W pracy niniejszej przyjrzymy się wybranym postaciom z panteonu bóstw czczonych na Połabiu i spróbujemy uchwycić w nich i opisać cechy i obrzędy związane z prowadzeniem wojny. Jednak przed przystąpieniem do tego zadania, wypadnie nam powiedzieć dwa słowa na temat ewolucji religii słowiańskiej od prototeizmu do politeizmu, tj. stadium, w jakim zastają religię Słowian Połabskich źródła historyczne. Pod pojęciem prototeizmu rozumiemy tutaj kult nieba materialnego, przemieniający się w kult bóstwa1.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świętowit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świętowit. Pokaż wszystkie posty
sobota, 5 lipca 2014
Światowid ze Zbrucza – słowiański model świata
Czworościenny, kamienny posąg, zwany słupem ze Zbrucza lub potocznie Światowidem od dziesięcioleci budzi duże zainteresowanie badaczy. Wnikliwe analizy owej monumentalnej rzeźby dostarczają cennej wiedzy o świecie wierzeń dawnych Słowian.[1]
piątek, 7 marca 2014
Wracają kontrowersje wokół Świętowita ze Zbrucza
W 1848 r. z rzeki Zbrucz wyciągnięto kamienny posąg wysokości 2,5 m, który stał się szybko ikoną pogańskiej sztuki Słowian. Uznano go za przedstawienie Światowita* z około IX-X w. n.e. Doskonały stan rzeźby oraz brak powiązań zabytku z jakimkolwiek stanowiskiem archeologicznym budziły jednak liczne wątpliwości. Nie brak było głosów, że w rzeczywistości posąg jest dużo młodszy. Teraz wątpliwości te wracają ze wzmocnioną siłą.
Światowid* w Muzeum Archeologicznym w Krakowie.
Fot. Silar, Creative Commons
Małżeństwo ukraińskich archeologów z Kijowa, Oleksij Komar i Natalia Chamajko, już ponad dwa lata temu opublikowało po rosyjsku artykuł podważający wczesnośredniowieczne pochodzenie zabytku znajdującego się obecnie w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Znacząco poszerzona polska wersja artykułu ukazała się niedawno jako suplement do publikacji „Materiały i sprawozdania Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego, Tom XXXIV”.
Komar i Chamajko podważają wszelkie argumenty za pochodzeniem posągu z wczesnego średniowiecza, ale jednocześnie nie uznają go za falsyfikat. Ich zdaniem historia jest bardziej niezwykła. Podejrzewają bowiem, że rzeźba powstała na zlecenie romantycznego poety Tymona Zaborowskiego (1799-1828), który był właścicielem majątku Liczkowce leżącego nad Zbruczem niedaleko miejsca znalezienia posągu (ok. 170 km na południowy wschód od Lwowa). Za zabytek została zaś uznana na skutek zbiegu okoliczności, a nie celowego działania jakiegoś fałszerza.
Naukowcy oceniają, że posąg wykonano najpewniej w latach 20. XIX w., a następnie w nieznanych okolicznościach trafił on do rzeki. Najmocniej na tak młody wiek zabytku wskazuje zdaniem badaczy nie tylko jego stan zachowania, ale też chociażby ślady świadczące, że rzeźbę wykonała osoba dużo lepiej znającą się na kamieniarstwie, niż ludzie żyjący na tych ziemiach ponad tysiąc lat temu.
Nie bez znaczenia jest też to, że do hipotezy ukraińskich archeologów całkiem dobrze pasują wyniki badań makroskopowych i mikroskopowych posągu ze Zbrucza, które przeprowadził w latach 1948-49 krakowski konserwator Rudolf Kozłowski. Ustalił on, że posąg wykonano z wapienia pochodzącego zapewne z okolic Husiatyna na Podolu i był pierwotnie pokryty barwnikami, których ślady ocalały w zagłębieniach reliefu. Kluczowe jest to, że Kozłowski potwierdził, iż posąg rzeczywiście leżał w rzece, ale dość krótko. Jednak jego zdaniem rzeźbę zakopano w odległej przeszłości niedaleko rzeki. Z czasem koryto zbliżyło się do posągu i w końcu osunął się on do wody.
Do sceptyków należy prof. Władysław Duczko, archeolog, kierownik katedry Antropologii i Archeologii Akademii Humanistycznej w Pułtusku, który o posągu mówił niedawno w radiowej Jedynce, w prowadzonej przez Katarzynę Kobylecką audycji„Naukowy zawrót z głowy”.
- Jednym z najważniejszych argumentów jest sprawa zachowania tej rzeźby. Została zrobiona z lokalnego wapienia i jest w świetnym stanie. Widać ślady dłuta. Gdyby leżała w rzece 1000 lat, to by wyglądała inaczej. Miałaby zacieki wapienne w dużo większej ilości. Rzeźba nie mogła leżeć w rzece dłużej niż 20 lat. Nawet gdyby leżała w ziemi, to nie zachowałaby się w takim stanie – opowiadał w trakcie audycji prof. Duczko.
