych i rezerwatach przyrody. Dowiedziałem się też przy okazji wizyty w Sobótce, że następnym celem ma być Góra Radunia, która według planów Proboszcza z Sulistrowic cała ma zostać obwieszona katolickimi kapliczkami. Przypominamy, że Radunia jest także Górą Słowian, na równi ze Ślężą i Wieżycą.
List Otwarty do papieża Franciszka i Kurii Wrocławskiej
Jak do tej pory wciąż nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi ani na nasz List Otwarty w sprawie Świętowita ze Ślęży skierowany do Papieża Franciszka ani na List Otwarty skierowany do Wrocławskiej Kurii. Posiadamy potwierdzenia, że przesyłki dotarły do “właściwych rąk” i informację, że sprawa jest znana w Watykanie nie tylko z naszej poleconej przesyłki, ale również z doniesienia Nuncjusza Papieskiego w Polsce. Poinformowano nas, iż sprawa jest “w toku”.
Nie wiem co oznacza sformułowanie “w toku”, ale cokolwiek to znaczy postanowiliśmy jeszcze poczekać na te odpowiedzi, biorąc pod uwagę, że mieliśmy czas świąteczny tak w Polsce jak i w Watykanie. Co prawda niebawem skończy się styczeń i każda, nawet największa, międzynarodowa korporacja biznesowa zdążyłaby nam już zapewne odpowiedzieć, ale przyjmujemy poważnie powiedzenie , że “kościelne młyny mielą powoli” i uzbrajamy się w cierpliwość. Jesteśmy przekonani, że Kościół Katolicki nie zlekceważy społecznej inicjatywy i aktywności Polaków, zwłaszcza jeżeli zgromadziła ona 1350 osób, które swoimi podpisami wyraziły wolę rozwiązania zaistniałego na Ślęży i Raduni problemu, a i sam Kościół działa w Polsce w duchu deklarowanego ekumenizmu.
Póki co, nie zamierzając tracić czasu, powołaliśmy Zrzeszenie Słowian, dla którego jednym z wielu celów działania będzie posadowienie w ośrodkach duchowych Zrzeszenia Słowian w Polsce, rzeźb Świętowita.
Za: http://bialczynski.wordpress.com/
wtorek, 19 listopada 2013
List w sprawie usunięcia posągu Świętowita
W
sprawie usunięcia posągu Świętowita ze Ślęży Rodzimowiercy
wystosowali oficjalny list do papieża Franciszka i arcybiskupa Józefa Kupnego.
Oto jego treść:
Już od kilku lat możemy zaobserwować niepokojące poczynania proboszcza z Sulistrowic, pana prałata dra Ryszarda Staszaka, dotyczące braku respektu i poszanowania dla słowiańskich i celtyckich miejsc kultu na Masywie Ślęży.
Wszystkie góry w Masywie Ślęży - na tysiące lat przed przybyciem chrześcijaństwa - były świętym miejscem Słowian Zachodnich. Masyw stanowi rodzaj łącznika między światem przyrody a światem duchowym, i był miejscem wielu obrzędów z tym związanych. W tym sensie w świadomości polskich Słowian po dziś dzień Ślęża jest naszą świętą górą, tak jak Grabarka dla prawosławia czy Częstochowa dla katolicyzmu.
Dzisiaj dla wielu ludzi nie związanych z tradycją chrześcijańską, Ślęża i Radunia pozostają celem wycieczek, a dla wielu są miejscem medytacji, refleksji, pogłębiania własnej duchowości, zgłębiania tych tradycji w spotkaniu z pozostającymi tu artefaktami tych słowiańskich tradycji.
Od wielu dziesiątek lat miejsca te są intensywnie odwiedzane przez mieszkańców Wrocławia i okolic, przez ludność z całej Polski a nawet i z zagranicy, a także przez ludzi nie związanych z żadną tradycją religijną, w celu poszukiwania tych ww. historycznych i duchowych wartości czy też jako miejsce odpoczynku i rekreacji.