Jednym z argumentów za autentycznością posągu jest znalezienie w dorzeczu środkowego Dniestru innych kamiennych rzeźb. Jak podkreśla Muzeum Archeologiczne w Krakowie w opisie Światowida ze Zbrucza, szczególne miejsce wśród tych dzieł zajmują odkryte w trakcie badań wykopaliskowych posągi z Iwankowców i Stawczan, z których przynajmniej dwa formą nawiązują do zabytku ze Zbrucza.
Jednak już samo zestawienie obok siebie zdjęć posągów z Iwankowców i Światowida ze Zbrucza, które możemy zobaczyć w publikacji ukraińskich badaczy, uświadamia, że są podstawy do wątpliwości. Zabytki te, choć podobne do figury z krakowskiego muzeum, są zdecydowanie gorzej zachowane.
W dodatku znaczna część tych kamiennych rzeźb jest wiązana nie z wczesnym średniowieczem, ale z kulturą czerniachowską obecną na tym terenie w III-IV w. n.e.. „Analizując temat figury zbruckiej w literaturze archeologicznej trudno pozbyć się wrażenia zamkniętego kręgu: słowiańską przynależność rzeźb kamiennych uzasadniano powołując się na idola ze Zbrucza, autentyczność zaś i typowość tego ostatniego – przytaczając te same figury kamienne” – piszą ukraińscy badacze.
Podsumowując swoją argumentację Komar i Chamajko stwierdzają m.in., że
1. posąg nie ma ani dokładnych, ani pewnie datowanych choćby odległych analogii archeologicznych (zarówno kamiennych, jak i drewnianych);
2. złożony od strony technologicznej i kompozycyjnej sposób wykonania znacząco przewyższa potencjał „pogańskiej” rzeźby kamiennej z I tys. n.e. z obszarów wschodniosłowiańskich;
3. na terenach wschodniosłowiańskich nieznane są na razie inne wyobrażenia postaci o czterech twarzach i wielopoziomowe kompozycje artystyczne z IX–X w.,
4. ekspertyza przyrodnicza nie potwierdziła obecności jakichkolwiek wiarygodnych oznak długotrwałego wpływu środowiska naturalnego na powierzchnię rzeźby, a figura nie leżała w rzece dłużej niż kilka dziesięcioleci.
„Próba wytłumaczenia każdego z powyższych aspektów – w kontekście domniemanej atrybucji rzeźby jako pogańskiego idola z IX–X w. – wymaga sformułowania całego szeregu skomplikowanych ryzykownych hipotez z wieloma domysłami, co jest sprzeczne z naukową dyrektywą „brzytwy Ockhama”” – piszą badacze.
Komar i Chamajko wskazują również na podobieństwo rzeźby do przedstawień ruskich świętych. Czapka Światowida jest identyczna z czapką świętych Borysa i Gleba z ikon. Także układ rąk i nogi zbruckiego posągu ma liczne analogie w ikonach
W oparciu o detale monumentu badacze stworzyli coś na podobieństwo portretu psychologicznego osoby stojącej za jego powstaniem. Okazało się, że powinien być nim poddany cesarstwa austriackiego, interesujący się dziejami Polski, mitologią Słowian i literaturą obcą, katolik, ale zainteresowany staroruskimi ikonami prawosławnymi, człowiek znający miejską architekturę barokową i motywy antyczne, ale mieszkający na dalekiej prowincji, zainteresowany miejscowymi zabytkami, charakteryzujący się niewątpliwie fantazją artystyczną i skłonny do teatralnych efektów, ale nie artysta.
Do tego portretu zdaniem badaczy doskonale pasuje romantyczny poeta Tymon Zaborowski. Nie dość, że jego majątek znajduje się w rejonie, w którym znaleziono Światowida, to wiele jego dzieł jest osadzonych w czasach, gdy na ziemiach słowiańskich pogaństwo ustępowało miejsca chrześcijaństwu. Ich treść wskazuje zaś na bardzo dobrą znajomość tematyki.
Jednak teza jakoby rzeźbę zamówił Tymon Zaborowski nie przekonuje prof. Duczki. – Nie ma na to argumentów. Gdyby to kuto na miejscu, wszyscy w okolicy by o tym wiedzieli, bo transport i obróbka takiego wielkiego kamienia wzbudziłyby zainteresowanie – mówił podczas audycji w radiowej Jedynce.
Ukraińscy badacze tłumaczą ten brak informacji o wykonaniu rzeźby tragicznymi wydarzeniami, które nastąpiły między jej stworzeniem a znalezieniem. W 1828 r. Zaborowski zginął w niewyjaśnionych okolicznościach (możliwe, że było to samobójstwo, które chciała ukryć rodzina). Później przez okolicę przeszła epidemia cholery zabijając wielu mieszkańców, a innych skłaniając do zmiany miejsca zamieszkania. Wśród ofiar znaleźli się m.in. rodzice poety.
W dodatku od dawna w polskiej literaturze pojawiały się opinie, że Teofil Żebrawski, który sprowadził posąg do Krakowa, nie zebrał wystarczających informacji o okolicznościach jego odkrycia. Jest więc całkiem możliwe, że ludzie zajmujący się odkrytym posągiem w ogóle nie zetknęli się z osobami mogącymi pamiętać rzeźbę wykonaną dla zmarłego ponad 20 lat wcześniej poety.