Od kilku lat trwa jednak sukcesywne zawłaszczanie publicznej i turystycznej przestrzeni Ślężańskiego Parku Krajobrazowego na wyłączną działalność Kościoła katolickiego. Z jednej strony przy głównym szlaku z Przełączy Tąpadła na Ślężę ustawia się znaki drogi krzyżowej, a na szczycie monumentalny krzyż, z drugiej zaś doprowadza się do usunięcia rzeźby, która jest wierną repliką posągu Światowida znajdującego się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Rzeźba ta stała od ponad trzech lat w Domu Turysty Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Romana Zamorskiego na szczycie Ślęży, w miejscu dla siebie najwłaściwszym, lecz została usunięta na skutek nacisków ks. Staszaka.
Taka praktyka i takie poczynania proboszcza z Sulistrowic spotykają się też z niezrozumieniem i ubolewaniem ze strony wielu członków samego Kościoła katolickiego. Duża część decyzji tutejszego proboszcza odnośnie Masywu Ślęży nie ma szerszego poparciu ze strony tutejszej ludności, a jest raczej działaniem samowolnym, łamiącym dobre obyczaje pokojowego współżycia.
W imieniu całej diaspory słowiańskiej i wszystkich osób, którym dziedzictwo słowiańskie na Masywie Ślęży jest cenną wartością, wyrażamy niniejszym sprzeciw wobec polityki lokalnych administratorów Kościoła katolickiego, polegającej na braku szacunku dla naszych wspólnych słowiańskich korzeni, bo przecież i w żyłach polskich katolików płynie słowiańska krew.
Już od kilku lat możemy zaobserwować niepokojące poczynania proboszcza z Sulistrowic, pana prałata dra Ryszarda Staszaka, dotyczące braku respektu i poszanowania dla słowiańskich i celtyckich miejsc kultu na Masywie Ślęży.
Wszystkie góry w Masywie Ślęży - na tysiące lat przed przybyciem chrześcijaństwa - były świętym miejscem Słowian Zachodnich. Masyw stanowi rodzaj łącznika między światem przyrody a światem duchowym, i był miejscem wielu obrzędów z tym związanych. W tym sensie w świadomości polskich Słowian po dziś dzień Ślęża jest naszą świętą górą, tak jak Grabarka dla prawosławia czy Częstochowa dla katolicyzmu.
Dzisiaj dla wielu ludzi nie związanych z tradycją chrześcijańską, Ślęża i Radunia pozostają celem wycieczek, a dla wielu są miejscem medytacji, refleksji, pogłębiania własnej duchowości, zgłębiania tych tradycji w spotkaniu z pozostającymi tu artefaktami tych słowiańskich tradycji.
Od wielu dziesiątek lat miejsca te są intensywnie odwiedzane przez mieszkańców Wrocławia i okolic, przez ludność z całej Polski a nawet i z zagranicy, a także przez ludzi nie związanych z żadną tradycją religijną, w celu poszukiwania tych ww. historycznych i duchowych wartości czy też jako miejsce odpoczynku i rekreacji.
Od kilku lat trwa jednak sukcesywne zawłaszczanie publicznej i turystycznej przestrzeni Ślężańskiego Parku Krajobrazowego na wyłączną działalność Kościoła katolickiego. Z jednej strony przy głównym szlaku z Przełączy Tąpadła na Ślężę ustawia się znaki drogi krzyżowej, a na szczycie monumentalny krzyż, z drugiej zaś doprowadza się do usunięcia rzeźby, która jest wierną repliką posągu Światowida znajdującego się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Rzeźba ta stała od ponad trzech lat w Domu Turysty Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Romana Zamorskiego na szczycie Ślęży, w miejscu dla siebie najwłaściwszym, lecz została usunięta na skutek nacisków ks. Staszaka.
Taka praktyka i takie poczynania proboszcza z Sulistrowic spotykają się też z niezrozumieniem i ubolewaniem ze strony wielu członków samego Kościoła katolickiego. Duża część decyzji tutejszego proboszcza odnośnie Masywu Ślęży nie ma szerszego poparciu ze strony tutejszej ludności, a jest raczej działaniem samowolnym, łamiącym dobre obyczaje pokojowego współżycia.