Zdaniem ukraińskich badaczy właśnie brak informacji mógł spowodować, że przez pomyłkę osoby, w których ręce trafił posąg, uznały romantyczną rzeźbę mającą przypominać pogańskie idole, za rzeczywisty zabytek z wczesnego średniowiecza.
Oleksij Komar, Natalia Chamajko, Idol ze Zbrucza: zabytek z epoki romantyzmu?, suplement do MATERIAŁÓW I SPRAWOZDAŃ Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego, Tom XXXIV
* Światowid ze Zbrucza to nazwa własna zabytku używana już w momencie przywiezienia go do Krakowa. Właściwa pisownia przyjęta dla słowiańskiego boga brzmi Światowit, Świętowit.
Autor: Wojciech Pastuszka
środa, 5 marca 2014
Czy Świętowit ze Zbrucza jest o tysiąc lat młodszy?
To byłaby naprawdę sensacja. Czy słynna kamienna figura czterotwarzowa, duma Muzeum Archeologicznego w Krakowie to XIX-wieczna podróbka?
Światowid ze Zbrucza, foto: S. Prozorow/Wikipedia
Światowid ze Zbrucza to słynny zabytek, przedstawiający, jak się uważa, pogańskie bóstwo słowiańskie. Został wydobyty w 1848 roku z rzeki Zbrucz. Ponad 2,5 metrowa rzeźba do dziś wzbudza naukowe dyskusje. Badacze spierają się o czas jej powstania, a także o jej etniczną proweniencję. Powszechnie przyjmuje się, że to pogański idol, który pochodzi z IX-X wieku.
Tę teorię zakwestionowali ukraińscy archeolodzy Oleksij Komar i Natalia Chamajko, którzy opublikowali właśnie pracę pt. "Idol ze Zbrucza: zabytek z epoki romantyzmu?". Autorzy uznali, że idol jest z lat 20. XIX wieku i został zamówiony przez romantycznego poetę Tymona Zaborowskiego (1799-1828), który był właścicielem majątku Liczkowce nad Zbruczem. Czy ich argumentacja jest słuszna?
- Od samego początku były próby udowodnienia, że to, co wyciągnięto ze Zbrucza, to fałszerstwo - mówi gość Jedynki prof. Władysław Duczko, archeolog, kierownik katedry Antropologii i Archeologii Akademii Humanistycznej w Pułtusku. - Niemal od początku wątpiono, że to jest słowiański zabytek. Figura jest tak unikalna, że od razu wzbudziła podejrzenia.
Od kiedy stanęła w Krakowie, zrobiła oszałamiającą karierę. Stała się symbolem słowiańskości. - Bo Słowianie zostawili po sobie bardzo niewiele podobnych zabytków - komentuje prof. Duczko.
Problemów ze Światowidem jest sporo. - Nie wiadomo, gdzie dokładnie znaleziono tę figurę i w jakich okolicznościach. To nadal jest zagadka i chyba nie do rozwiązania - mówi gość "Naukowego zawrotu głowy”. - Jednym z najważniejszych argumentów jest sprawa zachowania tej rzeźby. Została zrobiona z lokalnego wapienia i jest w świetnym stanie. Widać ślady dłuta. Gdyby leżała w rzece 1000 lat, to by wyglądała inaczej. Miałaby znacznie więcej zacieków wapiennych. Rzeźba nie mogła leżeć w rzece dłużej niż 20 lat - wyjaśnia archeolog.
Czy rzeźba mogła przetrwać w jakimś chronionym miejscy, drzewie lub pieczarze? - Nie jest to możliwe. Nawet gdyby leżała w ziemi, to nie zachowałaby się w takim stanie - mówi prof. Duczko.
Są i inne argumenty przeciwko jej autentyczności. Czapka Światowida jest identyczna jak czapka świętych Borysa i Gleba z ruskich ikon. Układ rąk i nogi także są widoczne na ikonach.
- Główna teza ukraińskiej książki, że rzeźba została zamówiona przez Tymona Zaborowskiego jest jednak słaba. Gdyby kuto ją na miejscu, wszyscy w okolicy, by o tym wiedzieli, bo transport i obróbka takiego wielkiego kamienia wzbudziłyby zainteresowanie - dowodzi prof. Duczko.
Skąd zatem wziął się Światowid? Więcej informacji w audycji "Naukowy zawrót głowy", którą przygotowała i prowadziła Katarzyna Kobylecka.
(ew)
poniedziałek, 3 marca 2014
Swąt, Świętowit, Ojciec Ojców
Bóg Bogów, Ojciec Ojców, Pan Panów, Macierz Macierzy
Twer Swąta, Twornica-Trzwer Świata, Czotwor-Czwer, Śtwer-Śtyr Świata.
Świętowit z Wolina
Źródło: www.national-geographic.pl
Bóg Bogów jest Jednią, stworzycielem i panem Świata. Wylągł się w Pierwni, jako Samozalęg w Pierwnicy, Samouwiłcie, a razem z nim zrodziła się Nica. Niektórzy mówią, że to on jest Pierwnią, a więc Kłódzią, czyli Pierwą Plenią, to jest Gniazdem Świata i Pierw Jajem.
Swąt stworzył samoistnie Najwyższy Krąg w Wewnętrznym Kręgu. Krąg ten obejmował wszystkie inne kręgi, które układają się zstępująco pod Kręgiem Kręgów. Bóg ów zamieszkiwał na Weli sam na szczycie Góry Gór, gdzie przebywał w Zamyku Kłodź, otoczonym murami Tweru strzeżonego przez Świętych Gałęzów i zwiłty w samym jądrze – Warze Weli.
Nazywano go: Światłowiłt, Światowit, Światowid, Światuwiłt, Świętowit.
(Wszech) Świat, (Wszech) Światło, Światło Świata, (H)Am-Mon
Światłoświat, Światłoświt, Świat Widny, Światowied, Świat Widzialny, Światowiłt, Światuwit, Światpowit, Światpowiłt, Świat Światów, Święt Świętów, Świętoświąt, Drzewo Wszego Bytu, Korzeń Wszego Stworzenia, Wszechżywot, Wszechistnienie, Żywioł Żywiołów, Moc Mocy, Dziej Wszech Dzieł, Kir Kirów, Dziad Dziadów, Plenny Pień, Pienna Pleń, Kłoda-Płoda, Praojciec Wszechbytu, Pramać Wszech Bytów Pierwszych i Wtórych, Czterogłów, Poczwór, Prawda Prawd, Wied Wiedów, Świadomość Nieskończona, Nisza Nisz, Przestrzeń Przestrzeni, Nus-Sfera, Nisz Sfera (Nisz-Wera, Nis-War), RzeczyIstność, Eter Eterów (Ader-Ater, Adar-Rada, Darrad, Raddar, Attar), Water-Mater, Macierz Macierzy, Atar Materi (F-ater M-ater, Naser-Mater, Nuser-Muser), Ojciec Ojców, Mać Maci, Ist Istów, Jaśń Jaśni, Jaźń Jaźni, Etera, Aethera, Wola Woli , Wola Wól (Wol-Iston, Wolg Iston, Wielki Ist, Wieku Isty, Weli Ist), Metal Metali, Mental Mentali, Eli Mental, Bóg Bogów, Pan Panów, Władca Władców, Rod Rodów, R(o)dzeń R(o)dzeni, Dziej Dziejów (Eus Deus, Eon Eonów), Um Umów (Om Męt, Om Man, Om Manii, Omon-Hammon, Amen)itd.
Zajmowany krąg: Krąg Kręgów – Najwyższy Krąg Trójkręgu, czyli:
Krąg 0-3-6-9 – Prawia – Świat Welański , Niebieski, Nadświadomość, którym ON władał - Światło Świata – Świętowit
Swą funkcją, czyli zakresem działania, obejmował cały świat. Był czterogłowy, patrzący na cztery strony świata.
Jego czarownymi narzędziami, czyli oznakami władzy były:
Miecz Wszechpraw, Jajo Wszechrodu, Buława-Tyrs Wszechrządu i Róg Wszechsporu oraz Wień-Jedń czyli Wszechzwieńczenie, którego obrazem jest Czapa – Wogół (Okół-Jajo-Koliba-Trzop).
Posiadał oczywiście Pomocników. Byli to Stworze – bogunowie i inni, jak Gałęzowie, Pierwbogowie.
Do jego rodu należeli: Swąt, jak też Pierwbogowie, Ubogowie – Znicze oraz Swątlnica-Wedrik-Starzęśla, Strąprza-Wspóra, Nica, Głąb-Powłoka, a członkami rodziny byli: Zgałęzowie-Zgęzłowie, Galęzowie – Świćgałęza i Świętogłaza oraz Wierżba-Świerszba, Świetlik, Ślaz, Świchrz – Wierzchowiec, Wostrogot, Wierch, Swergła-Śrewskała-Odnogłaza, Swatyr-Ałatyr.
Jego atrybutami było:
- żywe: Drzewo Drzew – Wierżba, Zioło Ziół – Świetlik, Roślina Roślin – Ślaz, Zwierzę Zwierząt – Wierzchowiec Świchrz, Ptak Ptaków – Orzeł Wostrogot, Owad Owadów – Wedrik–Bedrik,
- kamień: Góra Gór Wierch (Hara Hara, Gorgoria), Głaz Głazów (Skała Skał) Swergła-Śrewskała – Odnogłaza, Kamień Kamieni Swatyr-Ałatyr.
- minerał: Metal Metali – Skuła (Skuja), 5-ty element, ist-flogiston (wolg-iston), eter, substancja świadomości – nus-sfera i nussony (niszwara, nisza – przestrzeń, niszsyny-nissony – cząstki niszu)
- rzecz: Wsze Rzeczy Pierwsze i Wsze Rzeczy w Ogóle – bowiem należy do niego.
- wieńce i ofiary: należne mu są Wieńce ze Wszystkich Ziół, Roślin i Liści Drzew, a szczególnie z Dębu
- Niwa (symbol): Niwy i Nawie – Wela, Niebo i Ziemia (dwa złączone koła, dwa odwrócone S, Czterożyw – Czworolistna Koniczyna – 4 odwrócone S, dwie 8, Świastyka, Swastyka)
Obrzędowy wypiek: święty kołacz miodownik (świętokołacz-świętokół)
Świętowit, Svątevit, Światowid, jako naczelne bóstwo Słowian połabskich Ranów, było czczone głównie w grodzie Arkona na Rugii, a także na wyspie Wolin.