W imieniu całej diaspory słowiańskiej i wszystkich osób, którym dziedzictwo słowiańskie na Masywie Ślęży jest cenną wartością, wyrażamy niniejszym sprzeciw wobec polityki lokalnych administratorów Kościoła katolickiego, polegającej na braku szacunku dla naszych wspólnych słowiańskich korzeni, bo przecież i w żyłach polskich katolików płynie słowiańska krew.
Opisane powyżej wydarzenia wpisują się niestety w daleko szerszą
perspektywę. Z wielkim niepokojem obserwujemy i boleśnie odczuwamy jak
przestrzeń niezależnej myśli i działania wolnych ludzkich duchów kurczy się i
jest zawłaszczana przez polski kler.
Nie jest to z pewnością odzwierciedleniem ideału samego Kościoła katolickiego wg Soboru Watykańskiego II, szczególnie dotyczącego tu tematu stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich, wyrażonego w deklaracji Nostra Aetate, czy też w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym, Gaudium et spes, wypowiadającej się tak pozytywnie o wartościach humanistycznych i ogólnoludzkich współczesnego świata.
Nie jest to z pewnością odzwierciedleniem ideału samego Kościoła katolickiego wg Soboru Watykańskiego II, szczególnie dotyczącego tu tematu stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich, wyrażonego w deklaracji Nostra Aetate, czy też w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym, Gaudium et spes, wypowiadającej się tak pozytywnie o wartościach humanistycznych i ogólnoludzkich współczesnego świata.
Dialog, respekt i poszanowanie innych tradycji religijnych
postawił sobie Kościół katolicki na
tymże soborze jako czołowe wyzwania dla przyszłej drogi Kościoła w tych
wiążących dokumentach soborowych.
Całe spektrum działań Kościoła katolickiego w Polsce jawi się jednak raczej jako odwrót od idei Soboru Watykańskiego II i powrót do fundamentalizmu religijnego, graniczącego często z fanatyzmem.
XXI wiek to czas pojednania. Zjednoczona Europa narodów, w której to jednoczeniu Kościół katolicki miał swój niezaprzeczalny wkład, jest oparta na tolerancji i poszanowaniu innych obyczajów i światopoglądów. Zjednoczona cała ludzka rodzina, bogata dorobkiem swoich tak różnych dróg, którymi kroczyła od początku dziejów, chce być uszanowana w swojej różnorodności. Czy także współistnienie daje się wpisać w treść nowej ewangelizacji?
Zwracamy się z prośbą do Jego Świątobliwości i Jego Ekscelencji, by uczynili co w Ich mocy, by odwrócić niedobre tendencje, by Święta Góra Słowian mogła stać się jednak miejscem POJEDNANIA i DIALOGU, nie waśni i podziału.
Całe spektrum działań Kościoła katolickiego w Polsce jawi się jednak raczej jako odwrót od idei Soboru Watykańskiego II i powrót do fundamentalizmu religijnego, graniczącego często z fanatyzmem.
XXI wiek to czas pojednania. Zjednoczona Europa narodów, w której to jednoczeniu Kościół katolicki miał swój niezaprzeczalny wkład, jest oparta na tolerancji i poszanowaniu innych obyczajów i światopoglądów. Zjednoczona cała ludzka rodzina, bogata dorobkiem swoich tak różnych dróg, którymi kroczyła od początku dziejów, chce być uszanowana w swojej różnorodności. Czy także współistnienie daje się wpisać w treść nowej ewangelizacji?
Zwracamy się z prośbą do Jego Świątobliwości i Jego Ekscelencji, by uczynili co w Ich mocy, by odwrócić niedobre tendencje, by Święta Góra Słowian mogła stać się jednak miejscem POJEDNANIA i DIALOGU, nie waśni i podziału.