Arkona
Świętowit przedstawiany był zawsze jako postać o czterech głowach lub czterech twarzach. Pierwotnie wiązały się z nim rytuały świąt urodzaju, przede wszystkim obchodzone na początku września dożynki. Wraz ze wzrostem znaczenia jego kultu, Świętowit stał się bóstwem wojny, urodzaju, losu i przepowiedni.
Jego symbolami były: duży róg do picia, corocznie napełniany, miodem lub winem, biały rumak i wielki miecz.
Po połabskku zwano go Svątevitem. Prawdopodobnie "święty" znaczyło dawniej tyle co "potężny" a "wit" oznaczało "pan".
Svęto-vitъ – w języku staro-cerkiewno-słowiańskim - svętъ, rosyjskim - svjatoj/святой, polskim - święty . Był to ważny termin w magii i religii. To znaczenie pozostało w imionach słowiańskich , takich jak: Svęto-pъlkъ, polskie Świętopełk, rosyjskie Svjatopolk/Святополк, Świętosław, ros. Svjatoslav/Святослав oraz właśnie Svęto-vitъ, łacińskie Svantevitus.
Z drugim członem vitъ, czyli "pan", spotykamy się w imionach słowiańskich: Dobrovitъ, Gostьvitъ, Ljudьvitъ, Vitomirъ, Vitoslavъ itp.
Świętowit często występował w rejonie pomorsko-lucickim w takich nazwach jak: Jarowit, czyli Mars pogański, czczony w roku 1127 w Hawelbergu, niedaleko Łaby, i w Wielgoszczy na Pomorzu, czy w Korzenicy na Rui.
Duński kronikarz Saxo Gramatyk w dziele „Gesta Danorum” wymieniał Rujewita o siedmiu twarzach, Porewita (Borzywita?) o pięciu i Porenuta. Nazwa Świętowit jest podobna jak Jarowit, Świętopełk, jak Jaropełk itd., i należy do wszelkich nazw kończących się na –„wit”, jak Siemowit/Ziemowit, czy południowy – Ludziwit.
Saxo Gramatyk podał też, że w świątyni na Rugii stał olbrzymi posąg boga o czterech twarzach. Lewą ręką wsparty był na boku, a w prawej trzymał róg, który kapłan podczas świąt napełniał miodem w celu odprawienia wróżb.
Atrybutem Świętowita był miecz, a świętym zwierzęciem biały koń, którym posługiwano się przy wróżbach przed wyprawami wojennymi. Ruch konia lewą nogą oznaczał klęskę, prawą - zwycięstwo.
Saxo Gramatyk tak opisywał świątynię i posąg Świętowita:
W środku Arkony znajdował się plac, na którym stała drewniana świątynia o misternej budowie, wzbudzająca cześć wspaniałością nabożeństw, oraz boskością umieszczonego w niej posągu.
Do świątyni było tylko jedno wejście. Samą świątynię otaczał podwójny rząd ogrodzenia, z których zewnętrzne ze ścian, pokrywał czerwony dach. Wewnętrzne natomiast były podparte czterema słupami zamiast ścian.
W świątyni stał ogromny posąg, wielkością przewyższający postać człowieka, ze czterema głowami i tyluż karkami, z których dwie patrzyły w stronę piersi a dwie w stronę pleców. Wzrok wszystkich głów zwracał się na wszystkie strony świata. Brody były podgolone, włosy postrzyżone. W prawej dłoni trzymał róg zrobiony z kruszcu, który kapłan napełniał miodem, by ze stanu napoju wywnioskować o obfitości przyszłego roku. Lewa ręka wsparta była na boku i tworzyła łuk.
Obok znajdowała się uzda i siodło Świętowita oraz kilka innych odznak boskości. Srebrny miecz znacznej wielkości, pochwa i rękojeść były dowodem znakomitej sztuki rękodzielniczej i rzeźbiarskiej.
Świątynia Świętowita w Arkonie była pokryta płaskorzeźbami i malowidłami, posiadała też własny oddział 300 konnych. Wewnątrz znajdował się bogaty skarbiec. Dostęp do wnętrza świątyni i boskiego rumaka miał jedynie długowłosy kapłan, któremu nie wolno było nawet oddechem skalać boskiej siedziby.
Świętowit ze Zbrucza
Źródło: pl.wikipedia.org
O Świętowicie pisał też Helmold w Chronica Slavorum
Nad innymi bogami wybijał się bóg ziemi Rugian, Świętowit, skuteczny w wyroczniach. W porównaniu z nim innych bogów Rugianie uważają tylko za półbogów. Dlatego co roku składali w darze na jego cześć ofiarę z chrześcijanina, na którego wskazał los. Tam też kierowano składane ze wszystkich krajów sumy przeznaczone na ofiary. Ze szczególnym szacunkiem odnoszono się do służby i kapłanów przy bóstwie, gdyż oni nie zezwalali na bezczeszczenia świątyni czy profanację przez wrogów.
Uważany był za boga najwyższego – pana niebios, wojny, płodności i urodzaju. Większość badaczy utożsamia Świętowita arkońskiego z Perunem. Ale nie wszyscy. Inni uważali, że Świętowit ("Święty pan") było tylko eufemizmem, podobnie jak Trzygłów i odrzucali utożsamianie go z Perunem.