Pod listem podpisali się:
Czesław Białczyński, Kraków, pisarz i publicysta; Piotr Kudrycki, Muchnice Nowe, sadownik i wydawca; Joanna Maciejowska, Wrocław, historyk; Marek Wójtowicz, Wrocław, inżynier; Mariusz Agnosiewicz, Warszawa, wydawca; Radosław S. Czarnecki, religioznawca, Towarzystwo Kultury Świeckiej; Justyna Jakimowicz, Gajówka, Góry Izerskie; Jacek M. Kwiatkowski, Sulistrowice, teolog, coach, terapeuta; Lucyna Łobos, Chicago; Jerzy Artur Naglik, Berlin, fizyk, przedsiębiorca; Anna Olszta, Bydgoszcz, inżynier; Krzysztof Orłowski, Dublin, przedsiębiorca i healer; Tadeusz Owsianko, Sobótka, dziennikarz; Jerzy Przybył, Norrköping (S), artysta, rzeźbiarz i malarz; Beata Rejszel, Tychy, nauczyciel; Adam Smoliński, Szczecin, dziennikarz; Emilia Szeterlak, Zielona Góra, nauczyciel; Barbara Walczak, Wadowice, Klub Zaginione Dziedzictwo; Paweł Ziemiński, Łódź, dr nauk ekonomicznych, przedsiębiorca.
Czesław Białczyński, Kraków, pisarz i publicysta; Piotr Kudrycki, Muchnice Nowe, sadownik i wydawca; Joanna Maciejowska, Wrocław, historyk; Marek Wójtowicz, Wrocław, inżynier; Mariusz Agnosiewicz, Warszawa, wydawca; Radosław S. Czarnecki, religioznawca, Towarzystwo Kultury Świeckiej; Justyna Jakimowicz, Gajówka, Góry Izerskie; Jacek M. Kwiatkowski, Sulistrowice, teolog, coach, terapeuta; Lucyna Łobos, Chicago; Jerzy Artur Naglik, Berlin, fizyk, przedsiębiorca; Anna Olszta, Bydgoszcz, inżynier; Krzysztof Orłowski, Dublin, przedsiębiorca i healer; Tadeusz Owsianko, Sobótka, dziennikarz; Jerzy Przybył, Norrköping (S), artysta, rzeźbiarz i malarz; Beata Rejszel, Tychy, nauczyciel; Adam Smoliński, Szczecin, dziennikarz; Emilia Szeterlak, Zielona Góra, nauczyciel; Barbara Walczak, Wadowice, Klub Zaginione Dziedzictwo; Paweł Ziemiński, Łódź, dr nauk ekonomicznych, przedsiębiorca.
Ksiądz Stanisław Jóźwiak, kanclerz archidiecezji wrocławskiej nie
chce komentować sprawy. Zapewnia jednak, że jak tylko list dojdzie do kurii, to
arcybiskup na niego odpowie.
Za: Gazeta Wrocławska
poniedziałek, 18 listopada 2013
Zaginięcie Świętowita ze Ślęży
Drewniana rzeźba Światowida
umieszczona w Domu Turysty na szczycie góry Ślęży, uznawanej przez
wyznawców wiary pogańskich Słowian za świętą górę, została stamtąd
usunięta 26 października. Rodzimowiercy (osoby kultywujące prastare religie
Słowian) uważają, że Światowida ze Ślęży usunął proboszcz
z Sulistrowic - informuje "Gazeta Wyborcza".
Współcześni poganie uważają,
że proboszcz z Sulistrowic chce uczynić ze Ślęży sanktuarium maryjne
- na co się nie zgadzają. Według rodzimowierców ks. Ryszard
Staszak zabrał figurkę Światowida ze Ślęży w ramach
"chrystianizacji" góry.
fot. Kwartalnik Słowianić
Dzień po zniknięciu Światowida ze Ślęży w Sulistrowicach ktoś podłożył ogień pod znajdującą się w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła figurę Jezusa Frasobliwego - z powodu silnie wiejącego wiatru ogień jednak zgasł. Znajomi księdza Staszaka twierdzą, że od momentu zniknięcia ze Ślęży figurki Światowida duchowny otrzymuje groźby.
Tymczasem współcześni poganie napisali... list do papieża Franciszka, który wysłali mailem do kurii apelując o przekazanie go Ojcu Świętemu. "Ślęża jest naszą świętą górą, tak jak Grabarka dla prawosławia czy Częstochowa dla katolicyzmu" - tłumaczą w nim apelując o to, by nie chrystianizować tego miejsca.
Za wprost.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)