Helmold wyjaśnił też genezę kultu Świętowita. Według niego mnisi, którzy w IX wieku przybyli na Rugię, nawrócili Rugian i wybudowali kaplicę swojego patrona św. Wita (sancti Viti). Od tego czasu Rugianie zaczęli oddawać kult św.Witowi(Świętowitowi?).
Świątynia ta została spalona 12 czerwca 1168 roku z rozkazu duńskiego króla Waldemara I, który zagarnął jako łup wojenny skarbiec Świętowita składający się z ofiar wielu pokoleń wiernych.
To sanktuarium było ostatnią pogańską świątynią Słowian.
W roku 1848 na dnie Zbrucza we wsi Liczkowce na Podolu, obecnie Ukraina, znaleziono prawie 3 metrowy, rzeźbiony, kamienny posąg, przypominający z opisu Świętowita. Nazwano go „Światowid ze Zbrucza”. Zabytek ten jest obecnie eksponowany w Muzeum Archeologicznym w Krakowie.
Rozpowszechniona w wielu publikacjach forma Światowid pochodzi od Joachima Lelewela, który inspirował się wyglądem odkrytego w 1848 roku posągu ze Zbrucza i zapisane po łacinie imię Svantevit rozszyfrował jako Światowid, co miało oznaczać „patrzący w cztery strony świata”.
Autor: Emilia Plater
wtorek, 19 listopada 2013
List w sprawie usunięcia posągu Świętowita
W
sprawie usunięcia posągu Świętowita ze Ślęży Rodzimowiercy
wystosowali oficjalny list do papieża Franciszka i arcybiskupa Józefa Kupnego.
Oto jego treść:
Już od kilku lat możemy zaobserwować niepokojące poczynania proboszcza z Sulistrowic, pana prałata dra Ryszarda Staszaka, dotyczące braku respektu i poszanowania dla słowiańskich i celtyckich miejsc kultu na Masywie Ślęży.
Wszystkie góry w Masywie Ślęży - na tysiące lat przed przybyciem chrześcijaństwa - były świętym miejscem Słowian Zachodnich. Masyw stanowi rodzaj łącznika między światem przyrody a światem duchowym, i był miejscem wielu obrzędów z tym związanych. W tym sensie w świadomości polskich Słowian po dziś dzień Ślęża jest naszą świętą górą, tak jak Grabarka dla prawosławia czy Częstochowa dla katolicyzmu.
Dzisiaj dla wielu ludzi nie związanych z tradycją chrześcijańską, Ślęża i Radunia pozostają celem wycieczek, a dla wielu są miejscem medytacji, refleksji, pogłębiania własnej duchowości, zgłębiania tych tradycji w spotkaniu z pozostającymi tu artefaktami tych słowiańskich tradycji.
Od wielu dziesiątek lat miejsca te są intensywnie odwiedzane przez mieszkańców Wrocławia i okolic, przez ludność z całej Polski a nawet i z zagranicy, a także przez ludzi nie związanych z żadną tradycją religijną, w celu poszukiwania tych ww. historycznych i duchowych wartości czy też jako miejsce odpoczynku i rekreacji.
Od kilku lat trwa jednak sukcesywne zawłaszczanie publicznej i turystycznej przestrzeni Ślężańskiego Parku Krajobrazowego na wyłączną działalność Kościoła katolickiego. Z jednej strony przy głównym szlaku z Przełączy Tąpadła na Ślężę ustawia się znaki drogi krzyżowej, a na szczycie monumentalny krzyż, z drugiej zaś doprowadza się do usunięcia rzeźby, która jest wierną repliką posągu Światowida znajdującego się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Rzeźba ta stała od ponad trzech lat w Domu Turysty Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Romana Zamorskiego na szczycie Ślęży, w miejscu dla siebie najwłaściwszym, lecz została usunięta na skutek nacisków ks. Staszaka.
Taka praktyka i takie poczynania proboszcza z Sulistrowic spotykają się też z niezrozumieniem i ubolewaniem ze strony wielu członków samego Kościoła katolickiego. Duża część decyzji tutejszego proboszcza odnośnie Masywu Ślęży nie ma szerszego poparciu ze strony tutejszej ludności, a jest raczej działaniem samowolnym, łamiącym dobre obyczaje pokojowego współżycia.
W imieniu całej diaspory słowiańskiej i wszystkich osób, którym dziedzictwo słowiańskie na Masywie Ślęży jest cenną wartością, wyrażamy niniejszym sprzeciw wobec polityki lokalnych administratorów Kościoła katolickiego, polegającej na braku szacunku dla naszych wspólnych słowiańskich korzeni, bo przecież i w żyłach polskich katolików płynie słowiańska krew.
Już od kilku lat możemy zaobserwować niepokojące poczynania proboszcza z Sulistrowic, pana prałata dra Ryszarda Staszaka, dotyczące braku respektu i poszanowania dla słowiańskich i celtyckich miejsc kultu na Masywie Ślęży.
Wszystkie góry w Masywie Ślęży - na tysiące lat przed przybyciem chrześcijaństwa - były świętym miejscem Słowian Zachodnich. Masyw stanowi rodzaj łącznika między światem przyrody a światem duchowym, i był miejscem wielu obrzędów z tym związanych. W tym sensie w świadomości polskich Słowian po dziś dzień Ślęża jest naszą świętą górą, tak jak Grabarka dla prawosławia czy Częstochowa dla katolicyzmu.
Dzisiaj dla wielu ludzi nie związanych z tradycją chrześcijańską, Ślęża i Radunia pozostają celem wycieczek, a dla wielu są miejscem medytacji, refleksji, pogłębiania własnej duchowości, zgłębiania tych tradycji w spotkaniu z pozostającymi tu artefaktami tych słowiańskich tradycji.
Od wielu dziesiątek lat miejsca te są intensywnie odwiedzane przez mieszkańców Wrocławia i okolic, przez ludność z całej Polski a nawet i z zagranicy, a także przez ludzi nie związanych z żadną tradycją religijną, w celu poszukiwania tych ww. historycznych i duchowych wartości czy też jako miejsce odpoczynku i rekreacji.
Od kilku lat trwa jednak sukcesywne zawłaszczanie publicznej i turystycznej przestrzeni Ślężańskiego Parku Krajobrazowego na wyłączną działalność Kościoła katolickiego. Z jednej strony przy głównym szlaku z Przełączy Tąpadła na Ślężę ustawia się znaki drogi krzyżowej, a na szczycie monumentalny krzyż, z drugiej zaś doprowadza się do usunięcia rzeźby, która jest wierną repliką posągu Światowida znajdującego się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Rzeźba ta stała od ponad trzech lat w Domu Turysty Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Romana Zamorskiego na szczycie Ślęży, w miejscu dla siebie najwłaściwszym, lecz została usunięta na skutek nacisków ks. Staszaka.
Taka praktyka i takie poczynania proboszcza z Sulistrowic spotykają się też z niezrozumieniem i ubolewaniem ze strony wielu członków samego Kościoła katolickiego. Duża część decyzji tutejszego proboszcza odnośnie Masywu Ślęży nie ma szerszego poparciu ze strony tutejszej ludności, a jest raczej działaniem samowolnym, łamiącym dobre obyczaje pokojowego współżycia.
W imieniu całej diaspory słowiańskiej i wszystkich osób, którym dziedzictwo słowiańskie na Masywie Ślęży jest cenną wartością, wyrażamy niniejszym sprzeciw wobec polityki lokalnych administratorów Kościoła katolickiego, polegającej na braku szacunku dla naszych wspólnych słowiańskich korzeni, bo przecież i w żyłach polskich katolików płynie słowiańska krew.
Opisane powyżej wydarzenia wpisują się niestety w daleko szerszą
perspektywę. Z wielkim niepokojem obserwujemy i boleśnie odczuwamy jak
przestrzeń niezależnej myśli i działania wolnych ludzkich duchów kurczy się i
jest zawłaszczana przez polski kler.
Nie jest to z pewnością odzwierciedleniem ideału samego Kościoła katolickiego wg Soboru Watykańskiego II, szczególnie dotyczącego tu tematu stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich, wyrażonego w deklaracji Nostra Aetate, czy też w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym, Gaudium et spes, wypowiadającej się tak pozytywnie o wartościach humanistycznych i ogólnoludzkich współczesnego świata.
Nie jest to z pewnością odzwierciedleniem ideału samego Kościoła katolickiego wg Soboru Watykańskiego II, szczególnie dotyczącego tu tematu stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich, wyrażonego w deklaracji Nostra Aetate, czy też w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym, Gaudium et spes, wypowiadającej się tak pozytywnie o wartościach humanistycznych i ogólnoludzkich współczesnego świata.
Dialog, respekt i poszanowanie innych tradycji religijnych
postawił sobie Kościół katolicki na
tymże soborze jako czołowe wyzwania dla przyszłej drogi Kościoła w tych
wiążących dokumentach soborowych.
Całe spektrum działań Kościoła katolickiego w Polsce jawi się jednak raczej jako odwrót od idei Soboru Watykańskiego II i powrót do fundamentalizmu religijnego, graniczącego często z fanatyzmem.
XXI wiek to czas pojednania. Zjednoczona Europa narodów, w której to jednoczeniu Kościół katolicki miał swój niezaprzeczalny wkład, jest oparta na tolerancji i poszanowaniu innych obyczajów i światopoglądów. Zjednoczona cała ludzka rodzina, bogata dorobkiem swoich tak różnych dróg, którymi kroczyła od początku dziejów, chce być uszanowana w swojej różnorodności. Czy także współistnienie daje się wpisać w treść nowej ewangelizacji?
Zwracamy się z prośbą do Jego Świątobliwości i Jego Ekscelencji, by uczynili co w Ich mocy, by odwrócić niedobre tendencje, by Święta Góra Słowian mogła stać się jednak miejscem POJEDNANIA i DIALOGU, nie waśni i podziału.
Całe spektrum działań Kościoła katolickiego w Polsce jawi się jednak raczej jako odwrót od idei Soboru Watykańskiego II i powrót do fundamentalizmu religijnego, graniczącego często z fanatyzmem.
XXI wiek to czas pojednania. Zjednoczona Europa narodów, w której to jednoczeniu Kościół katolicki miał swój niezaprzeczalny wkład, jest oparta na tolerancji i poszanowaniu innych obyczajów i światopoglądów. Zjednoczona cała ludzka rodzina, bogata dorobkiem swoich tak różnych dróg, którymi kroczyła od początku dziejów, chce być uszanowana w swojej różnorodności. Czy także współistnienie daje się wpisać w treść nowej ewangelizacji?
Zwracamy się z prośbą do Jego Świątobliwości i Jego Ekscelencji, by uczynili co w Ich mocy, by odwrócić niedobre tendencje, by Święta Góra Słowian mogła stać się jednak miejscem POJEDNANIA i DIALOGU, nie waśni i podziału.
Pod listem podpisali się:
Czesław Białczyński, Kraków, pisarz i publicysta; Piotr Kudrycki, Muchnice Nowe, sadownik i wydawca; Joanna Maciejowska, Wrocław, historyk; Marek Wójtowicz, Wrocław, inżynier; Mariusz Agnosiewicz, Warszawa, wydawca; Radosław S. Czarnecki, religioznawca, Towarzystwo Kultury Świeckiej; Justyna Jakimowicz, Gajówka, Góry Izerskie; Jacek M. Kwiatkowski, Sulistrowice, teolog, coach, terapeuta; Lucyna Łobos, Chicago; Jerzy Artur Naglik, Berlin, fizyk, przedsiębiorca; Anna Olszta, Bydgoszcz, inżynier; Krzysztof Orłowski, Dublin, przedsiębiorca i healer; Tadeusz Owsianko, Sobótka, dziennikarz; Jerzy Przybył, Norrköping (S), artysta, rzeźbiarz i malarz; Beata Rejszel, Tychy, nauczyciel; Adam Smoliński, Szczecin, dziennikarz; Emilia Szeterlak, Zielona Góra, nauczyciel; Barbara Walczak, Wadowice, Klub Zaginione Dziedzictwo; Paweł Ziemiński, Łódź, dr nauk ekonomicznych, przedsiębiorca.
Czesław Białczyński, Kraków, pisarz i publicysta; Piotr Kudrycki, Muchnice Nowe, sadownik i wydawca; Joanna Maciejowska, Wrocław, historyk; Marek Wójtowicz, Wrocław, inżynier; Mariusz Agnosiewicz, Warszawa, wydawca; Radosław S. Czarnecki, religioznawca, Towarzystwo Kultury Świeckiej; Justyna Jakimowicz, Gajówka, Góry Izerskie; Jacek M. Kwiatkowski, Sulistrowice, teolog, coach, terapeuta; Lucyna Łobos, Chicago; Jerzy Artur Naglik, Berlin, fizyk, przedsiębiorca; Anna Olszta, Bydgoszcz, inżynier; Krzysztof Orłowski, Dublin, przedsiębiorca i healer; Tadeusz Owsianko, Sobótka, dziennikarz; Jerzy Przybył, Norrköping (S), artysta, rzeźbiarz i malarz; Beata Rejszel, Tychy, nauczyciel; Adam Smoliński, Szczecin, dziennikarz; Emilia Szeterlak, Zielona Góra, nauczyciel; Barbara Walczak, Wadowice, Klub Zaginione Dziedzictwo; Paweł Ziemiński, Łódź, dr nauk ekonomicznych, przedsiębiorca.
Ksiądz Stanisław Jóźwiak, kanclerz archidiecezji wrocławskiej nie
chce komentować sprawy. Zapewnia jednak, że jak tylko list dojdzie do kurii, to
arcybiskup na niego odpowie.
Za: Gazeta Wrocławska
poniedziałek, 18 listopada 2013
Zaginięcie Świętowita ze Ślęży
Drewniana rzeźba Światowida
umieszczona w Domu Turysty na szczycie góry Ślęży, uznawanej przez
wyznawców wiary pogańskich Słowian za świętą górę, została stamtąd
usunięta 26 października. Rodzimowiercy (osoby kultywujące prastare religie
Słowian) uważają, że Światowida ze Ślęży usunął proboszcz
z Sulistrowic - informuje "Gazeta Wyborcza".
Współcześni poganie uważają,
że proboszcz z Sulistrowic chce uczynić ze Ślęży sanktuarium maryjne
- na co się nie zgadzają. Według rodzimowierców ks. Ryszard
Staszak zabrał figurkę Światowida ze Ślęży w ramach
"chrystianizacji" góry.
fot. Kwartalnik Słowianić
Dzień po zniknięciu Światowida ze Ślęży w Sulistrowicach ktoś podłożył ogień pod znajdującą się w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła figurę Jezusa Frasobliwego - z powodu silnie wiejącego wiatru ogień jednak zgasł. Znajomi księdza Staszaka twierdzą, że od momentu zniknięcia ze Ślęży figurki Światowida duchowny otrzymuje groźby.
Tymczasem współcześni poganie napisali... list do papieża Franciszka, który wysłali mailem do kurii apelując o przekazanie go Ojcu Świętemu. "Ślęża jest naszą świętą górą, tak jak Grabarka dla prawosławia czy Częstochowa dla katolicyzmu" - tłumaczą w nim apelując o to, by nie chrystianizować tego miejsca.
Za wprost.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)
